Unschoolersi

Może Ci się również spodoba

15 komentarzy

  1. tichy napisał(a):

    O Ameryce w Polsce można gadac w nieskończoność – i dowolnie. Albo uwierzą, albo nie. I tak lwia większość (99.9%) albo nie ma szansy, albo ochoty by sprawdzać – zwłaszcza rewelacje.

    Tak, Ameryka to duży kraj – i jaki by najdziwaczniejszy pomysł sobie kto nie wymyślił, gdzieś tam, w którymś zakątku – i nie daj Boże wszek i w poprzek- ma ów miejsce realizacji. Zresztą – patrzcie państwo na aktualne newsy.

    Ci unschoolersi podpinają sie pod homeschoolersów. To ostatnie – jak najbardziej legalne, choć nieprawdą jest, że o abiturientów owych biją się pierwszoligowe uczelnie. Albowiem, jak rodzice motywowani sa oburzeniem na publiczne szkoły, że te nauczają teorii ewolucji zamiast Biblii – no, wiadomo.

    Tak, o jednych się może biją, o drugich zamilczają. Jak fajnie wyjdzie, to się chwalą jako własną zasługą, a jak brzydko – to zamiatają pod dywan – to nie my, to mityczni ONI.

    Jak zwykle, WWA nie zadbał o podanie konkretów, lecz rzucił garść haseł i mitów, a ty czytelniku wybieraj, co prawda, a co pierdoły. A – nie wiesz jak wybierać?

    I o to chodzi.

    Moja konkretna rada – jakem ‚tichy’ – jak znajdziesz się w Ameryce, to poślij dziecko do normalnej szkoły (publicznej, prywatnej, czarterowej, domowej, etc.), ale nie wygłupiaj sie.

  2. abyssdotpl napisał(a):

    „Od nowego roku szkolnego fakt, że ktoś jest funkjonalnym analfabetą nie może go dyskwalifikowac przy staraniu się o posadę w szkole publicznej. Już niedługo okaże się prawie zawsze lepszym rozwiązaniem niż posyłanie dziecka do nowojorskiej szkoły.”

    Nie wiem, jak jest w USA, z tego co słyszałem szkoły publiczne są lepsze niz w Polsce.
    Natomiast sam zaobserwowałem, że w Polsce nauczyciel może być nie tylko funkcjonalnym analfabetą, ale wręcz osobą upośledzoną umysłowo i społecznie.
    Są takie przypadki, a obecny system nie chroni dzieci przed debilami.

    Nie rozumiem dlaczego nauczyciele mają być, obok sędziów, jedyną grupą zawodową, gdzie nie ocenia się jakości pracy i umiejętności.

  3. Marek Lipski napisał(a):

    W Polsce jest dozwolona edukacja domowa,
    Zagwarantowna przez przepisy prawne.Nie tylko w USA czy w Izraelu
    USA
    https://en.wikipedia.org/wiki/Homeschooling_in_the_United_States

    UK
    https://en.wikipedia.org/wiki/Home_education_in_the_United_Kingdom

    Nowa Zelandia
    https://en.wikipedia.org/wiki/Homeschooling_in_New_Zealand
    Brazylia,Izrael,Kanada
    Polska
    https://pl.wikipedia.org/wiki/Edukacja_domowa
    http://www.edukacja.domowa.pl/
    Koszalin
    http://szkolamontessori.com.pl/edukacja-domowa
    Dodatkowe informacje
    http://www.edukacja-klasyczna.pl/edukacja-domowa-szansa-dla-rodzicow
    Jescze :
    http://www.eid.edu.pl/archiwum/2009,261/luty,274/klucz_do_oswiaty,279/edukacja_domowa_wlasnych_dzieci,2150.html
    https://kolecja.wordpress.com/edukacja-domowa/edukacja-domowa-polska/
    http://www.edukacjadomowa.pl/index.html
    To jest bardzo alternatywa dla rodziców i dla dzieci.To rodzice decydują a nie partie polityczne,które mają wpyłwy na oświatę ,naukę.Jestem za taką formą nauczynia.Całe szczęście że w USA i w UK są przepisy prawne ,które pozwalają rodzicom i dzieciom na własne decyzje,w ramach przepisów prawnych.Nie dla dyktatorów od lewicy do prawicy i ich fanów,którzy kochają dyktatorów i systemy oświaty.Dziękuję autorowi za artykuł.

  4. Marek Lipski napisał(a):

    Poprzedni komentarz „oczekuje na moderację” gdyż podałem linki”.Ach skrypcie,nie poznajesz,nawet po zalogowaniu Marka?Czy też autor?Nie ma znaczenia.Pozdrawiam.Bardzo dobry artykuł.

  5. Cogi napisał(a):

    @abyssdotpl
    „Nie rozumiem dlaczego nauczyciele mają być, obok sędziów, jedyną grupą zawodową, gdzie nie ocenia się jakości pracy i umiejętności”

    Popatrz, to mnie oświeciłeś, że muszę być w pracy mobowana i prześladowana za przekonania, bo ja jestem systematycznie oceniana za jakość pracy i umiejętności. Dyrektor mi ciągle na hospitacje przyłazi, podlegam okresowej ocenie pracy, przed wystawieniem której dyrektor zasięga opinii doradcy metodycznego, który rzecz jasna wcześniej ma życzenie obejrzeć kilka moich lekcji, zapoznać się z moim planem wynikowym, kilkoma ocenionymi już pracami kontrolnymi, itd, jestem zobowiązana do przeprowadzania tzw. lekcji otwartych dla zespołu przedmiotowego, nie mówiąc już nieformalnej ocenie, jakiej poddawana jestem po każdej lekcji przez uczniów – wyjątkowo bystrych obserwatorów – pod kątem jakości merytorycznej zajęć, mojego do nich przygotowania i tego, czy się na nich nie nudzili. Muszę się zgłosić do Rzecznika Praw Obywatelskich.

  6. abyssdotpl napisał(a):

    No to w szkole publicznej którą ja znam jest inaczej.
    Nauczyciel ma jedną, zapowiedzianą hospitację w ciagu roku, może półrocza.
    Nauczyciel na lekcji dla klasy II pisze niechlujnie na tablicy zadanie i dzieci je rozwiązują same.
    Nauczyciel pyka na komputerku w tym czasie.
    W klasie II w listopadzie kazał nauczyć się dodawać i odejmowac w zakresie 100 w dwa tygodnie.
    Pisze z błędami na tablicy (wszystkie dzieci mają w zeszytach te same błędy.
    Lekca z lektury zaczyna się punktowym minutowym sprawdzianem, pytania w stylu: jak na imie miała siostra doktora Dolittle.
    Brak planu nauczania – tylko kretyński państwowy podręcznik narzuca „plan”.
    Brak umiejętności i działań dydaktycznych.
    Umiejętność komunikacji 0, pan ucieka do pokoju nauczycielskiego.
    Nauczyciele w szkole nie mogą się wychylać.
    Żle jest widziane, gdy zwróci się koledze uwagę, kolega może poskarżyć się panui dyrektor.
    Pani dyrektor nie jest zainteresowana wysłuchaniem uwag rodzica.
    Potrafi powiedzieć „Bezczelny pan jest”.
    A burmistrz ja zatrudnia.
    W klasie rodzice częściowo są absolwentami tej szkoły.
    Nic ich nie dziwi i poddaja się sztorcowaniu z biernościa krów.

    Mnie to zbrzydziło.

    Zabrałem dziecko do szkoły prywatnej.
    Syn z rozbawieniem ogladał niedawno swój dzienniczek z II klasy i dziwił się głośno – zobacz, tato, za to dali mi uwagę i za to!
    A w tym roku nie mam żadnych uwag.

    Ale państwo nie spełnia wobec mnie swoich obowiązków, choć ja uczciwie płacę podatki.
    Więc gdy czytam o tych ścierwach z ZNP, to życzę im, żeby ich na zbity pysk wywalono.

  7. abyssdotpl napisał(a):

    @Marek Lipski, @Cogi

    Dodam, że w II klasie, aby wyrwać dziecko z rąk kretynów, zabraliśmy syna na edukację domową.
    Błogosławiona niech będzie.
    Sporo to jednak kosztowało żonę i mnie w róznych wymiarach.
    Jednak mniej niż kosztowałoby w nieludzkiej szkole publicznej. Tam ucierpiałoby dziecko.
    Ale od początku tego roku chodzi do szkoły prywatnej.

    Ktoś za to zapłaci, choć może nie mi.
    Z doświadczenia wiem, że s…syny zawsze w końcu płacą za swoje postępki.

  8. Cogi napisał(a):

    @abyssdotpl
    Ja też uczę w szkole publicznej. Nauczyciel, nauczycielowi, a szkoła szkole nierówna. Moja pani promotor posłała syna do szkoły prywatnej. Gdyby w szóstej klasie nie zabrała dzieciaka na nauczanie domowe, trudno powiedzieć, czym by się to skończyło, bo chłopak wystawał ponad poziom, a co gorsza miał własne zdanie, co było bardzo źle widziane.
    Dlatego nie jestem zwolenniczką jakichkolwiek uogólnień. Nauczyciel to specyficzny zawód, moja szefowa mawia nawet, że to nie zawód, tylko cecha charakteru. Może i ma rację, bo jeśli tego nie lubisz, nigdy nie będziesz dobrym nauczycielem. Przede wszystkim trzeba mieć świadomość, że pracujesz dla uczniów. Mogłabym spokojnie przeżyć krytyczną ocenę dyrektora, metodyka, koleżanek czy rodziców, ale umarłabym chyba ze wstydu, gdybym zbłaźniła się przed dzieciakami nieprzygotowaniem do lekcji, bylejakością albo wymaganiem od nich czegoś, czego sama nie oferuję – zaangażowania, uczciwości, zainteresowania tym, co robię i dążenia do tego, żeby się rozwijać. Kiedy obroniłam doktorat, moi uczniowie zapytali mnie, po co mi to było, czy mi więcej teraz płacą albo co. Odpowiedziałam, że człowiek powinien się uczyć i byłoby chyba nie fair, gdybym wymagała tego od nich, a sama tego nie robiła. Dzieciaki są znacznie lepszymi obserwatorami niż dorośli, wyczują każdy fałsz, każdą nieuczciwość, każdy przejaw hipokryzji. Lepiej powiedzieć „wiecie co, pęka mi dzisiaj głowa, przepraszam, ale mogę być w nie najlepszej formie” niż kazać im się w takiej sytuacji zająć samymi sobą i udawać, że wszystko gra.

  9. tichy napisał(a):

    @abyssdotpl

    Nie wiem, jak jest w USA, z tego co słyszałem szkoły publiczne są lepsze niz w Polsce.

    To prawda. Także prawdą jest, że w USA szkoły publiczne sa gorsze niż w Polsce.

  10. Marek Lipski napisał(a):

    „Także prawdą jest, że w USA szkoły publiczne sa gorsze niż w Polsce?Z angielskim czy hiszpańskim a może z hebrejskim?W dolarach?Czy w złotych?
    Do:
    tichy
    Do.22 marca 2017 o 16:47

    Pensje nauczyciieli w państwowych szkołach w Polsce,są bardzo niskie,ba są makabryczne przy cenach zachodnich w Polsce.Tak długo jak oświata i nauka w Polsce,nie będzie miała odpowiednich pensji dla pedagogów,to możemy jeszcze latami dyskutować.Znowu następni nauczyciele z Polski,zostali „zaproszeni” do Forst(122 metrów za Nysą)tak jak lekarze z Polski i z Rumunii…..

  11. Cogi napisał(a):

    @MarekLipski
    „Pensje nauczyciieli w państwowych szkołach w Polsce,są bardzo niskie,ba są makabryczne przy cenach zachodnich w Polsce”.

    Przy cenach może i tak, ale jeśli chodzi o średnią krajową, pensje nauczycieli nie są wcale takie niskie.

  12. LM napisał(a):

    Do Cogi
    22 marca 2017 o 17:29 Dziękuję za dyplomatyczną opinię.
    Pytam czytelników i władzców w Polsce,z monarchii S,w której dynastii lubię tylko Panie.To one są eleksirem młodości dla Panów ale to nie jest na temat.
    Pytania.

    Czy nauczyciel w Polsce, po studiach, który rozpoczyna karierę,pedagoga ,w szkole podstawowej otrzymuje w Polsce, na początek, w czasie okresie próbnym , 8000 netto złotych?Mieszkanie służbowe,(2 pokoje)za 200 Euro miesięcznie,gdyż musiał zaakceptować decyzję Wydziału Oświaty?

    Czy nauczyciele w Polsce,mają ulgii na przejazdy komunikacją w całym kraju?
    Czy dzieci nauczycieli,pedagogów od przedszkola do docentów na uczelniach,mają leczenie i leki bez opłat w ramach horrendalnego ubezpieczenia rodzinnego?

    Nie jestem komunistą ale humanistą,który twierdzi,że oświata i nauka jest najlepszą inwestycją dla danego narodu,kraju,państwa.Im więcej miliardów dla oświaty i nauki ,tym znacznie większe zyski dla państwa z tej inwestycji.Są państwa ,które nie posiadają bogactw naturalnych ale oświatę z bardzo wysokimi dotacjami.Kiedy w Polsce?

  13. Cogi napisał(a):

    @MarekLipski
    a nie uważasz, że przy poziomie zarobków innych grup zawodowych byłoby niemoralne, gdyby nauczyciele zarabiali po 8 tys. netto?

  14. bob marlej napisał(a):

    Wlasciwie, to po domowych przedszkolach, domowe szkoly powiedzmy — elementarne sa jakims nastepnym szczeblem edukacyjnym, ale..
    Jest tu niestety bardzo slaby punkt. Moda, ktora rozumiana jako tendencja do strijenia siebie i najblizszego otoczenia w piorka roznych, niezawsze swojskich ptakow, potrafi dokonac niezlego spustoszenia w «czego Jas sie nie nauczyl..» oraz z przeciwnego bieguna «czym skorupka za mlodi..». Rodzice, ktorzy pod wplywem czynnikow zewnetrznych zostali mieszkancami lalalandu, wychowaja odleciane dzieci, karmione Coca-Cola i krakersami, ktore to latorosle slowo «patriota» beda raczej kojarzyly z programem rakietowym, a slowo historia z wyszukiwarka internetowa..

  15. abyssdotpl napisał(a):

    @Cogi

    Żgadzam się w zupełności.
    Nie idealizuje szkół prywatnych ani -nauczania domowego. Wszystko zależy od nauczyciela. Najlepszą nauczycielkę miała moja córka, w tej samej szkole publicznej. Teraz uczy tam ta nauczycielka, absolutny geniusz edukacyjny i ten nauczyciel idiota. Chodzi o to, że nie ma mechanizmów do odrzucania nauczycieli idiotów i nagradzania geniuszy.

Dodaj komentarz

Dla triumfu zła potrzeba tylko, żeby dobrzy ludzie nic nie robili- E. Burke.
Przejdź do paska narzędzi