Witold Pilecki – chrześcijański rycerz XX wieku

Piko, zwracając uwagę na notkę @Siłaczki na S24 przypominającą o 76 rocznicy dotarcia do Londynu I. raportu z Oświęcimia rtm.Pileckiego, zdopingował mnie do przypomnienia tej niezwykłej postaci, która zasłużyła sobie na tytuł Pater Patriae – Ojca Ojczyzny, który starożytni Rzymianie nadawali najbardziej zasłużonym.

WITOLD PILECKI – PATER PATRIAE

 Urodził się 13 maja 1901r w dalekiej Karelii, w Ołońcu, na północ od Petersburga, na pograniczu rosyjsko – fińskim. Pochodził z rodziny o tradycjach patriotycznych – dziadek Pileckiego za udział w Powstaniu Styczniowym został zesłany na siedem lat na Syberię, a rodzinny majątek uległ konfiskacie. Ojciec Juliusz Pilecki, absolwent Instytutu Leśnego w Petersburgu, był zmuszony przyjąć posadę w Karelii, ponieważ nie mógł znaleźć pracy zgodnej ze swoim wykształceniem w zachodniej części Rosji. W 1910 r. rodzice późniejszego rotmistrza,  przeprowadzili się do Wilna. Tam ich syn skończył szkołę handlową. Od lat młodzieńczych wykazywał ogromne zainteresowanie losem Polski i Narodu Polskiego. Będąc jeszcze dzieckiem, zdecydował się wstąpić do harcerstwa, którego działalność była zakazana przez rosyjskiego zaborcę.  Następnie, już jako żołnierz, uczestniczył w wojnie polsko-bolszewickiej, za co dwukrotnie otrzymał  Krzyż Walecznych.                                                                                                               Interesował się malarstwem, w 1922 roku został nadzwyczajnym słuchaczem Wydziału Sztuk Pięknych Uniwersytetu Stefana Batorego w Wilnie. Jednocześnie był studentem Uniwersytetu Poznańskiego (Wydział Rolny).
Założył rodzinę i gospodarował w odzyskanym, rodzinnym majątku Sukurcze. Nowa Polska wymagała wiele pracy, którą podjęli państwo Pileccy. Witold założył mleczarnię, kółko rolnicze i straż ogniową, pomagał sąsiadom. Wychowywał dzieci, malował, dwa jego obrazy (św. Antoniego i Matki Bożej Nieustającej Pomocy) wiszą w kościele w Krupie, pisał wiersze. Cały ten czas aż do wybuchu wojny był rodzinną sielanką w pięknym, starym, kresowym dworze.

Już w pierwszych dniach II wojny św. Pilecki włączył się do walki. Uczestniczył  w kampanii wrześniowej, przedostał się do Warszawy, był aktywnym działaczem wojskowej organizacji Tajna Armia Polska i zabiegał o jej przyłączenie do Związku Walki Zbrojnej. Kiedy Niemcy zaczęli zakładać w Polsce obozy koncentracyjne, nie były znane ani warunki, jakie tam panowały, ani to, co naprawdę działo się z jeńcami. Wtedy Pilecki podjął decyzję o dobrowolnym zgłoszeniu się do Auschwitz. Chciał z jednej strony zdobyć informacje o życiu obozowym, a z drugiej strony zorganizować tam ruch oporu przeciw Niemcom.

19 września 1940 roku pozwolił, aby Niemcy zatrzymali go w ramach łapanki i przewieźli do oświęcimskiego obozu koncentracyjnego. Jako więzień nr 4859 był głównym organizatorem konspiracji w obozie.  Na terenie KL Auschwitz  utworzył Związek Organizacji Wojskowej, którego celem było niesienie pomocy więźniom i utrzymywanie kontaktów z ludźmi spoza obozu. W obozie przebywał ok. 3 lat. Przez ten czas sporządzał meldunki o niemieckich zbrodniach dla swoich władz wojskowych, przekazywane przez więźniów, którym pomagał  w ucieczce. Uciekł z obozu, w nocy z 26 na 27 kwietnia 1943 roku, kiedy zaistniało zagrożenie, że zostanie zdekonspirowany. Po wielu perypetiach powrócił do Warszawy, złożył meldunek dowództwu Armii Krajowej o tym, jak wygląda sytuacja w największej niemieckiej fabryce śmierci i przekonywał do przeprowadzenia akcji, która oswobodzi więźniów. Pozostawał w kontakcie z więźniami, a ich rodzinom na miarę swoich możliwości pomagał materialnie i duchowo. Walczył także w Powstaniu Warszawskim, gdzie zasłynął brawurą, doskonałym dowodzeniem i szczególną troską o młodych żołnierzy. Po upadku Powstania trafił do obozu jenieckiego w Murnau.

Po zakończeniu wojny przebywał jeszcze we Włoszech, gdzie przygotował pełny raport o obozie w Auschwitz. Był jedną z pierwszych osób mówiącą o Holokauście. Na osobisty rozkaz gen. Władysława Andersa wrócił do kraju, by nadal prowadzić pracę informacyjną i wywiadowczą dla rządu RP na emigracji. Zorganizował siatkę informatorów, prowadził wywiad m.in. w Ministerstwie Bezpieczeństwa Publicznego i Ministerstwie Obrony Narodowej. W trakcie swojej pracy dostał ponowny rozkaz od gen. Andersa – by wyjechał i nie narażał się na aresztowanie. Nie zgodził się – w kraju miał rodzinę, ponadto trudno byłoby znaleźć kogoś na jego miejsce.  UB aresztowało Pileckiego w maju 1947 r. Jemu i współpracownikom postawiono zarzuty szpiegostwa, planowania zamachu na organy bezpieczeństwa, nielegalnego posiadania broni. Stosowano tortury, przy których, jak sam mówił, Auschwitz to była igraszka, odebrano dobre imię, okrzyknięto zdrajcą i szpiegiem. Proces i wyrok – kara śmierci.

Zginął od strzału w tył głowy w mokotowskim więzieniu, wieczorem 25 maja. Jedyną rzeczą, jaką przy nim znaleziono, była książka Tomasza a Kempis „O naśladowaniu Chrystusa”.  Ciało Pileckiego porzucono na wysypisku w zbiorowej mogile, gdzie UB wyrzucało martwych więźniów, w dzisiejszej kwaterze „Ł” (Łączka) cmentarza Wojskowego na Powązkach.  Komunistyczne władze zrobiły wszystko, by pamięć o nim nie ujrzała już światła dziennego, a jego zasługi skutecznie zapomniano.

Dopiero w 1990 r. rotmistrz doczekał się rehabilitacji. Potem był Krzyż Komandorski Orderu Odrodzenia Polski i Order Orła Białego. W 2013r. został awansowany do stopnia pułkownika. W 2000r. wydano jego obozowe raporty.

Witold Pilecki to jedna z najpiękniejszych twarzy naszej niepodległości i jedna z największych postaci w naszej historii, absolutnie wyjątkowa. To symbol suwerenności polskiego ducha, symbol miłości Ojczyzny. Ale Witold Pilecki to również wzór bohatera uniwersalnego, wciąż  mało znany, zarówno w Polsce, jak i za granicą.

Kampania społeczna ludzi pragnących spopularyzować nazwisko tego wybitnego oficera przyniosła owoce w formie licznych Marszów Pileckiego organizowanych na terenie całej Polski w maju, miesiącu urodzin i śmierci rotmistrza. Wiele ulic  i miejsc otrzymało jego imię. W 2010r ogłoszono konkurs literacki “Rotmistrz Witold Pilecki – dla mnie, dla Polski, dla świata”, wyemitowano znaczki i kartki z wizerunkiem bohatera, a także okolicznościową srebrną monetę.

Szkoda, że nie pamiętały o Nim polskie władze rządowe, które na 70 rocznicę wyzwolenia obozu w Auschwitz zaprosiły syna gestapowskiego komendanta obozu Rudolfa Hoessa, a zapomniały o dzieciach bohatera, dobrowolnego więźnia obozu i twórcy obozowej konspiracji, Zofii i Andrzeju.

Tak dzisiaj pisze o Nim młoda polska poetka,  Ania Litewka:

Marzyłeś by ludziom żyło się lepiej.
Nie wiem, czy jesteś zadowolony, ale się nie martw.
Twój czas jeszcze się nie skończył.

 

 

 

You may also like...

17 komentarzy

  1. Cogi napisał(a):

    Jedna z najbardziej niezwykłych postaci w historii Polski.

  2. Nohood napisał(a):

    dziękuję za tą notkę. rotmistrz jest dla nas jedną z jaśniejszych pochodzi w tych ciemnych czasach.

  3. Nohood napisał(a):

    pochodni…

  4. E.B napisał(a):

    Cogi, Nohood

    Zastanawiam się czasem, czy my dzisiaj potrafilibyśmy tak samo….

  5. Nohood napisał(a):

    ewo. to można sprawdzić tylko w rzeczywistych okolicznościach. wydaje mi się, że po latach komuny dochodzimy do historycznej normalności.

  6. E.B napisał(a):

    To prawda, ale nie chciałabym takiego sprawdzianu.

    Historyczna normalność to dla nas ustawiczna walka o wolność, osamotnienie, zdrada.
    Nie znam innej normalności.
    Z tej konieczności rodziło się takie właśnie bohaterstwo, wręcz nadludzki heroizm.
    Inne narody tak nie musiały.
    To przez ten heroizm dzisiaj jeszcze istniejemy i wciąż jesteśmy zadrą w Europie.
    Jakaś dziwna i trudna rola przypadła nam w udziale.

  7. Nohood napisał(a):

    Krzyż Pański. 🙂 ci, którzy są bohaterami nie czerpią swej siły z siebie. jest im dana.

  8. cisza1 napisał(a):

    @ebns24 @nohood

    Skąd czerpał siły…
    Na jednym z ostatnich widzeń, gdy już było wiadomo, że zginie, dał żonie mały metalowy grzebyk i książkę Tomasza A. Kempisa „O naśladowaniu Chrystusa”. Chciał, by codziennie czytała dzieciom jej fragmenty.
    „To ci da siłę” – powiedział.
    Zofia i Andrzej traktują ją jak testament Witolda Pileckiego. Źródła siły i niebywałej odwagi ojca upatrują w jego głębokiej wierze i ufności Panu Jezusowi.

  9. Cogi napisał(a):

    @EB:
    „Zastanawiam się czasem, czy my dzisiaj potrafilibyśmy tak samo….”
    Nie wiem, mogę mówić za siebie. Ja bym chyba nie potrafiła.

  10. cisza1 napisał(a):

    @cogi

    Trudno mierzyć patriotyzm, bohaterstwo…jednak Pileckiemu mało kto dorównał.
    Wychowanie i formację duchową otrzymał w domu rodzinnym.
    Bił się już jako chłopak, harcerz. Zanim w 1921 roku zdał maturę już dwukrotnie zdobył Krzyż Walecznych…..solidnie „wyposażony” od dziecka.

    Jego córka ma nadzieję:
    „Zofię Pilecką cieszą wszelkie formy upamiętniania jej ojca. Sama wspiera działania ponad 30 szkół i drużyn harcerskich związanych z postacią rotmistrza.
    Ja na tę Polskę liczę. Pilecki jest ważny dla młodzieży. Wraz z wszelkimi takimi działaniami propagowane są te wartości, które dla niego były bardzo ważne: Bóg, Honor, Ojczyzna”

  11. piko napisał(a):

    Ciesze się że rozwinęłaś temat

  12. AnnaM napisał(a):

    Mnie do dziś zastanawia ten grzebyk. Czy to była po prostu jedyna osobista rzecz, jaką mógł dać żonie, czy też jest do niego przypisana historia, której nie znamy?

  13. cisza1 napisał(a):

    Historii grzebyka nie znam ale mam w pamięci słowa Wojciecha Sumlińskiego o Synu Witolda – Andrzeju:

    „Onegdaj wiozłem Andrzeja Pileckiego – syna Witolda Pileckiego – z Warszawy do Kazimierza nad Wisłą, w związku z otworzeniem ulicy imienia Rotmistrza i wówczas syn Bohatera opowiedział mi niezwykłą historię. Któregoś razu zgłosili się do niego „ważni ludzie z Hollywood” z pytaniem: „czy pan wie, że pana tata miał korzenie żydowskie? „ Andrzej Pilecki zaprzeczył, „rewelacje” nazwał bzdurą. W odpowiedzi usłyszał: „O pana bohaterskim ojcu wiedzą co poniektórzy w Polsce, ale nic nie wie o nim świat. A my mamy wielomilionowy budżet i największe gwiazdy Hollywood. Proszę nie przeszkadzać, bo przecież ojciec mógł mieć korzenie żydowskie, a pan mógł o tym nie wiedzieć”. Na kolejne dementi ważni ludzie z Hollywood poprosili o przemyślenie sprawy, później przyjechali raz jeszcze, pisali i dzwonili, przekonywali i namawiali. Andrzej Pilecki nie zgodził się jednak „uczynić” z ojca Polaka – Żyda, którym przecież Rotmistrz nie był. Gdyby się zgodził, jakże „prawdziwy” mógłby powstać hit – historia bohaterskiego Żyda, który ucieka z „polskiego obozu koncentracyjnego”, a następnie zostaje zdradziecko zamordowany przez okrutnych Polaków (bo przecież oprawcy Rotmistrza nosili polskie mundury), których antysemityzm jest przecież na świecie powszechnie znany, prawda?
    Taki film nie powstał tylko dlatego, że na przeszkodzie stanął dzielny syn dzielnego człowieka.”

    /W.S. z salonu24/

    Polak światowym Bohaterem ???? Niemożliwe:((
    Oświeceni i mądrzejsi nie przyjmują prawdy teraz tak samo, jak kosztem wielu ofiar, nie przyjęli jej w czasie IIWŚ.

  14. E.B napisał(a):

    Cisza1, Wszyscy

    Apel Zofii Pileckiej-Optułowicz, córki rotmistrza Witolda Pileckiego, wygłoszony podczas obchodów Dnia Żołnierzy Wyklętych 1 marca 2012 r.:

    „Przyszliśmy tu, by złożyć hołd Wam „Niezłomnym” za naszą wolność, za którą zapłaciliście najwyższą cenę.

    Przyszliśmy także po to, aby przekazać Wam Raport, że Wasz etos rycerski, Wasz System Wartości był i jest dla nas drogowskazem prawdy. Jesteście z nami teraz.

    Dlatego przyszliśmy tu, by w Waszej obecności przekazać sztafetę pokoleń, młodym, by służba Ojczyźnie, Jej Wolność i Wielkość była dla nich najświętszym obowiązkiem, że mają pamiętać, że Ziemia na której żyjemy jest ziemią naszą, ziemią ojczystą, której jesteśmy winni miłość i wierność, dla Niej się uczyć, pracować i strzec”.

    Takie są dzieci rotmistrza Pileckiego.

    Historia opowiedziana przez syna jest niesamowita.
    Już nie wystarcza ziemia, majątki, nie wystarczają kłamstwa, trzeba jeszcze zawłaszczyć bohaterów.

    Pan Andrzej postąpił jak należało. Szkoda, ze tak mało ludzi o tym wie.
    Dziękuję Ciszo za te informację.

  15. Polel napisał(a):

    Hi Ewa:)
    Tytul dalas do tej noty primo sorto
    Rycerz pasuje do Rotmistrza jak ulal!!!!!!!!
    Tak na spokojnie sobie poczytalem co napisaliscie tu o tym Rycerzu
    Czesc i chwala temu Rycerzowi i Bohaterowi
    NO-BO to byl Polak z najwyzszej polki
    Wyzej juz niema !!!!!!!!
    Wiesz Ewa zadalas strasznie trudne pytanie
    No czy ‚my’ teraz bysmy tak potrafili……
    Ciezko by bylo Rotmistrzowi ‚dorownac’
    Tyle powiem ja Polel (I am Polel)
    Jesli to co napisalem przy takim Hero jak byl Rotmistrz Pilecki
    …..cos w ogole znaczy

  16. E.B napisał(a):

    Witaj, Polel.

    Jeszcze zajrzałam tu. Dzięki, że się wpisałeś. Jeśli Ty mówisz, że byłoby trudno Rotmistrzowi dorównać, to co ja mam powiedzieć :).

    Nohood napisał, że taka bohaterska siła jest dana i nie wypływa sama z siebie. I chyba tak musi być, bo sami jesteśmy zbyt słabi.

    On czerpał moc ze swojego chrześcijaństwa, które autentycznie realizował w praktyce.
    Nikt przecież nie poszedł dobrowolnie do obozu,żeby przekonać się jaka jest prawda.
    Szedł na niewiadome, na prawdopodobną śmierć za innych. To jest dzisiaj trudne do zrozumienia, że można aż tak. Dlatego napisałam o chrześcijańskim Rycerzu.

    Ale wtedy, w tych ekstremalnych warunkach było jednak wielu Polaków, którzy narażali swoje życie nie tylko walcząc, ale też ratując innych, często Żydów.

    I to, tak jak pamięć o Pileckim, o jego raporcie, najchętniej też zakopano by głęboko.

    Jak wiele my dzisiaj musimy zrobić, żeby ta pamięć była żywa, żeby przywrócić sprawiedliwość. Mamy wielki dług i zobowiązanie.
    Dlatego czasem trochę o tym piszę.

  17. Polel napisał(a):

    Hi:)
    NO-i supero ze o tym Ewcia piszesz
    NO-BO ktosik musi
    NO-TO lepiej ze padlo na Ciebie
    NO-a jak Ci to pisaniewychodzi kazdy widzi
    :))))))))))

Dodaj komentarz:

Przejdź do paska narzędzi