O zagwozdkach w porozumiewaniu się

Krakowski fenomenolog, o swojsko brzmiącym nazwisku Ingarden, jest twórcą schematu, obrazującego tytułowe zagadnienie. Zanim do tego schematu przejdę – kilka słów o zapędach humanistyki. Podstawy doń położyła oczywiście filozofia przyrody – matka wszystkich nauk. O ile rozważania tzw. nauk ścisłych przynosiły i przynoszą efekty praktyczne (pomijam te, nad którymi ubolewał Nobel), o tyle humanistyka, naśladując ich założenia metodologiczne, kręci w oszalałym wirze swoje bączki nie mogąc przebić się do jądra „jedynej prawdy”.

Tak też stało się ze schematem ingardenowskim, gdyż okazał się zbyt… prosty. Roman I., jak każdy badacz fenomenów (zjawisk – uczeń i doktorant samego Husserla) zajmował się m.in. szeroko pojmowaną sztuką (literatura, muzyką, plastyką), ale też poczynił podwaliny pod polska antropofilozofię. Wszystko to zostało przemielone przez kolejne pokolenia „humanistów akademickich” typu Jacka Derridy („dekonstruktywisty” francuskiego), by wśród szumu maszyn drukarskich, wypluwających kolejne tomy dysertacji nienasyconych badaczy, oklapnąć w postaci bryków dla umęczonych studentów – tymczasem:

Nadawca – kod, komunikat, kontekst    – Odbiorca

Prosty schemat ingardenowski (s.I.) broni się przed przed- i post-modernistycznymi „analizami” wspomnianych derridów, mimo iż J.D. zakładał, że „nie ma nic poza tekstem”,  tj. także obrazem/zapisem nutowym itd. – jakżeż śmiałe było zatem owo słynne, chmielowskie „koń jaki jest, każdy widzi”!  I tylko pomyśleć, że dwa wieki, dzielące oba te „poglądy badawcze” nie posunęły nas w temacie notki (poproszono mnie kiedyś o rzucenie okiem na pracę pewnej,  a jakże! prof. dr hab. „lingwistki”: lingwiści, gdybyście nie wiedzieli, rozbijają tekst na fonemy by dojść do tego – conradowskiego? – jądra, zupełnie jak informatycy na bity)…

 

Przechodząc do tematu: s.I. , choć jasny i prosty, niczego nie przynosi praktycznie: każdy jego moduł „gra swoje skrzypce” w procesie porozumiewania się i wiedza o tym – jakie – pomaga jedynie w ocenie intencji „grającego na nich” uczestnika dyskusji.

Niemniej jednak znajomość s.I. pomaga zrozumieć złożoność każdego przekazu, jego uwarunkowania nadawczo-odbiorcze, co winno czynić ostrożnymi interlokutorów w czasie swojej potyczki: ileż nieporozumień można by uniknąć, gdyby pamiętano o takich sprawach, jak „wewnętrzna potrzeba” Nadawcy, jego intencje (a nie tylko sam „wyprodukowany” komunikat), nieprecyzyjność języka (kodu) przekazu, czy jego okoliczności, a wreszcie o trudnościach (bądź złych intencjach) odbiorcy!

Znajomy plastyk (znaczy: malarz, ale tak jest nowocześnie teraz przyjęte) powtarza dookoła wszystkim, że nie wie, co akurat nabazgrał – jego rola skończyła się w momencie wyschnięcia ostatniej kropli farby): świadczy to wymuszonej przez otoczenie rezygnacji „ze swego ja” (pomijam tu aspekt merkantylny), ale też niejakiej mądrości: upieranie się przy swojej ocenie fenomenów (zjawisk) nie ma społecznego sensu: „niezrozumiali artyści” są jedynie lustrzanym odbiciem artystów „wziętych”, a więc chodzi tylko o tzw. powodzenie; tymczasem „prawdziwa cnota (niech) krytyk się nie boi” , a komplikowanie sobie życia (także naukowego) oddala nas od Prawdy: proste jest piękne!

Nie spierajmy się zatem „ze śmiertelną powagą” dociekając, „co poeta chciał przez to powiedzieć”, pamiętając iż „słowo ptakiem wyleci, a kamieniem wraca”; pamiętajmy też, co mówi nam Pismo: „nie osądzajcie, bowiem sami sądzeni będziecie”…

 

Słowo „fenomen” (zjawisko) pochodzi bowiem od greckiego „to co się jawi”

– każdemu inaczej.

You may also like...

10 komentarzy

  1. Tadeusz_K napisał(a):

    #I tylko pomyśleć, że dwa wieki, dzielące oba te „poglądy badawcze” nie posunęły nas w temacie notki#
    -Jak to nie.
    Dewianta przesunięto na pozycję normala (pod egidą WHO) , a normalnego na pozycję mocherowego dewianta.
    Tak to matka wszech nauk działa, bo nie zna arytmetyki, nie wspominając o bardziej zaawansowanych działach matematyki.
    Nawet drzewa rosną wedle reguł matematyki-na pozór skomplikowane to jest..
    No i daj tu fenomenologowi możliwość tworzenia chorych wizji bez znajomości „arytmetyki”.
    Najpierw do szkoły-przynajmniej od 4 klasy.

  2. Tadeusz_K napisał(a):

    „Słowo „fenomen” (zjawisko)”
    No właśnie- i co?
    -I co?
    Czy pierwszy lepszy profesor feno_meno_logon’ wyjaśni fenomemen:
    -dlaczego drzewa rosną pionowo,
    -dlaczego rozrost bryły korzeniowej drzewa jest zróżnicownany i od czego zależy,
    -od czego zależy rozrost pnia drzewa,
    -dlaczego agresywne (?) gatunki drzew pokrywają gałęziami sąsiednie innego gatunku, a swojego nie,
    .
    Jeśli nie jest w stanie odpowiedzieć na powyższe prościutkie pytania to jest d***pa nie filozof mnemolog, czy jak mu tam.
    Ja już nie wspomnę o tym, że jądro atomu to w zasadzie NIC, tylko stopień zorganizowania energii.
    Feno i meno i logo.

  3. Tadeusz_K napisał(a):

    dohtoraty z czeguś pisać cza , indiotom we łbach mieszać warząchwią nałukowom cza.
    Ot cała wartość dodana.

  4. piko napisał(a):

    Bardzo dobra notka porządkująca.

    Kiedyś zacząłem przymierzać się do napisania dłuższego tekstu (żeby nie powiedzieć książki) o roboczym tytule „Relacja”.

    Tytuł chyba zostanie bo oddaje według mnie istotę funkcjonowania człowieka. Jest to właśnie relacja bez której w zasadzie nas nie ma. A to co może wyniknąć z relacji zależy właśnie od tego jak rozumiemy przekaz idący od „obiektu zewnętrznego”.

  5. Tadeusz_K napisał(a):

    Piko
    „obiektu zewnętrznego”.
    Proszę zdefiniować ten zewnętrzny obiekt.
    O to mnie właśnie chodzi Piko i co za mną chodzi każdego poranka, gdy moje oczy i uszy otwieraja się.
    Tu nie jest mnie potrzebny żaden mniemany feno_meno i na dodatek log.

  6. piko napisał(a):

    @tadeusz 2017
    Obiekt zewnętrzny – inny człowiek, grupa ludzi, środki przekazu (media, sztuka)

  7. Tadeusz_K napisał(a):

    Piko
    18-50
    Aha…jasne, jasne..
    Ale temu wszystkiemu sprzeciwia się nawet mój pies Max.
    Wredny on ci na te nowe transantlaktycze pomysła typu grodzka.
    Nie wspominę już dziewiczych o roślinach.
    Ale nie jest wykluczone, że nowy człowiek ma być właśnie rośliną, ale niższego rzędu (np. podrośliną)..

  8. roarian napisał(a):

    bardzo dziękuję za uwagi (chociaż Tadeusz trochę chyba zawalony, no ale przecież nie jak stodoła pod Rzeszowem) – się nie spodziewałem nawet 🙂

  9. Tadeusz_K napisał(a):

    roarian
    21-20
    „nie jak stodoła pod Rzeszowem”

    -miło mi…ale już kojarzę.
    Tak w sumie to jestem zadowolony z tej notki.
    Cosik tam w głowie zostało, jak to można nałukowo przeflancować rzeczywistośc na wirtual.
    Zawsze ciekawią mnie takowe usiłowania.

  10. roarian napisał(a):

    nie przejmuj się! jutro będzie lepiej!

Dodaj komentarz

This site uses Akismet to reduce spam. Learn how your comment data is processed.

Przejdź do paska narzędzi