Wiersz biologiczny

Może Ci się również spodoba

55 komentarzy

  1. piko napisał(a):

    Inspiracją do napisania poematu był komentarz @Sinuhe pod moim tekstem „Ewolucja? czIII”. Brzmiał w skrócie:

    „… od jakiegoś czasu zastanawiam się, dlaczego – skoro odnajdywane są dinozaury sprzed kilkudziesięciu milionów lat – nie znaleziono dotąd, żyjących znacznie później, kopalnych żyraf z coraz dłuższymi szyjami.
    No, chyba, że wyewoluowały z krótkich w znane nam dziś długie jednorazowo.”

    Zgodnie z teorią ewolucji przeżywały osobniki z długimi szyjami bo łatwiej było zdobywać pokarm (np. liście akacji). Te z krótkimi nie przekazywały genów „długiej szyi” bo ginęły z głodu. Rozumiem, że nie wpadły na pomysł jak inne okoliczne zwierzaki (np. antylopy, zebry) żeby zmienić miejsce żerowania.

  2. Trzmielka napisał(a):

    Bardzo udane „Słonie śpią na balkonie” i „Myszki tłuką kieliszki”. Reszta – trochę na łatwiznę… 😉

  3. cisza1 napisał(a):

    @piko
    Trzmielka delikatnie bardzo ładne i bezpieczne kawałki zauważyła….

    Ja widzę w Twoim wierszyku krwawą zbrodnię !!!
    „Norki zaglądają w rozporki” – toż to koniec ludzkości, koniec ewolucji ewolucji człowieka :))

  4. piko napisał(a):

    Wierszyk niedopracowany, to prawda, ale dziękuję za łagodne oceny.

    Sie poprawi w wolnej chwili. Co do datowania to wracam do poprzedniej notki.

  5. nohood napisał(a):

    piko a ja mam wrażenie, że to, co biologia rozważa jako mutacje jest regułą. to znaczy, że istnieje coś w rodzaju zapisu naszych indywidualnych doświadczeń na poziomie komórkowym.
    czy są badania porównawcze zmian dna\rna na przestrzeni jednego cyklu rozwojowego?

    pterodaktyle lądują w ile
    z ewolucji szympansa wynika szansa
    przyszłość pożera kod komputera
    polubi każdy podróże w gwiazdy
    🙂

  6. Tadeusz_K napisał(a):

    piko
    17-29
    (np. liście akacji)”

    Pytanie do darwinistów:
    A skąd wiadome, że były wonczas takowe drzewa zwane akacją?
    Miłorząb chyba już wonczas był..?

  7. nohood napisał(a):

    tadeuszu
    nazwy gatunków istnieją od 200 lat.
    bo nauka ma zawsze rację.
    to linneusz wynalazł nazwę akacji, a nie biblijny adam. 🙂

    szatan złapie się każdego sposobu, aby wmówić ludziom, że jesteśmy zwierzętami, że nie posiadamy duszy.
    to jeden z jego lepszych numerów- racjonalizm w oparci o paradygmaty teorii naukowych+ kilkunastoletnia tresura nawyków przyjmowania za prawdę tego, co mówią nauczyciele w szkole…

    rewolucja buduje świat będący szyderstwem z praw Boga, ucząc autorytatywnie, że
    postęp jest wszystkim, cel niczym.

  8. Zolw napisał(a):

    Znaczy… chodzi mi o to, ze żyrafy z coraz dłuższymi szyjami jak najbardziej były.

    Akacje też wtedy raczej były. Nie tropiłem starannie, ale Leguminosae to prymitywna rodzina (znaczy – ewolucyjnie wczesna). W neogenie (czyli wtedy, gdy te pierwsze żyrafowate) ukształtowane były już raczej wszystkie znane nam rodziny okrytonasiennych.

  9. piko napisał(a):

    @Zolw

    A mógłbyś dać jakiś komentarz do linkowamnego obrazka? Może być brutalny.

  10. Zolw napisał(a):

    No napisałem poniżej. Nie jest prawdą, że nie było żyraf z coraz dłuższymi szyjami – były i są dobrze udokumentowane kopalnie, a na zabytkach nubijskich i egipskich – nawet ikonograficznie (bo niektóre gatunki jeszcze wtedy żyły).

    Notabene, co do „zdychania z głodu zamiast skubania trawy” to tak nie działa. Proces przebiega zupelnie inaczej:

    1) Żyrafa jest żyrafą i stara się zachowywać, jak żyrafa, bo tak ma w genach. Skubie liście z drzew, a nie spod nóg, bo jest przystosowana (anatomicznie, behawioralnie) do sięgania w górę, a nie w dół. Zresztą – trawa na dole jest już wyżarta przez zebry i antylopy, więc opłąca się sięgać w górę, bo te niższe gatunki tam nie eksploatują zasobów.

    2) Jak któraś żyrafa jest wyzsza od innych, to ma dostęp do większej ilości liści, niż te niższe.

    3) Jak sięga do większej ilości – to jest lepiej odżywiona, niż niższe sąsiadki.

    4) A jak jest lepiej odżywiona – to ma zdrowsze i bardziej okazałe potomstwo (a w nim przekazuje dalej geny „dłuzszej szyi”).

    5) Jeżeli żyrafowate są haremowe, jak jelenie (nie jestem pewien, ale załóżmy, że tak), to najbardziej odpasiony męski potomek naszej dobrze odżywionej żyrafy, w następnym pokoleniu zgarnia wszystkie panienki i…

    6) … w kolejnym pokoleniu mamy już tylko dzieci tatusia z „genem długiej szyi”.

    O „wymieraniu z głodu” w horyzoncie życia jednego osobnika nie ma w ewolucji mowy. Po prostu – cechy, które się w danym środowisku lepiej sprawdzają, są eliminowane kosztem cech, które sprawdzaja się gorzej.

  11. Tadeusz_K napisał(a):

    Zolw
    20-13
    Ależ możesz być brutalem.
    Mnie nie wadzi.
    Wolałbym słownie, niźli obrazkowo.
    🙂

  12. Zolw napisał(a):

    @Tadeusz2017

    Spójrz powyżej – wyjaśniłem.

  13. Zolw napisał(a):

    złe geny schodzą z areny
    operony przyprawiają ogony
    helisa koduje Elvisa
    adenina czyni Lenina

  14. Tadeusz_K napisał(a):

    Zolw
    20-46
    Spozrałem…
    „Skubie liście z drzew, a nie spod nóg, „
    -nogi się jej rozjeżdżajom..ot co.
    „Jak któraś żyrafa jest wyzsza od innych, to ma dostęp”
    -do koryta jak to było w PO przez lat 8-ot co..
    Innych rzeczy nie pamiętam, a te które pamiętam…wybacz.Zolw.
    🙂

  15. Zolw napisał(a):

    „Jak któraś żyrafa jest wyzsza od innych, to ma dostęp”
    -do koryta jak to było w PO przez lat 8-ot co..

    Ooo – to, to! I w znalogiczny sposób z garażowej fabryczki pasty BHP wyewoluowało Kulczyk Investments!

  16. bob marlej napisał(a):

    @piko
    Wierszowany, zabawny zwierzyniec, niekoniecznie z moralem 🙂

  17. Pawicz napisał(a):

    @Żółw
    Niektórzy twierdzą, że ogórki rosną nocą, bo wpatrywali się w dzień i nie dostrzegli, by rosły, a przecież z całą pewnością następnego dnia rano są dłuższe niż poprzedniego dnia wieczorem. 🙂

  18. piko napisał(a):

    Problem z ogórkami zauważono już wcześniej dając temu wyraz w wierszu:

    Dlaczego Ogórek Nie Śpiewa

    Pytanie to, w tytule
    postawione tak śmiało,
    choćby z największym bólem
    rozwiązać by należało.

    Jeśli ogórek nie śpiewa,
    i to o żadnej porze,
    to widać z woli nieba
    prawdopodobnie nie może.

    Lecz jeśli pragnie? Gorąco!
    Jak dotąd nikt. Jak skowronek.
    Jeżeli w słoju nocą
    łzy przelewa zielone?

    Mijają lata i zimy,
    raz słoneczko, raz chmurka;
    a my obojętnie przechodzimy
    koło niejednego ogórka.

    KIG

  19. Pawicz napisał(a):

    @Piko
    To już postęp. Spodziewałem się wierszyka:

    Ogórek, ogórek, ogórek
    Zielony ma garniturek
    I czapkę i sandały
    Zielony, zielony jest cały.

  20. Zolw napisał(a):

    @Pawicz – z cyklu „wspomnienia z wojska”:

    Tę właśnie piosneczkę o ogórku ryknęłą kiedyś na całe 80 gardeł moja kompania podchorążych rezerwy na rozkaz marszowy „kompania ŚPIEWA!”

  21. Pawicz napisał(a):

    @Żółw
    Powinieneś zostać wojskowym (żeby nie powiedzieć dosadniej), bo ilekroć o woju wspominasz sympatia do MON-u aż się z ekranu wylewa 🙂 Czyż nie?
    Za mundurem…, choć przypuszczam, że Ty i bez munduru dajesz radę.

  22. Zolw napisał(a):

    @Pawicz
    A wiesz… zaskoczyłeś mnie, ale chyba faktycznie tak jest. Czuję sympatię do instytucji armii. I do pomysłu, żeby każdy zdrowy męzczyzna obowiązkowo przeszedł armijne przeszkolenie.

    Ja sie akurat w wojsku świetnie bawiłem, bo trafiłem na perfekcyjny czas i miejsce, ale raczej nie z tej przyczyny czuję tę sympatię.

  23. piko napisał(a):

    @zolw

    Jestem za. Byłem w SPR i wspomnienia są jak się patrzy. Koledzy co nie byli w woju jak gadamy o tamtych czasach to widać że zazdroszczą. Dekownicy i symulanci jedni.

    Ktoś kto nie strzelał z kałasza, nie miał zaprawy o 5:30, nie przejechał się SKOTEM czy BWP to nie wie o co chodzi.

  24. Trzmielka napisał(a):

    Spróbowałam dorównać Mistrzowi, ale wyszło mi tylko tyle:

    Strusie trzepią podusie,
    a krety rzucają berety.
    Jelenie tańczą na scenie,
    a sójki robią stójki.

  25. Pawicz napisał(a):

    Postrzelać to sobie na strzelnicy wolę, zaprawy o 5:30 to już w harcerstwie miałem, na skotach nie jeździłem, ale przypuszczam, że jest to podobna przyjemność jak jazda bizonem (jeździłem, nie raz) 🙂 Śmieszą mnie ludzie, którzy pysznią się swoim wojskowym kombatanctwem, jakby przynajmniej order Orła Białego dostali, a w rzeczywistości ich wartość bojowa bliska prawdopodobieństwu zdarzenia niemożliwego. Ja w woju źle nie miałem, bo trochę brzdąkałem i „piórkiem i węglem” też trochę…,:) a tacy zawsze tam mile widziani, ale żebym miał się z tego powodu puszyć jak paw…?

  26. Anonim napisał(a):

    @Pawicz

    Tu nie chodzi o kombatanctwo, ale skądinąd dobrze by było, żeby każdy męzczyzna miał świadomość, że tzw. „chwała bojowa” to przede wszystkim, brud, smród, głód i chłód. I nuda. I że to wszystko jest normalne i niegroźne.

    Dobrze jest wiedziec, jak człowiek się czuje, gdy sypia w namiocie opalanym kozą, a na zewnątrz jest błahe -5 i śnieg. Woda tylko zimna, szansa na wypicie czegos cieplego 2-3 razy dziennie.

    No i naprawde dobrze jest umieć załadować kałacha, strzelać i trafiać z 50 m w cel 1,8x 0m,5 m. Byłbym dużo spokojniejszy, gdybym wiedział, że tak jak za naszych czasów, każdy choć raz spróbował.

  27. Pawicz napisał(a):

    @Anonim
    To jest XIX-wieczne myślenie o obronności. Brud, smród, głód i chłód jest wtedy, jak kwatermistrzowie są do d…, albo są zwykłymi złodziejami.
    Zamiast tych skotów, czołgów i korwety lepiej by kilkadziesiąt tysięcy karabinów snajperskich MON zakupił, większy byłby pożytek.

  28. Anonim napisał(a):

    @Pawicz

    Mozliwe, ze w Doniecku kwatermistrzowie są do d…, albo złodziejami. Całkiem mozliwe!

    Sadzisz, ze naszym kwatermistrzom blizej do jankeskich, czy do ukraińskich?

  29. Pawicz napisał(a):

    W przeszłości parę razy robiłem interesy z kwatermistrzami i wiem jaka jest ich mentalność i system wartości. Być może teraz jest inaczej, ale … bardzo wątpię.

  30. Anonim napisał(a):

    Alez ja sie w pelni zgadzam!

    Ale kwatermistrze są, jacy są, a bolszewika gonić trzeba. To i ludzi trzeba przyuczyc do zabawy w takich warunkach, jakie mamy.

  31. piko napisał(a):

    @pawicz

    A kto tu mówi o „pysznieniu się jak paw” – pawiczu (nomen omen).

    Wyluzuj lekko.

  32. piko napisał(a):

    @trzmielka

    No genialne. Sójki są świetne. Pobieram do siebie

    strusie trzepią podusie,
    a krety rzucają berety.
    Jelenie tańczą na scenie,
    a sójki robią stójki.

    Wczoraj rano słyszałem jakieś nietypowe miauczenie za oknem a ani Ciapka ani innego kota nie było. Okazało się, że to sójka wydzierała się naśladując głos kota.

    Także sójki nie tylko robią stójki!

    Dżdżownice biorą prysznice
    A mrówki szukają gotówki.

  33. Pawicz napisał(a):

    @piko
    Gdybyś wiedział jaka jest etymologia 🙂 nicku „Pawicz” inaczej byś śpiewał, na szczęście nie mam obowiązku urbi et orbi wyjaśniać co zacz. Jednakowoż przyznaję, ze od czytania niektórych tekstów zbiera mi się …
    U mnie luz cały czas 😛

  34. piko napisał(a):

    No zobacz, to tak samo jak u mnie – też nie mam obowiązku wyjaśniać pochodzenia nicku piko.

    Czuję jakąś agresję w twoich wypowiedziach ale może się mylę.

    No to się zdecyduj – cały czas luz czy czasami rzyganie? 🙂

  35. Anonim napisał(a):

    a słowiki piko_liki
    strzelą z bicza na pawicza

  36. piko napisał(a):

    Z bicza? Ja to chodząca łagodność. No chyba że mnie kto wk…

  37. Pawicz napisał(a):

    @piko
    Zaraz tam z bicza?
    Toż ja atakuje przez sympatię do inteligencji interlokutora. Zapodam nawet komplement. Przypominasz mi (także z inteligencji) Piotra Wielguckiego vel Matkę Kurkę. Co z tym zrobisz, to już twoja sprawa, ale jak cię widza tak cie piszą 🙂

  38. Zolw napisał(a):

    Janie, tak nie można, ocierasz sie o hejt!

    Gdyby @piko był jak MK, to ja bym już od miesięcy był „na białych niedźwiedziach”. Dostrzegam znaczne różnice na korzyść 🙂

    panowie, luzik

    skorpiony rozdaja ukłony

  39. Pawicz napisał(a):

    @Żółw
    Ok. Daje na wstrzymanie, chyba za bardzo bezpośredni byłem 🙂

  40. Zolw napisał(a):

    Nie, no, generalnie MK jest powszechnie ceniony 🙂
    Żartuje sobie tylko przy sobocie (no, prawie).

  41. HeluTek napisał(a):

    Mnie niepokoi ten fragment: „A muchy obijają gruchy”.

    Nie wiem dokładnie, o co tu chodzi, ale zastanawiam się, czy ten utfur literacki nie powinien być dozwolony od lat 18…?

  42. Trzmielka napisał(a):

    Wszyscy

    W jedności siła! Razem zakasujemy Tyma. „Mrówki szukają gotówki” i „skorpiony rozdają ukłony” – genialne!

    Przy okazji dowiedziałam się czegoś ciekawego o sójkach – nie miałam pojęcia, że tez potrafią naśladować cudze głosy. Ja słyszałam tylko gawrona, który naśladował gęganie dzikich gęsi. Klucz już przeleciał, a tu coś gęga i gęga. Okazało się – gawron siedzi na dachu, dziób zadziera do góry i gęga jak najęty.

  43. Zolw napisał(a):

    @Trzmielka

    Sójki to genialni parodyści. U mnie regularnie udają myszołowa. Zaskakują, bo krzyczą z krzaków bisko ziemi (a myszak zawsze nawołuje w locie).

    @HeluTek

    przed 22 chodzi nam wyłącznie o muszki owocówki (Drosophila melanogaster), zainteresowane sokiem wypływającym ze zranionych owoców gruszy (Pyrus communis). A po 22 to już jak wola.

  44. Trzmielka napisał(a):

    @Żółw

    Rozmarzyłam się. Jak by to było pięknie, znaleźć się teraz tam, gdzie można spotkać sójki… Ostatnio miałam bliski kontakt z sójką dobrych parę lat temu, i to było w Parku Łazienkowskim w warszawie. Codziennie rano przez dwa tygodnie szłam do pracy przez Park i tam wśród innego ptactwa oraz wiewiórek, które po drodze karmiłam, zjawiła się piękna, kolorowa sójka. Miałam już tylko orzechy laskowe i udało mi się tak rzucić orzech, że sójka go złapała. Ale czy pożywiła się nim, nie wiem, bo to przecież drapieżnik.

  45. Zolw napisał(a):

    @Trzmielka

    Sójka nie jest wyłącznie drapieżnikiem. Jest – jak wszystkie krukowate – wszystkożerna. Raz orzeszek, raz robaczek, że tak powiem. Nie jestem pewien, czy potrafi „otworzyć” orzecha laskowego, ale podejrzewam, że tak, bo jej górski odpowiednik – orzechówka – radzi sobie z tym bez problemu. Słowem – raczej zrobiłąś jej dużą frajdę.

    Ulubionym pokarmem sójki są natomiast żołędzie dębów. Ma to nawet w nazwie (Garullus glandarius, to ostatnie od „glans” czyli żołądź).

    W ochronie przyrody jest czasami wykorzystywana do „usługowego” losowego rozsiewania dębów w sztucznych drzewostanach sosnowych. Nasienne żołędzie wysypuje się w lesie na sciętych pniach. Sójki, w ramach robienia zapasów na zimę, ukrywaja znalezione żołędzie pod ziemią. Wciskają je pojedynczo w glebę na głębokość dzioba. Maja świetna pamięć i około 80% potrafią potem odnaleźć i skonsumować. A te pozostałe 20% (plus cały spadek po tych sójkach, które nie dożyły zimy) to właśnie to, o co nam chodzi – dęby starannie zasiane w losowo wybranych miejscach.

    No i jest prześliczna, to fakt. Ostatnio się „przełąmała” i wnika do miast. W poznanskich parkach jest już częsta. Kiedyś, tak ze 20 lat temu był to ptak typowo leśny.

  46. Zolw napisał(a):

    @Trzmielka – mój stały błąd w łacińskiej nazwie sójki. Nie GaruLLus, tylko GaRRulus. Reszta dobrze.

  47. Trzmielka napisał(a):

    @Żółw

    Dzięki wielkie za tyle ciekawych wiadomości o sójce! Żeby tak dzieci w podstawówce uczyły się takiej biologii! A one nie potrafią nawet drzew rozróżniać po tych lekcjach…

    Mój orzeszek był już bez łupiny. Znaczy, było OK!

  48. Zolw napisał(a):

    @Trzmielka

    Dzieki za dobre słowo 🙂 Dzieciaki się nie uczą, bo po zrealizowaniu podstawy programowej brak czasu na ciekawostki. Dobre kółko przyrodnicze – to jest rozwiązanie.

  49. Trzmielka napisał(a):

    @Zółw

    Myślę, że na poziomie podstawówki (a na pewno pierwszych czterech-pięciu klas) takie „ciekawostki”, to powinien być właśnie główny program z biologii. Dzieci są ciekawe świata, który widzą dookoła, a zamiast tego oferuje się im jakieś abstrakcje. Na to przyjdzie czas później! Na początek powinny dowiedzieć się czegoś ciekawego o życiu roślin i zwierząt, które widzą na co dzień, albo o których wypatrzenie muszą postarać się w czasie wyjazdów w inne rejony, także te poza Polską.

  50. piko napisał(a):

    @helu tek @all

    Muchy są spoko, dozwolone bez ograniczeń.

    Mam parę utforów dla pełnoletnich i do czytania po 23:30. Nie będę zamieszczał na portalu z orłem i tak szacownym gronem odbiorców.

    Odnośnie obijania gruch i szeroko pojętej biologi jako dziecię udałem się bardzo późną porą z kolegami z obozu harcerskiego na jabłka (na tak zwany szaber). Któryś druh wpadł na pomysł żeby nie łazić w nocy po drzewie tylko nim potrząsnąć.

    No i potrząsnęliśmy i potem musieliśmy nieźle zwiewać. Okazało się, że pod jabłonką stał stary zardzewiały siewnik. Proszę sobie wyobrazić łomot padających jabłek na kupę żelastwa, szczekanie psów w całej wsi i pokrzykiwanie chłopa co wybiegł z chałupy.

    Morał:
    – obijanie jabłek nie jest prostym i bezpiecznym zajęciem. Z gruchami może być podobnie.
    – dzieci należy od małego uczyć odpowiedniego podejścia do przyrody

  51. Zolw napisał(a):

    @Trzmielka

    Ja też jestem tego zdania, ale ja jestem małe „miki” – adiunkcina bez habilitacji. Ucze swoich studentów, nabijając ćwiczenia i seminaria błyskotkami ciekawostek i wiem, ze jestem lubiany.

    Kudy mnie do jakichś usprawnien dydaktycznych na poziomie ogólnopodstawówkowym? Tam siedzą mądre profesury!

    Jak powiedział Poeta: żyraf bolszoj – jemu widniej!

  52. Zolw napisał(a):

    @piko

    Morał trzeci – nigdy nie zaniedbywać rozpoznania pola walki!
    Morał czwarty – chłop wybiegający w chałupy jest w nocy ślepy, jak kret, więc niegroźny. Najbezpieczniej kraśc nocą.

    Chociaż… przysłowiowe „na jabłka do księdza” wykonane nocą brzmi jakoś tak… niehonorowo?
    W wersji kanonicznej winno być wykonywane w świetle naszej dziennej gwiazdy.

  53. piko napisał(a):

    Test na wstawienie ptaszka zakończył się pomyślnie.

    Lordowi należy się jakiś bonus/suwenir/flaszka/dobre słowo

    Niepotrzebne skreślić

  54. lordJim napisał(a):


    😀 😀

Dodaj komentarz

Dla triumfu zła potrzeba tylko, żeby dobrzy ludzie nic nie robili- E. Burke.
Przejdź do paska narzędzi