Edukacja córki, problem ojca

. Z synem poszło łatwo. Teraz doceniam. Już pod koniec podstawówki wiedział co go interesuje, a co nie. W gimnazjum już na dobre sfokusował się na jednym kierunku i (ku rozpaczy matki) zaczął lekceważyć pozostałe. Wyprowadził i rozsądnie stosował wzór na wielowymiarowy współczynnik absorpcji (ile pał można dostać, ile razy olać niegodne uwagi zajęcia itd., […]

via Edukacja córki, problem ojca — Kraina hej tu Erka

You may also like...

63 komentarze

  1. adamkonrad napisał(a):

    co normalni ludzie powiedzą

    pierwsze oczywiście pytanie – nadmiar zainteresowań czy brak zainteresowań
    to drugie jest częstsze
    to pierwsze prowadzi do rozbicia głowy jeśli nie jest się geniuszem

    ale tak naprawdę, to dziecko niech wybiera
    w przeciwnym razie potem mogą być pretensję, jeśli kierunek okaże się dla dziecka mało ineteresujący

  2. adamkonrad napisał(a):

    se radź

    😀

  3. rk1 napisał(a):

    @AdamKonrad:

    == ale tak naprawdę, to dziecko niech wybiera ==

    gdyby wiedziało, nie byłoby problemu. ale to córka 🙁

    wcisnęła swój problem ojcu 🙁

  4. Nohood napisał(a):

    szukaj dobrych nauczycieli. poza tym umiejętności praktyczne zawsze się przydają. podzielam zdanie adama. niech wybiera.

  5. Cogi napisał(a):

    @RK1
    Problem nie istnieje. Większość dzieciaków w tym wieku nie ma pojęcia, co chciałoby robić w przyszłości. Niechże skończy jakikolwiek dobry ogólniak (dobry – oznacza taki, w którym zespół klasowy ciągnie w górę, to najważniejsze, co determinuje poziom). Nawet jeśli pójdzie do klasy humanistycznej, a pod koniec drugiej klasy dojdzie do wniosku, że chce być fizykiem kwantowym, każdy fizyk w szkole, do którego przyjdzie z informacją, że chciałaby, żeby nią pokierował, bo zamierza rozszerzyć wiedzę, będzie ją na rękach nosił. Dziewczyna, która na poziomie gimnazjum radzi sobie z wszystkim doskonale, prezentuje taki poziom intelektualny, że douczenie się poza systemem klasowo-lekcyjnym nie sprawi jej najmniejszego problemu. To pisałam ja – nauczyciel z 24-letnim stażem pracy.

    PS. Ja na ten przykład, skończyłam klasę o profilu mat-fiz, a w rok przed maturą zostałam laureatką ogólnopolskiej olimpiady języka polskiego i poszłam na filologię polską.

  6. Marek Lipski napisał(a):

    1.Inwestycja dla dziecka w Warszawie,pod warunkiem,że rodzice opłacają czesne .

    International American School

    ul. Dembego 18, 02-796, Metro Kabaty, Warszawa
    tel. +48 22 649 14 40
    e-mail: secretary@ias.edu.pl
    2.Szkoła,z wymianą uczni do UK, Swiss, US.
    3.Pytanie.Czy dziecko,córka ma dobrą pamięć?
    Do tekstów,do języków ,do przedmiotów humanitarnych czy też do „ścisłych”.
    Zaznaczam.”Bardzo dobrą pamięć”.2-3 sytrony A4 referatu na dowolny temat.Bez zaglądania w „napisane ” teksty.

    4.Czy angażuje się społecznie w organizacjach państwowych,pozarządowych,
    w stowarzyszeniach, czy pomagała „seniorom”,czy jej dotychszanowa szkoła promowała odwiedziny na uczelniach ,w bankach,u prawników,w straży pożarnej,w policji itd.

    5.Rodzice mają korzyści i ulgi podatkowe,gdy mają dzieci,dlatego mogą zrobić plan,”słabych” i mocnych” stron dziecka.Oczywiście,podstawą jest zaufanie jak i odpowiednia korelacja pomiędzy rodzicami.Nie ma znaczenia czy żyją pod jednym dachem.Dziecko,potrzebuje rodziców tak jak my swoich dziadków i rodziców.Pomijam Lipskiego,który w wieku 7 lat wiedział,czego chciał,pomimo protestów matki czy ojca…..Byli zmuszeni zaufać.

    6.Córka,przykładowo wybrała biologię ale buduje ….silniki do samolotów.

    7.Profil,który przyniesie satysfakcję dziecku i samodzielne zyski w przyszłości.Wolność w przyszłości decydowania, zamiast uzależniania się od partnera, przyjaciela, męża.

  7. HeluTek napisał(a):

    ERKu, ciesz się. Twoja córka jest normalną dziewczynką. Kultura od tysiącleci wymagała od dziewczynek, żeby były grzeczne. I w większości – są.

    Niegrzeczne dziewczynki generalnie to mają totalny przechlap. Wiem coś o tym. :P`

  8. adamkonrad napisał(a):

    =wcisnęła swój problem ojcu ?=

    bądź twardy
    🙂

  9. cisza1 napisał(a):

    @RK1

    Zainteresowania się kształtują,zmieniają…bywa, że pod wpływem otoczenia.
    .
    Ja znając dziecko, nie brałabym pod uwagę zainteresowań (tym bardziej, gdy są jeszcze nieskrystalizowane) ale zdolności.
    Szczególnie te wyróżniające.
    Te znasz, z pewnością.

  10. LM napisał(a):

    Do Cogi
    19 marca 2017 o 19:48

    Oczywiście,masz rację .
    Dochodzą jescze faktory jak dojazd do szkoły, bezpieczeństwo dziecka w szkole(dyscyplina,porządek,higena,problem z narkotykymi,sukcesy szkoły).czy też okolica przed szkołą.W Berlinie czy w Warszawie,szkoły są interesujące dla handlarzy narkotyków…nawet w cukierkach.W Berlinie dochodzi jeszcze problem z uchodzcami a w Warszawie,z prowokacjami ze strony „wschodnich” emigrantów.

    Powstaje pytanie czy państwowe szkoły czy też prywatne?Decyzja należy do rodziców,którzy mam nadzieję mają ubezpieczenia dla dziecka(dodatkowe)od wypadku,które można odpisać od podatków.

    Artykuł jest testowy.

    Moim skromnym zdaniem,gdyż jako rodzic,nigdy bym nie pytał i to publicznie,innych o refleksje na temat, moich prywatnych decyzji.Ja decyduję dla dobra rodziny i dzieci,w kooperacji z matką dziecka czy też dzieci.Buduję zaufanie od urodzenia dziecka.Zanm swoje dziecko.Musi lub może być lepsze do Taty.

    To jest również,pewna forma pracy nad sobą ale i dla rodziny.Jak są dzieci,to obowiązkiem rodziców ,jest również przygotowanie dzieci do samodzielnego życia.i przygotowanie odpowiednich perspektyw dla dziecka,dzieci.Czasami nawet bez słowa:dziękuję.

    Sorry ale jestem z innej epoki,w której były szkoły specjalistyczne i to od dziecka.Od szkoły podstawowej.Bez czesnego i skandalicznych opłat za naukę jak w Polsce 2017.

    Tylko wytrwali ,utalentowani, w tym innym systemie politycznym , mieli sukcesy a administracja maksymalnie wspierała oświatę..
    W szkołach sportowych, językowych, muzycznych, plastycznych,
    wojskowych, cyrkowych, „morskich”, kolejowych, itd.Pomijam szkoły…polityczne.

  11. rk1 napisał(a):

    @Nohood:

    Nie ma opcji wybrania dobrych nauczycieli. jest sznasa odrzucenia słabych.

    == podzielam zdanie adama. niech wybiera. ==

    Ona nie wie. Nie potrafi wybrać.
    Mam ją z tym zostawić?
    odesłać do internetu albo na facebook,
    a w sytuacji podbramkowej
    zaproponować rzut kostką?

  12. rk1 napisał(a):

    @Cogi.

    masz rację. pytanie co zrobic z problemem wyboru „natenczas”.

  13. rk1 napisał(a):

    @Cisza:

    chyba nie do konca rozumiem.
    ma rózne zdolności. no i?

    np. ma dobry słuch. jest Brzdakalińską. ale pianino
    (na ktorym lubi grac) nie jest jej pasją. teraz chetniej siada
    do instrumentu niz gdy byla w szkole muzycznej
    i do szkoly muzycznej nie chce.

    nie widze prostego przełożenia.

  14. rk1 napisał(a):

    @HeluTek

    == ERKu, ciesz się. Twoja córka jest normalną dziewczynką. ==

    cieszę się.

    ale to nie rozwiązuje problemu, o ktorym wspomniałem w notce
    i powyzej (np. do Nohooda).

  15. Cogi napisał(a):

    @RK1:
    Wybrać szkołę, która jest najbliżej domu.

  16. cisza1 napisał(a):

    @nie widze prostego przełożenia.

    Bo to nie jest proste…trzeba dobrze znać i kochać dziewczynę.
    ps.
    Maturzystom radzę tak: wybierz to, co lubisz i taką możliwość niezależności, by móc wywiesić szyld na drzwiach. Ale to nasz lokalny rodzinny patent.

  17. HeluTek napisał(a):

    rk1 19 marca 2017 o 22:11
    „”ale to nie rozwiązuje problemu, o ktorym wspomniałem w notce
    i powyzej (np. do Nohooda).””

    Tak poważnie.. Jedyne, o czym musisz pamiętać, to żeby nie wybrać ZA NIĄ.
    Jeśli tak zrobisz, będziesz jej musiał wybrać też kierunek studiów i męża.

  18. rk1 napisał(a):

    @Cogi:

    == Wybrać szkołę, która jest najbliżej domu. ==

    no niby mozna. Ona wtedy krzyknie NIE
    a ja wowczas odpowiem „jak chcesz inne
    to je sobie wybierz, moja propozycje znasz”.

    ale chyba jednak nie o to chodzi.

  19. rk1 napisał(a):

    @Cisza:

    == Bo to nie jest proste…trzeba dobrze znać i kochać dziewczynę. ==

    widocznie nie spełniam tego kryterium.

  20. rk1 napisał(a):

    @HeluTek:

    do szkoly sredniej musi isc, ale nie potrafi podjąc decyzji.
    na studia i za mąż może. nie musi.

  21. cisza1 napisał(a):

    @RK1
    To nie kryteria ale rzeczywistość, choć nie zawsze uświadomiona:) Będzie o.k.

  22. Cogi napisał(a):

    @RK1:
    No to pozostaje Ci tylko wyprowadzić się z domu do czasu, aż szkoła zostanie wybrana 😀

  23. adamkonrad napisał(a):

    @RK
    no bóle głowy
    😀

    – decyzja co do przyszłej kariery nie zapadła
    więc kierunek, specjalizacja szkoły – nie jest kryterium
    nawet nie wiem, na ile teraz szkoły są ‚specjalizacyjne’ w praktyce, rozumiem, że więcej ludzi idzie z nich na te czy tamte kierunki

    jakie inne kryteria?
    dziecko wydaje się tacie zdolne rozwinąć się w wielu kierunkach
    jeśli chcemy być praktyczni ‚finansowo’ – możemy kierować się takim kryterium, choć może być dla niektórych niesmaczne
    możemy kierować się oceną rynku pracy – gdzie nawet jeśli nie kokosy to pewna pewność znalezienia zatrudnienia

    wydaje mi się jednak najbardziej prawdopodobna opcja ‚na przeczekanie’
    wówczas szukamy dobrze zbilansowanej szkoły o mało wykształconym profilu
    i czekamy, że dziecko w ciągu kolejnych lat się czymś szczególnie zainteresuje

  24. adamkonrad napisał(a):

    muszę też Kuzyna ostrzec, że osobiście znane mi są przypadki zbytniego uzależnienia córek od Tatusiów
    model córki, której Tacie nikt nie dorównuje i która do dosyć późnego wieku pozostaje w domu
    początkowo jest to powodem radości dla wszystkich
    po pewnym czasie staje się stanem kłopotliwym

    zbyt dobrzy Tatusiowie tak mają, jeśli zdobyli wysokie zaufanie i podziw latorośli

  25. Nohood napisał(a):

    szkoła muzyczna.. ? trudno mi doradzać. jako katolik zdaję sobie sprawę z wartości formacji duchowej, więc zapewne poszukalbym szkoły katolickiej. z punktu widzenia pragmatyki poleciłabym technikum zawodowe. w tym wypadku jednak może ogolniak będzie rozsądnym wyborem. dobre liceum z tradycjami blisko domu plus zajęcia dodatkowe jeszcze nikomu nie zrobiły źle. warto zasięgnąć opini o kadrze. . warto też zapytać, czy córka będzie chciała kształcić się w Polsce, czy za granicą. jest możliwość nauki w szkołach zagranicznych po pierwszej klasie liceum.

  26. adamkonrad napisał(a):

    za mało wiem o tym jak obecnie wygląda szkolnictwo
    wiem tylko, że co roku studenci wydają mi się mniej zainteresowani i gorzej przygotowani

    więc, pewnie wszędzie jest źle

  27. Nohood napisał(a):

    oczywiście w tym drugim przypadku. angielski musi być na dobrym poziomie.

  28. adamkonrad napisał(a):

    jednak, czym innym jest wybór kryteriów, wg których dokonujemy wyboru
    czym innym już sam wybór

    najpierw trzeba określić, czym zamierzamy się kierować w trakcie wyboru
    potem kryteria zastosować
    na koniec stwierdzić, że wybór jest niedoskonały i rzucić monetą

    to zawsze pozwala dokonać wyboru, co do dalszego kierunku działania
    😀

  29. adamkonrad napisał(a):

    no
    mam nadzieję, że byliśmy wszyscy razem
    tzw mądrość zbiorowa
    pomóc

    😀

  30. rk1 napisał(a):

    @AdamKonrad:

    tego akurat sie nie obawiam. oboje spadkobiercy sa asertywni
    wzgledem rodzicow. a to chyba nie wspolgra z uzaleznieniem.
    jak wiedza czego chca to pra do tego nawet wbrew najlepszym
    sugestiom tatusia. ale tu mamy przypadek, ze nie wie.. khy khy khy

    no ale wszyscy (i slusznie) przestrzegaja ze mam nie wybierac za nią
    a Cogi rzecze bym sie wyprowadzil.

    jednak chlopcy sa znacznie łatwiejsi w obsludze
    a wlasciwie serwisują się sami. i robia to dobrze.
    pisze jak jest 🙂

  31. Cogi napisał(a):

    @RK1:
    Bo baby to samo zło!

  32. rk1 napisał(a):

    @Nohood:

    sam widzisz ile jest parametrów.
    stary ma wątpliwosci, a co ma zrobic ta moja bida?

    odrzucajac szkoly prywatne, zagraniczne, zawodowe
    nadal pozostaje kilkadziesiat mozliwosci w Wie
    (mowie o dobrych selekcyjnych LO * liczba oddzialow (profili)
    to wyszlo ze wstepnego „okrawania”.

    gdyby bieda wiedziala czego chce (profil) – juz bylo znacznie latwiej
    wlasciwie cel bylby osiagniety. no ale se (i nam) narobila

    Cogi wspomniala ze to nie jest wybor definiujacy cale dalsze zycie
    i ma absolutnie racje (Inni zwrocili uwage zeby nie decydowac za nia
    i tez maja racje). problem jest teraz: temat zrobil sie goracy,
    dokucza i nie wiadomo jak z niego wyjsc. taki impasik w rodzinie.
    to glownie problem odstresowania dziecka, ale z drugiej strony do wymuszenia
    by jednak zaczelo podejmowac trud samodzielnosci, odpowiedzialnosci itd.

    prosta opcja – zostawmy to – jednak nie wchodzi w gre, bo temat pęcznieje
    i bedzie musial byc rozwiazany.

  33. rk1 napisał(a):

    @Cogi: oczywistość.

  34. Nohood napisał(a):

    zawiezie ją do kilku szkół, niech się rozejrzy. dni otwarte dają szanse poznania atmosfery, dajcie szansę intuicji. miejsce także bywa czasem ważne.

  35. E.B napisał(a):

    Nohood ma rację. A reszta się sama ułoży albo i nie.
    Nieraz zmienia się kierunek nawet w czasie studiów. To nie są proste sprawy.

    Też miałam ten problem. Życie to potem samo ułożyło. Ale to były inne czasy.

    Ogólniak powinien dać wykształcenie ogólne. Coś tam w trakcie się wykrystalizuje.

  36. Zolw napisał(a):

    Czy ta różna „elitarność” nie grozi przypadkiem „wyścigiem szczurów” i „hodowlą geniuszy”?

    Ja tam konczyłem LO uważane za najgorsze w mieście, które wybrałem z tej przyczyny, ze było znaaacznie bliżej domu, niż wszystkie alternatywne.

    Moi koledzy różni poszli do takich tam „bardzo dobrych” i „elitarnych” a potem ryli, ryli, ryli i ryli.

    Ja, pracująć na pół gwizdka byłem z kilku przedmiotów piątkowy (cudowne poczucie kompetencji), z pozostałych – czwórkowy (poza niemieckim 🙂 i miałem mnódtwo czasu na czytanie tego, co interesowalo mnie naprawde, tudzież na wędkowanie, rower, brydżyki i szperanie po antykwariatach.

    A na studia, na które chciałem pójść, dostałem się i tak.

  37. rk1 napisał(a):

    @Nohood:

    == zawiezie ją ==

    zawiezie. choc uważa, ze to zmarnowany czas.

  38. rk1 napisał(a):

    @EB

    == Nohood ma rację ==

    Nohood ma zawsze racje. Pozostali zacni komentatorzy równiez.

    wg wstepnego rozeznania wsrod dobrych szkoł teraz nie klas
    „ogolnych” wszystkie sa w jakis sposob sprofilowane (przynajmniej z nazwy)
    więcej. można stwierdzic ze dobre ogolniaki sa sprofilowane
    np wszystkie sa matematyczne + cos tam. a gdziindziej
    wszystki humanistyczne+cos tam.

    ale moze to tylko kwestia nazw.

  39. E.B napisał(a):

    rk1

    Poszukiwanie właściwego dla siebie miejsca w życiu to ważna sprawa, ale w przypadku 15 – 16 letniej osoby, to jeszcze za wcześnie na ostateczne decyzje.

    I trzeba pamiętać, że to jest dziewczynka, w przyszłości kobieta i będzie musiała pogodzić wiele ról zazwyczaj, a także być niezależną, w razie gdyby życie tak się ułożyło.

    Dobre, ogólne liceum, niekoniecznie wyciskające pot i łzy, z przyjazną atmosferą, pozwalające powoli poznać swoje powołanie.

  40. rk1 napisał(a):

    @Zólw @EB:

    selekcyjne liceum (podobnie jak gimnazjum) to nie elitarnośc a normalnośc
    (rzeczywiscie obecnie jest to forma elitarnosci). to zwiekszenie prawdopodobienstwa
    ze bedzie bezpiecznie i nie będzie atmosfery totalnego olewania. wyscigi to prehistoria. przynajmniej takie doswiadczenie mam sprzed kilku lat.

  41. rk1 napisał(a):

    @EB @Zółw

    PS

    wyścig szczurów, pot/łzy – to jest mit (a raczej subiektywny odbior).
    w notce napisałem o współczynniku absorcji – syn byl w gimie i LO
    majacymi prase najstraszniejszych katowni (egzaminy, wyscigi, mundurki,
    zamordyzm, niszczenie młodego czlowieka, sadyzm).

    w przypadku mlodej tego typu problemów tez sie nie obawiam.
    problem jest jak „zmusić” pociechę do samodzielnosci, odpowiedzialnosci,
    jak odpepnic nie porzucając.

    na razie w doradztwie wygrywa Cogi: zniknąć, zostawić ją samą sobie
    w koncu jest duza – ma juz prawie 15lat 😀

  42. Zolw napisał(a):

    @RK1

    Myślę, że @Cogi ma rację. Zostawić i… podpierać, gdyby się chwiała (co ja Ci będę mówił; właśnie odwiozłem swoją w tym samym wieku „do matki” (czyli mojej bylej); tata jest ważny, bo tata podeprze! zawsze!).

    Pewnie, ze jest duża. Nie pamętasz, jak sami mieliśmy prawie 15 lat? Te skrzydła u ramion! Szkoda… że to juz tak dawno było… Mieć choć przez chwilę tamten entuzjazm! Nie pamiętać o tym wszystkim, co wyglądało na Cel a okazało się wartym funta kłaków pozorem, echh!

  43. tichy napisał(a):

    Rk1:

    Najbardziej lubię się wymądrzać na tematy, na których niewiele się znam – ot tak, chłopko-roztropkowo.

    A więc co mamy przed oczamy?

    Primo, córkę ogólnokształcącą. Ergo – te różne licea profilowane odpadają. Zatem – liceum ogólnokształcące.

    Jak rozumiem, sa dwa poziomy w głównych przedmiotach i – jak czytam – trzeba wybrać co najmniej dwa a najwyżej cztery rozszerzone. Prawda li to?

    Przyjmując, że tak, na jesieni trzeba wybrać tak czy siak. Więc czemu nie teraz? Zasiadamy z kolorowymi ołówkami nad listą i wybieramy. Jak za dużo (np. 6) – to trzeba je porankować, i zapytać się córki nad każdym, czy aby na pewno.

    Teraz, gdzie które dają z tych wybranych? Załóżę się, że nie wszędzie wszystkie. Okroi to liczbę potencjalnych liceów.

    Teraz rankujemy na podstawie lokacji, wieści od znajomych i nieznajomych, nie daj Boże kroniki policyjnej (ale jak trza, to trza). etc.

    Jak zostaną dwie-trzy – to już można samowtór (lub samo-x) udać się na wycieczkę krajoznawczą, zobaczyć tych nauczycieli, co one za ptice, jaki zapach locum i inne feromony, czy schludnie czy menelowo, czyli te różne imponderabilia fruwające w powietrzu i pełzające po ziemi…
    ———————-

    Obawiam się, że plotę oczywistości i trywiały… Ale przecież podałem dysklajmer!

  44. rk1 napisał(a):

    @Zółw:

    == Pewnie, ze jest duża. Nie pamętasz, jak sami mieliśmy prawie 15 lat? ==

    no ale my jestesmy facetami. i bylismy. facety zawsze sa duze.
    moja córka jest babą. i tu jest feler.

  45. Zolw napisał(a):

    @RK!

    Zdaj się na Moc! Baby są przebiegłe. Mają swoją babią mądrość! Ty za nią nie nadążysz, boś facet.

    Co się będziesz kopał z koniem – poślij do pierwszego z brzegu ogólniaka, ucałuj w czółko i poleć „dojrzewaj, owocu”.

    Nieważne, jak TY TERAZ wybierzesz. Ważne, jak jej będzie „działało pod kopułą”. Jak będzie w kiepskim LO to juz ona sobie znajdzie zajęcia rozszerzające. Nie bój, nie bój.

    A pryszczaty, rzadkowąsy problem drugi dodatkowo doda jej wyzwań. (Bo z biologia jeszcze nikt nie wygrał).

  46. rk1 napisał(a):

    @Tichy: thx. takie mniejwiecej podejscie jst wdrazane

    wg mojej wiedzy na dzis: dobre LO śa po calości profilowane –
    w tym sensie ze s sa mocno scisle i przez palce traktuja humane
    albo odwrotnie. – stad tych nauczalni robi sie sporo nawet po okrojeniu.
    masz 6-8 dobrych ogolniaków (spelniajacych kryteria podstawowe),
    a w kazdej 5-6 oddzialow – corka chcaca wszystko (czyli niewiedzaca co chce)
    widzi ok 40 mozliwosci. a trza wybrac 2-3.
    no i mamy dramatyczny temat na notkę 😀

  47. Zolw napisał(a):

    @ RK1
    Zawsze możesz zasymulować przemyślany wybór i powiedzieć „po siedmiu nieprzespanych nocach Tato zdecydował, że to będzie XXVII LO im. Króla Ubu”.

    Ty będziesz za Decydenta i owca cała.

  48. rk1 napisał(a):

    @Zółw:

    Wrabiasz mnie. HeluTek twierdzi ze, jesli tak zrobie
    to będe jej musiał wybrać studia i pryszczatego.
    A nie tylko zatwierdzic (lub wydziedziczyc).

  49. Zolw napisał(a):

    Eee, tam! Będziesz miał trzy długie lata, zeby sie :odspawać”

    Jest zagwozdka i społeczne oczekiwanie, ze rozwiążesz, to „rozwiąż”!

    Dajesz sobie trzy lata oddechum a młoda w tym czasie dojrzeje, Wierz mi,

    „jeśli nie widomo co zrobić – należy nic nie robić”

  50. Zolw napisał(a):

    sorki za literówki – za dużo piwa 🙂

  51. tichy napisał(a):

    RK1:

    Jak rozumiem, jest podstawa programowa, i licea muszą się jej trzymać jak pies kości. Jak oferują poziom rozszerzony w danej dziedzinie, czy to jest historia, czy fizyka – to muszą choć to minimum rozszerzone wypełnić.

    „Traktowanie przez palce” – to tylko taka gadka, bo niby jak ma to traktowanie wyglądac w praktyce – że ucinają lekcje, zamiast pokrywania materiału nakazanego robią jakieś Mickey Mouse hocki-klocki, zatrudniaja podrzędnych nauczycieli?

    Jeżeli jakaś szkoła tak robi – to won, poszczuć psami, bo to nie jest dobra szkoła. No, bez przesady – wystarczy skreślić.

    Tak ogólnie, dzieciak z podstawą rozszerzoną z nauk ścisłych ma większe szanse na dobrą karierę (studia, praca) niż z podstawą humanistyczną. Szanse – nie gwarancje. Kwestia – czy będzie ją lubić. Jak nie, to skrajnie, to nie warta skórka za wyprawkę. Ale tego przewidzieć nie można, w dodatku zbyt wiele pozanaukowych (w sensie nauki w szkole) czynników. Fart lub pech, chociażby.

  52. piko napisał(a):

    Miałem podobny przypadek do Twojego – rodzeństwo, rok różnicy, oboje bardzo zdolni po „Prymusie”. On dobry był we wszystkim – po prostu zdolniacha. Ona też ale raczej bardziej pracowitością nadrabiała (jak to kobitka !!!! no bo wiadomo że kobity …..).

    Mikołaj trafił do Czackiego, Ola do Batorego. Z tego co obserwowałem to Czacki był super liceum – dobry poziom, nauczyciele bardzo ok, no i uczniowie mieli dużą swobodę w kreowaniu np. zajęć artystycznych (np. KAWA). Batory – Ola nie lubi, drętwo i bez sensu, snobistycznie, pedagogicznie w niektórych przedmiotach porażka. No i musisz mieć fajne auto jak będziesz młodą podwoził.

    Nie przejmuj się jak dziewczyna nie wie co ją interesuje. Na pewno coś się jej z czasem wyklaruje.

    Możesz jej „dowalić” zajęć poza szkolnych (ciekawych). Zapewne nie będzie się wyrabiać czasowo i wówczas wyjdzie z czym sobie najlepiej radzi co ją najbardziej interesuje.

    Mikołaj po maturze dalej był dobry we wszystkim więc poszedł na UW (może się widujecie) na Kogniwistykę, taki kierunek międzywydziałowy. Dużo przedmiotów ścisłych (mat-fiz-biol) psychologia, lingwistyka.

    Ogólna uwaga – przedmioty ścisłe to podstawa. Teraz humanistyczne kierunki to za przeproszeniem pierdu, pierdu, trele morele.

    Ola wie co chce – jest dobra z geografii i ścisłych i idzie na geodezję. Baba jest asertywna do bólu więc sobie na budowie z robolami poradzi 🙂

    Żeby nie było że kujony – zaliczyli w gimnazjum dwa semestry szkoły cyrkowej w Julinku i chodzą do szkoły muzycznej na Miodowej (on instrumenty perkusyjne, ona fagot) mieli już występ w Filharmonii Narodowej w koncercie dla dzieci i młodzieży.

  53. Cogi napisał(a):

    @Piko
    „pierdu, pierdu, trele morele” te, inżynier! Uważaj no sobie 😀 .

  54. piko napisał(a):

    @cogi

    O kurde znowu narozrabiam i będzie popelina.

    Ok nakładam kaganiec.

    Przedmioty humanistyczne są ok, rozwijają różne umiejętności, np. czytania i pisania.

  55. Cogi napisał(a):

    @Piko
    No! Zrehabilitowałeś się jak Jacek Soplica 😀

  56. piko napisał(a):

    @cogi
    Za moich czasów o tych z PW mówiło się „śrubokręty” a tych z UW nazywaliśmy „przyciski” – w sensie przycisku na biurko, żeby przeciąg papierów nie zwiał.

    Ciekawe czy nazewnictwo się zmieniło?

  57. Cogi napisał(a):

    @Piko
    Nie mam pojęcia, z nami chłopaki z polibudy chcieli się na randki umawiać, więc nam nie mówili, jak nas nazywają 😉

  58. piko napisał(a):

    A wiesz co to śruba + okręt?

  59. Cogi napisał(a):

    @Piko
    Co takiego?

  60. piko napisał(a):

    wkrętak

  61. Cogi napisał(a):

    😀

  62. abyssdotpl napisał(a):

    Przede wszystkim dobrze wybrać. Czasem szkoła daje tylko stres, bez wiedzy.
    Obecny system edukacyjny „zapomniał” jak dzieci uczyć.
    Jest natomiast przytułkiem dla ludzi podających się za nauczycieli.
    Na poziomie szkoły średniej może być lepiej, ale nie zaszkodzi sprawdzić.
    Rankingi – tak, ale przede wszystkim rozmowa z aktualnymi uczniami.
    Młodzież od razu widzi kto im coś daje, a kto ukrywa swoją nieudolność i tylko zastrasza.

  63. rk1 napisał(a):

    all: dzieki za wszystkie komentarze.

Dodaj komentarz:

Przejdź do paska narzędzi