Moja przygoda z blogowaniem

Blogowanie stało się modne wiele lat temu. Autorem pierwszego bloga – dziennika internetowego, był John Berger, zatrudniony w instytucie pedagogicznym Uniwersytetu Northwestern. To on po raz pierwszy, na łamach swojego dziennika, użył słowa weblog, które powstało z połączenia dwóch słów: web – sieć oraz log – kojarzonego z dziennikiem okrętowym. W 1999 roku Peter Merholz dokonał skrócenia tego terminu – weblog podzielił na: we blog – my blogujemy

To byłoby tyle tytułem wstępu odnośnie początków blogowania. Myślę, że ta garść informacji przyda się każdemu, kto się tym zajmuje.

Sama istota blogowania polega na wyrażaniu siebie – swoich pasji, zainteresowań czy poglądów.

Mając już definicję tego, czym wielu z nas zajmuje się w wolnym czasie, jedni z większą pasją, inni z mniejszą, chciałam wyjawić, co mnie skłoniło do tej formy wyrażania siebie, a konkretnie swoich poglądów.

Wcześniej muszę jednak zaznaczyć, że jako osoba dość konserwatywna, odporna na wszelkie nowinki techniczne i gadżety, nie śpieszyłam się z kupnem komputera, a tym samym z posiadaniem takiego medium, jak internet. Zdawałam sobie również sprawę z tego, że to pożeracz czasu, że mogę w to „wsiąknąć”. Może wstyd się do tego przyznać, ale tak było. W pracy wystarczył mi program, który był potrzebny do wykonywania swoich obowiązków.

I pewnie sytuacja ta trwałaby jeszcze czas jakiś, gdyby nie…..

No właśnie, gdyby nie tragedia, która dotknęła nasz kraj 10 kwietnia 2010 roku. Ta data, myślę, była swego rodzaju cezurą w życiu wielu z nas – pod różnymi względami. W moim przypadku, szok był tak ogromny, że długo nie mogłam się z niego otrząsnąć. Miałam wrażenie, że coś się w naszym życiu skończyło na zawsze. Towarzyszyło mi poczucie wielkiej niewiadomej, jakiejś beznadziei i krzywdy. Krzywdy, która w jakiś sposób dotknęła każdego Polaka. Życie przestało być takie samo, jak było do tej pory, przynajmniej moje.

Żeby w jakiś sposób pozbierać się po tym, co się wydarzyło, potrzebowałam informacji i kontaktu z ludźmi podobnie myślącymi i przeżywającymi. Bardzo szybko pomyślałam o kupnie komputera. Internet – dla mnie wtedy wielka niewiadoma, był jednak jakąś nadzieją… sama nie wiem na co, ale wiem, że miałam taką potrzebę wręcz konieczność.

Już w maju zostałam posiadaczką internetu, dość nieudolnie próbującą znaleźć w sieci informacje, miejsca i ludzi – wszystko w kontekście tragedii smoleńskiej. Żeby nie przeciągać powiem, że pierwszym miejscem, w które trafiłam, było forum Sympatyków PiS. Spędziłam tam ponad rok. Tam poznałam kilkoro ludzi, z którymi do dziś mam kontakt. Jedną z tych osób jest blogerka PT – Izaluka. Forum SymPiS było w zasadzie tylko portalem dyskusyjnym, o małym zasięgu, zresztą bez perspektywy na rozwój, szczególnie po śmierci jego założyciela – Przemysława Gosiewskiego.

Szukając czegoś innego, na początku 2012 roku wylądowałam na salonie24, gdzie rejestrując się, założyłam sobie blog,  nie bardzo wiedząc tak naprawdę, z czym to się je. Miałam jednak nadzieję, że kiedyś odważę się napisać coś we własnym imieniu i pod własnym szyldem. Od początku wiedziałam, że profil mojego bloga będzie patriotyczno – polityczny. Czułam, że samo komentowanie to za mało. Chciałam wyrażać siebie – swoje poglądy. Może gdzieś tam w głębi duszy, miałam nadzieję, ze to będzie taki mój maleńki wkład w walkę o prawdę o Smoleńsku, o wolną Polskę, której cały czas mi brakowało. Może to było i jest naiwne, ale taki cel mi przyświecał. Nie mam jakichś talentów literackich, czy szczególnych zainteresowań, by przyświecał mi inny motyw przy zakładaniu i prowadzenia bloga.

I przez ponad pięć lat walczyłam (tak mi się wydawało), jak umiałam o to, co jest dla mnie ważne. Obserwując sytuację w kraju, uważam, że w dalszym ciągu jest o co walczyć. A  powinno się to robić w każdy dostępny sposób, dlatego nie chciałabym całkowicie odcinać się od S24, chociażby z tego względu, że póki co, jego zasięg pozostaje dość duży, aczkolwiek trudno nie zauważyć zbliżającej się agonii tego miejsca.

Doceniam to, co stworzył Nohood – „Polskim Tekstem” zapowiada się dobrze i ma szansę na rozwój. Cieszę się, że mogę tu pisać i komentować, jednocześnie reblogując swoje notki na S24 z podawaniem źródła oryginalnej publikacji, czyli PT.

 

http://www.chillmedia.pl/2015/07/historia-blogow/

You may also like...

28 komentarzy

  1. Cogi pisze:

    @syzyfka
    A ja jeszcze rok temu blog uważałam za takie pitolenie o łachach albo gotowaniu 😀

  2. @Cogi

    To poczułam się jak… kombatantka 🙂

  3. Sinuhe pisze:

    Zgadzam się z Tobą. Nie można obrażać się na „janków” (a jest za co!!), bo nie o B&J (und Zuckercośtam) tu chodzi.
    Są rzeczy ważniejsze i mniej ważne. Koalicja Strachu, kiedy rządziła, miała w swoich rękach trzy największe telewizje, zdecydowaną przewagę w prasie, stacjach radiowych, a jednak dwukrotnie (wybory prezydenckie, parlamentarne) przegrała. Przegrała w dużym stopniu przez… Internet!
    Elity III RP też już to wiedzą i próbują naprawić ten błąd. Widać to także w Salonie24, gdzie lewacki przechył z dnia na dzień staje się coraz bardziej widoczny. I jest to odpowiedź na pytanie, dlaczego tak świetni przedstawiciele polskiej patriotycznej prawicy, jak Ty, nie powinni oddawać im pola przez zaniechanie.

    PS S. Uzupełnię, trochę żartobliwie, ale i najzupełniej poważnie, że jeśli się miało na blogu wizyty z 209 państw( tylko Ekwi ma więcej;)), zwyczajnie nie wolno odchodzić. A przynajmniej nie teraz.

  4. Witaj,

    tak też do tego podchodzę, chociaż muszę przyznać, że obecny s24 budzi we mnie pewne odruchy…

    A co do tych wizyt, to coś tam nie gra z licznikiem, bo było już i 210, a potem 208, teraz znowu 209 🙁

    Pozdrawiam 🙂

  5. bob marlej pisze:

    Ah ten ix..

  6. @bm

    Tylko tyle? 🙂

  7. robertzjamajki pisze:

    @syzyfka
    K
    Tak mnie ten vist zaskoczyl 🙂
    Znam przeciez twoja motywacje do blogowania i do walki politycznej. Jestes w swoich publikacjach bardzo na serio i bardzo zaangazowana..
    Ja, no coz.. staram sie tylko uadnie komponowac 🙂

  8. @bm

    Z tego, co zauważyłam, niektórzy mają mi to za złe.

  9. robertzjamajki pisze:

    @syzyfka
    Jak mowil jeden taki:
    Niewazne co mowia, wazne ze mowia:)

  10. @bm

    Ale lepiej, gdy mówi się w oczy.

  11. E.B pisze:

    Dzięki za tę notkę. Jest jak deklaracja ideowa 🙂

    Ja podobnie jak Ty, zaczęłam swoją blogerską przygodę w 2010 roku. Szukałam jakichś informacji w sieci i za Fymem z Niezależnej przywędrowałam na Salon.
    I wsiąkłam w śledztwo smoleńskie.
    Dłuższy czas upłynął zanim odważyłam się napisać pierwszą notkę.
    Podobnie traktuję moje blogowanie, jako cegiełkę.

    Na Salon nie wrócę, bo nie podpiszę regulaminu i mój blog jest zniknięty.
    Ale nie jestem przeciwko dawaniu odporu hejtowi, który tam wciąż się wylewa.

    W sieci jest też ważne, że spotykamy ludzi podobnie myślących. W realu większość jest zazwyczaj milcząca, obojętna albo nieujawniająca swoich poglądów.
    Tu można się wesprzeć i mieć to poczucie, że nie jest się odosobnionym.
    To jest ważne, bo daje poczucie siły.

    Internet jest i będzie bardzo istotnym narzędziem w walce, która się toczy.
    W walce o odzyskanie naszej polskiej tożsamości, myślenie po polsku, nie po niemiecku, czy jeszcze inaczej. To jest też walka o nasze miejsce w Europie i świecie, który układa się na nowo.
    Oddanie Polski w ręce ludzi, których nie można nazwać inaczej jak współczesną Targowicą byłoby naszą straszną klęską.
    Dlatego trzeba zrobić wszystko co możliwe, żeby do tego nie doszło.

    Myślę, podobnie jak Ty 🙂

  12. Sinuhe pisze:

    Myślę, że znam odpowiedź. Ubytek dotyczy najprawdopodobniej małych państw (lokalizacji).
    Np. San Marino, Watykanu, Monaco, Liechtensteinu, licznych miejsc w (i u wybrzeży) Ameryce Południowej (Środkowej) itd.
    Jeśli miałaś na globusiku np. Monaco (Watykan, San Marino, Gibraltar), a teraz nie masz, oznacza to, że zajrzał do Ciebie ktoś z nieodległego francuskiego miasta (włoskiego, hiszpańskiego, może nawet z Maroka). I to właśnie miasto „przejęło” wcześniejszą lokalizację.

    (Wybacz, że nie na temat, ale kiedyś rozszyfrowywałem tę zagadkę (na prośbę Mikkera, miałby – gdyby nie zmienił nicka – ok.230!), postanowiłem się więc swoimi wnioskami z Tobą podzielić;))

  13. Sinuhe pisze:

    @Bob z Jamajki

    ;)))))))))))

  14. @Sinuhe

    Dzięki za wyjaśnienie, bo myślałam, że jakiś San Escobar mi zniknął 😉

  15. @Ebns24

    Myślę, że wielu ludzi zaistniało w sieci od tamtego czasu, również na własnych blogach. Po ostatnich wyborach, myślałam, że można odpocząć….

  16. Sinuhe pisze:

    Aha.
    Vistu odszedł na drugą stronę tęczy. Teraz mam nowy nick, nawiązujący zresztą do tego, o którym powyżej wspomniał Bob.
    Tyle że ładniejszy (ładniejszy nick, nie Bob;)).

  17. @Sinuhe

    Domyśliłam się 🙂 A Bob też śliczny? 🙂

  18. Sinuhe pisze:

    Boba można było sobie dokładnie obejrzeć, kiedy wędrował „po świecie” i filmował. Co prawda nie Jamajkę, tylko (aż?) Paryż, ale to nadal był Bob.

  19. provocatio pisze:

    widzianka

  20. @Sinuhe

    Coś tam widziałam 🙂

  21. @provocatio

    Cześć, musiałam Cię odwiesić 🙂

  22. Sinuhe pisze:

    Syzyfka/Bob /Inni

    Wesprzyjcie mnie, proszę, w s24 w mojej batalii o wprowadzenie czasu letniego (aby obowiązywał cały rok). Skokowo wzrośnie szansa, że ktoś z PiS albo od Kukiza to przeczyta.

    Jeśli jednak jesteście za czasem zimowym, informuję, że notka została zdjęta.

  23. @Sinuhe

    Jestem za letnim oczywiście. Gdzie ta notka jest?

  24. Sinuhe pisze:

    Jest na samej górze! (Jeśli się „kliknie” w to żółte coś z trzema kropkami).

    PS Syzyfko. Niełatwo mi pisać, bo niedawno zmieniłem komputer stacjonarny na laptop, ale zachowałem przyzwyczajenie, żeby nie patrzeć na klawiaturę. I dzieje się tak, że zanim wyślę komentarz, Złe kilka razy wszystko mi kasuje, a ja nie mam pojęcia, na co nacisnąłem. Szlag by to getraffen!

    Teraz znikam, bo idę przekopiowywać dane pendrive’m.

  25. @Sinuhe

    Czasami tak się dzieje, trzeba uważać 🙂

  26. adamkonrad pisze:

    sie zgadzam
    ale nie potrafię teraz za bardzo udzielać na salonie
    kilka komentarzy, link do notki

    i nie zamierzam bardziej się tam angażować

  27. @adamkonrad

    Ja również nie planuję wyjąkowej aktywności, ale jeżeli wypowiem się na jakiś temat, który mnie interesuje, to tam również to umieszczę.
    Sposób komentowania na s24 jest teraz bardzo nieczytelny i męczący, zniechęca.

  28. Sinuhe pisze:

    @rk1
    czy mysmy rozmawiali ze soba na s24?

    Ależ oczywiście!
    Nawet często. Najczęściej żartobliwie, z wyjątkiem licznych przypadków, gdy najzupełniej poważnie ostrzegaliśmy Solar System przed niecnym omnipotentnym Prezesem z Żoliborza.
    Rozmowa urwała się tylko raz, gdy niezależnie od siebie przyszło nam do głowy, że odpowiada też (ów Prezes) za Wielki Wybuch, którego fala uderzeniowa (dużo później) musiała, no, bo musiała, zdzielić chyłkiem bez łeb takiego Swetru czy inną Szajb-Ring (czy jakoś podobnie), skutkując ich ewolucją umysłową w kierunku wtórnego debilizmu.
    Mutacja ta widoczna (i słyszalna) jest również jako niereliktowy odchył u niejakiego Rabieja, choć nie ma tu możliwości kontynuacji mutacji z, np., Szajb-Ring – Maus.

Dodaj komentarz:

This site uses Akismet to reduce spam. Learn how your comment data is processed.

Przejdź do paska narzędzi