Apel do pogrążonych w letargu intelektualnym dziennikarzy „prawej strony”

Polska i Europa znajdują się dzisiaj w przełomowym momencie. Wszyscy nagle obudziliśmy się w środku… Kulturkampf, wojny kulturowej połączonej także z wojną ekonomiczną zwaną dla niepoznaki „współpracą w ramach”. Bój toczy się o tożsamość Polski i Europy, o ich status i przetrwanie biologiczne. Trwa walka antynomicznych wartości kulturowych i cywilizacyjnych. Szczęśliwym zrządzeniem mamy rząd, który to wie i działa, lepiej lub gorzej, by zapobiec tej agresji. Sytuacja jest bez mała frontowa. I co robią nasze orły intelektu prawej strony dziennikarstwa? Ano nic szczególnego. Zadowoleni, że wreszcie na górze, spijają sobie z dzióbków. Oczywiście, od czasu do czasu skrobną coś poważniejszego – „z okazji” kolejnego krwawego „dialogu kultur” na ulicach Paryża, Brukseli, Berlina. Ale na co dzień zajmuje ich komentowanie bonmotów Petru, pouczanie J.Kaczyńskiego, że znowu coś za ostro i niejasno powiedział – i… jakoś to leci.

Nie ma prawie tekstów ważnych, istotnych, wspierających rząd i podsuwających mu projekty optymalnych rozwiązań w kwestii imigracji, gospodarki, kultury, oświaty. Nurt konserwatywny zawsze odróżniał się poziomem intelektu, erudycją, wyobraźnią i zdolnością całościowego, systemowego ujmowania zdarzeń i zjawisk. Dziś po prawej naszej stronie próżno tego szukać. Miałkie przyczynki, gdy trzeba zdruzgotania intelektualnego przeciwnika, blade protesty – gdy trzeba rzucania gromów, mruczenie pod nosem, gdy trzeba śmiałych wizji. Czemuż to ze środowiska dziennikarskiego nie miałyby wyjść projekty prób reform UE, symulacje najbardziej dla Polski optymalnych działań Grupy Wyszehradzkiej? Ideał obiektywizmu dziennikarskiego, relacjonowanie faktów jako cel? Nonsens. Dziennikarz musi być sprawnym publicystą, eseistą, intelektualistą. Inaczej jest tylko błaznem wymieniających się ekip. A przede wszystkim musi mieć odwagę.

Dlaczego dziennikarze prawej strony nie prowadzą czegoś w rodzaju śledztw dziennikarskich, by ujawnić – krajowe i zewnętrzne – dywersyjne kanały wymuszania na polskich władzach niejawnego przyjmowania imigrantów? Dlaczego nie zadajecie pytań o stan, sens i wielkość wciąż trwającej, częściowo ukrywanej imigracji ekonomicznej (dziesiątki tysięcy podań o przyznanie karty pobytu) z byłych republik radzieckich? Dlaczego nie zajmujecie się oczerniającą państwo polskie grupą organizacji mafijnych oplatających polskie konsulaty w miastach Ukrainy i Rosji, gdzie kolejka do legalnego złożenia dokumentów o przyznanie wizy jest od wiosny do jesieni zamknięta z powodu przekroczenia limitu, jednak oficjalne strony polskich konsulatów (!) odsyłają do usług grup przestępczych oferujących za 10-krotną opłatą natychmiastowe załatwienie wizy. Jaka jest opinia petentów konsulatów? Jąką to robi opinię Polsce? Łatwo się domyśleć: Państwo polskie okrada Ukraińców i Rosjan, przy otwartej kurtynie biorąc ogromne łapówki. Jak są zorganizowane owe grupy przestępcze mające krycie w konsulatach RP (zapewne w zamian za określoną „działkę”), gdzie zarejestrowane i do jakich krajów i narodowości prowadzą nitki tego korupcyjnego na miliardową skalę procederu – łatwo prześledzić nawet za pomocą Internetu, a co dopiero będąc dziennikarzem. To jest tylko pierwszy z brzegu przykład „spraw nietykanych”. Skala lewego biznesu konsulatów i ambasad jest nie mniejsza niż sądów. Nie dotykacie tego i dziesiątek analogicznych tematów, bo można się sparzyć – taka jest prawda.

Gdzie was – humanistów przecież – propozycje nowego napisania historii XX w., która nieomal cała jest spreparowana w duchu internacjonalnym (widmo podręczników Heleny Michnik)? Dlaczego nie monitorujecie fundacji i stowarzyszeń prowadzących jawnie antypolską i anarchizującą życie społeczne działalność, pozakładanych przez ludzi „partii zewnętrznych” za pieniądze sztabów zewnętrznych? Wszystko ma usprawiedliwić idiotyczne, koniunkturalne hasło „żeby nie wylać dziecka z kąpielą”?! Dziecko można ostrożnie wyjąć i wymienić zastałą, cuchnącą wodę – trzeba tylko chcieć. W sferze prześwietlenia NGO dziennikarska pomoc dla rządu jest niezbędna. Skala patologii w sektorze NGO jest tak potężna i zakorzeniona czasowo i… dynastycznie, że tymczasowo trzeba zawiesić sentymenty i chwycić miotłę. Dlaczego nie podpowiadacie rządowi kierunków i szczegółowych rozwiązań uzdrawiania edukacji, nauki, kultury? Szkody wyrządzone Polsce przez rozpanoszony tu od 1989 r. marksizm kulturowy są tak poważne i głębokie, iż nic nie jest bardziej potrzebne naszej ojczyźnie, niż ogólnokrajowa i ogólno-środowiskowa burza mózgów, powszechny, solidarny i neo-solidarnościowy think tank. Nie wystarczy, że raz na kwartał napiszecie poważniejszy tekścik psioczący na „lewactwo”, „neo-lewicę”, „postępowców” etc. Czas tak ogólnych nazw wygłaszanych głosem wtajemniczonego – minął.

Nadszedł czas precyzyjnej demaskacji, nazywania rzeczy po imieniu, wskazywania prawie palcem czynników antypolskiej destrukcji, źródeł zdrady i korzeni nihilizmu i anarchizacji tkanki społecznej. Po etapie nazwania, wskazania kolej na etap terapii i profilaktyki. Jest tu mnóstwo miejsca dla inteligencji piszącej, dla publicystów, dziennikarzy. Gdy widzi się was w telewizji, to macie szampańskie humory. Samozadowolenie aż się z was wylewa. A tu nie ma czasu na świętowanie. Wojna informacyjna nie czeka, aż sfraternizujecie się z p. Magdaleną Ogórek i aż dostaniecie kolejne okienko programowe w którym pękając ze śmiechu będziecie mogli pastwić się nad niepełnosprawnymi wypowiedziami „tuzów” minimalistycznego IQ opozycji. Takie zachowania to wasza niedorosłość, infantylizm, zero wyczucia momentu historycznego i imperatywu totalnej mobilizacji mentalnej.

Czy naprawdę, byście się ocknęli z tego triumfalistycznego letargu, trzeba by zawstydziło was samo społeczeństwo? Tak, jak to było w 1980 roku? Znowu blogerzy, internauci, dziennikarze odważni i niezależni od układów i strachu przed przełożonym mają zacząć wydawać samizdaty, bibułę? Znów prawda ma się przebijać oddolnie? Jeśli wyjdziemy z naszymi biuletynami, gazetami – to nie miejcie nadziei na taryfę ulgową, potraktujemy was tak samo jak tych, których nazwisk i powiązań boicie się ujawniać – znając je.

Jeśli jesteście na takim etapie świadomości obywatelskiej, że do poczucia spełnionego obowiązku wystarcza wam porównywanie się do Petru i dowartościowywanie na jego tle – to czym wy różnicie się od niego?!

Patriotyzm to nie natrząsanie się z antypatriotów i apatrydów lecz czyniona wielkim nakładem sił i odwagi pomoc w wyzwoleniu się kraju z okupacji ekonomicznej, kulturowej i mentalnej.

                                             

                                         

You may also like...

10 komentarzy

  1. piko pisze:

    9/10

    Przecież ci dziennikarze to też uczniowie odpowiednich szkół, wychowywani w swoim środowisku itd. Trudno od kury wymagać żeby szybowała jak orzeł.

    Poza tym oni wiedzą co mogą powiedzieć a co nie. Został zaszczepiony mechanizm autocenzury z którego w większości ci ludzie nie zdają sobie sprawy. Oni są zniewoleni mentalnie (nie wszyscy ale większość). Mówię o tzw prawicowej części. Co jest teraz prawicą też trzeba by jasno zdefiniować.

    Trzeba by idąc za Konfucjuszem zacząć od naprawy języka i pojęć.

  2. wawel24 pisze:

    To wszystko prawda – autocenzura, powiązania towarzyskie (czynnik b.istotny), kapitałowe, wąskie horyzonty. Ale – jacy by nie byli – stać ich na więcej, tylko trzeba nimi potrząsnąć. Np taki Ziemkiewicz jest aktualnie w stanie śmiechawki-głupawki. Aż przykro patrzeć nań, nie mówiąc już o słuchaniu. A ma przecież możliwości.

  3. rk1 pisze:

    @Piko:

    sądzę, ze to nie ten problem (autocenzura).
    bardziej brak wiedzy. to trudny temat.

    druga sprawa to „ometkowanie”: dla obojetnego odbiorcy to są „oszołomy”
    i „żołnierze propagandowi Kaczyńskiego” – a więc są postrzegani
    jako niewiarygodni albo wywolują alergię. Będą negowani nawet
    jeśli stwierdzą, że po czwartku jest piątek.

    Wreszcie kwestia polipoprawności , którą wali się jak maczugą
    – spora częśc spoleczenstwa jest jednak po solidnym praniu mózgów.
    i łatwo reaguje negatywnie. szczegolnie, gdy ktos jej podpowie
    że opor wobec kulturkampfu to rasizm, faszyzm itd. Trzeba przyznać,
    że w tej materii na przestrzeni wielu lat GazWyby odniosły znaczący
    „sukces”. I nie jest to tylko kwestia propagandy, ale także obserwacji
    działania panstwa – przeciez 3RP hojnie wspierała „postemp”
    (dotacje, wsparcie prawa i sadów, stanowiska..).

    podsumowując – to nie jest tylko problem tytułowego
    letargu intelektualnego dziennikarzy.

    .

  4. rk1 pisze:

    @Wawel:

    == Np taki Ziemkiewicz jest aktualnie w stanie śmiechawki-głupawki. ==

    przyklad Ziemkiewicza jest dobrą ilustracja tego co napisałem wyzej:

    jesli Ziemkiewicz napisze ważny, mądry tekst.
    to ten tekst i tak nie trafi, nie zagra – bo Ziemkiewicz dla wiekszosci
    nawet neutralnych odbiorców juz jest ometkowany jak cham i prostak
    niegodny uwagi. Akurat strona przeciwna bardzo skutecznie korzysta z metody niemerytorycznego dyskredytowania oponentów (a tym samym tego co oni glosza,
    mimo ze obiektywnie przecież to nie ma ze soba związku)

  5. rk1 pisze:

    @

    ale na koniec optymistycznie:

    to co obserwujemy to jednak w duzej mierze virtu medialne (podobnie jak ostatnie sondaże) – mamy scieranie sie dwóch stron propagandowych, raczej nie przebierających w srodkach. Ale przy okazji, wreszcie do szerokiej opinii publicznej docierają także fakty. Suche fakty (ostatnio np. info o niemieckim sterowaniu mediami „demokratycznymi”). Inny pozytyw to demaskowanie manipulacji (teraz ZNP, ostatnio „lex Szyszko”, wczesniej „parasolki”) – to wymusza samodzielne myślenie i wyciaganie wniosków. Jestem dobrej mysli: te dwa czynniki (dostep do faktów i demaskowanie manipulacji, rzeczywistych intencji totalniaków) sprzyja wyrabianiu postaw w realu.

  6. @rk1
    Nie chce byc niegrzeczny, ale pewne typy zachowan, nalezace do grupy niepowaznych, kultywujesz z cala premedytacja i wielka doza energii razem z kuzynostwem, reprezenttujac prawa strone sceny. W skali mikro zamieniliscie tylko Petru na Robina i napawacie sie sukcesem. Twoje notki przewaznie lsnia swiatlem odbitym od jakiegos rewelacyjnego njusa, itp..
    Przepraszam, ze sie czepiam akurat ciebie, ale chce zwrocic uwage na belki w oczach blogosfery czepiajacej sie konserwatywnej grupy dziennikarzy..

  7. cisza1 pisze:

    @wawel24

    Przepraszam, zapytam: których prawicowych dziennikarzy masz na myśli?

    Ci, których można obejrzeć ( słuchać trudniej ) w TVP są skrojeni na jeden sznyt – prawdopodobnie narażę się tu wielu osobom – „Gazety Polskiej” lub wsieci.
    Króluje jeden temat : bieżące tematy, co kto powiedział, napisał na Twitterze etc.

    Wg. mnie odważniej i mówi Gadowski (muzułmanie w Polsce! ), Michalkiewicz (pisze, RM), Sumliński, Braun….

    Przyznam się, że nie ufałam i nie ufam dziennikarzom (brak lustracji).
    Publicystyki w TVP nie daję rady….kto głośniej, kto komu przerwie, kto umie gadać jednocześnie… to propaganda.
    Dlaczego oni krzyczą, kogo przekonują?
    ps.
    innych telewizorni, radia, prasy springera etc. nie znam.

  8. rk1 pisze:

    @RzJ: nie jestes niegrzeczny (albo cos przeoczyłem :D)

    1.Nie zauważyłem bym gdzies sie czepiał dziennikarzy, a więc nie wiem o której belce mowisz. napisalem o uwarunkowaniach w jakich działają. i o kilku innych sprawach.

    2.nie wiedzialem, ze jestem prawicowym blogerem. Ale to ciekawe, o czym wspomniałeś… moglbys naszkicować wzrór idealnego blogera prawicowego?
    prosze, prosze, prosze 🙂

    3.mowa w notce jest o zawodowcach. Ty ich porównujesz z amatorami/cywilami.
    troche bez sensu. Nie jestem profesjonalnym blogerem ani dziennikarzem. Jestem nauczycielem. jako prywatny Erek lubie sie powyglupiac, wodeczki napić itd – ale jestes w bledzie sadzac ze nagrzany prowadzę zajęcia, na ktorych sie bałwanie.

    4.ten fragment o odbitym swietle jeszcze przemysle.
    nie spotkalem sie jeszcze z takim okresleniem muzy 😉

  9. Trzmielka pisze:

    @Wawel

    Temat bardzo poważny i ważny. Ciekawe, co byłoby w odpowiedziach, gdyby takie pytanie zadać wprost konkretnym dziennikarzom w ramach ankiety?

    Żeby sprostać tym – naturalnym przecież! – wymaganiom, musiałaby zaistnieć poważna publicystyka, która owocuje nie tylko artykułami w prasie, ale książkami. Jest już świetna publicystyka, dostępna i w formie wykładów w internecie, i książek, ale zorientowana historycznie: Andrzej Nowak, Marek Chodakiewicz, Grzegorz Braun; o geopolityce – Jacek Bartosiak; o chrześcijaństwie i Kościele – Paweł Lisicki. Brakuje jednak konkretnych koncepcji ekonomicznych, społecznych, politycznych na przyszłość.

    Czy to sprawa braku odbiorców, o czym wyżej mowa? Fakt, bardzo nieliczne są prawdziwe elity, które interesują takie zagadnienia, w miejsce popularnych naparzanek na temat „co kto powiedział”. Kto więc sfinansuje tę poważną publicystykę? To musimy zrobić my – bo takie artykuły i książki muszą się sprzedać.

    Mam tez jeszcze jedno wyjaśnienie tego braku koncepcji wśród publicystów: świadomość wśród kręgów patriotycznych, że dopóki nie wyczyści się stajni Augiasza w postaci sądownictwa, urzędów, uczelni – nawet najlepszych koncepcji nie da się zrealizować.Trwa więc wielkie oczekiwanie na skutki tego czyszczenia, które rozpoczęło się, ale idzie ciężko i w zagrożeniu takim czy innym zamachem…

  10. @rk1
    Ciesze sie, ze nie strzeliles zoltego focha (nie tak uatwo nas obrazic, coo?)
    Musialem sie ciebie czepnac, bo wiem: «gwardia sie nie poddaje..», ale dlaczego nim trzeci kur zapial wypiales sie na swe «prawactwo»?
    To jest nie fair, to ucina dyskusje

Dodaj komentarz:

Przejdź do paska narzędzi