Rzym Cezarów, a prostytucja (1)

Biesiadnik i prostytutka, fresk z domu w Herkulanum

Obiecałem i zamówienie realizuje. Oto trochę przydługie, bo w kilku odsłonach przedstawienie pt.: „Rzym Cezarów, a prostytucja” .

Chciałbym potraktować ten temat bez przymrużenia oka, całkiem na poważnie. Zobaczymy, czy chociaż w wersji podstawowej, tj. tekstu notki (kilku notek), damy radę być poważni, to znaczy ja, jako autor i wy, jako odbiorcy i ewentualni komentatorzy..

Ab ovo, trochę nietypowe, z pieprzykiem..

Juliusz Cezar, zgodnie z przekazem Swetoniusza, przez całe swoje życie musiał radzić sobie z niesmacznymi żartami na swój temat. Komentarze te wiązały się z niechlubną przygodą, mającego ledwie ponad dwadzieścia lat Rzymianina, na dworze króla Nikomedesa w Bitynii..

Otoz..w 80 roku p.n.e. młody Gajusz Juliusz Cezar służył w Azji Mniejszej w armii Lucjusza Lukullusa. W ramach obowiązków służbowych Cezar przybył na dwór Nikomedesa IV, króla Bitynii, państwa znajdującego się w północno-zachodniej Azji Mniejszej. Cezar był tam wysłany na polecenie pretora Marka Minucjusza Termusa z Azji, by pozyskać flotę bityńską do pomocy przy oblężeniu miasta Mitylena na wyspie Lesbos. Misję tę wykonał bardzo dobrze, zdążył się nawet bliżej zaprzyjaźnić z królem. Jak twierdzi Swetoniusz często sugerowano (prawdopodobnie słusznie), że byli kochankami. Młodego Rzymianina olśnić miał przepych orientalnego dworu króla oraz fascynacja stylem życia dworu Nikomedesa.

Nie byłoby w całej sytuacji nic złego (hic!), gdyby Cezar odgrywał rolę dominującą. Według jednak przekazów miał zostać uwiedziony przez władcę Bitynii i być stroną bierną. Podobno przyłapano go nawet na noszeniu damskiego stroju, a to juz bylo zbrodnia przeciwko rzymskiej tradycji (o czym troche dalej).

Istnieje hipoteza, że Cezar mógł być biseksualistą, mimo jego licznych późniejszych, heteroseksualnych romansów, w tym związkowi z Kleopatrą. Nie zważając na męskie sukcesy przeciwnicy polityczni starali się za wszelką cenę zdyskredytować Cezara, kreując go na pederastę, czy po prostu oskarżając go o skażenie krwi rzymskiej. Według prawa rzymskiego obywatel rzymski będący w trakcie homoseksualnej relacji stroną bierną podlegał karze. Nie sądzę jednak, żeby to była przyczyna zasztyletowania Cezara w Idy Marcowe..

1.

Prostytucja w antycznym Rzymie nie była niczym nadzwyczajnym, a wręcz zaliczyć ją można do powszechności dnia codziennego Wiecznego Miasta i reszty Imperium Romanum. Zapotrzebowanie na tego typu usługi było ogromne, więc i rozwój prostytucji nie powinien dziwić. Inną sprawą, która była zrozumiała i logiczna, było to, ze Rzym jako twórca prawa, które do dziś jest jednym z filarów naszej cywilizacji, próbował też uregulować rynek usług seksualnych.

Starożytni rzymscy autorzy nie dają jednak na ten temat obszernych informacji. Istniejące liczne źródła na temat prostytucji rzymskiej w starożytności mają różny charakter prawdopodobieństwa. Przeważnie chodzi o marginesowe uwagi w tekstach kronikarzy, jak i autorów dziel literackich. Wiele z tych uwag trudno dzisiaj zinterpretować, ponieważ w trakcie dyskusji zostały różnie ocenione. Najważniejszymi, może jednak najpoważniejszymi informatorami są tu Katullus, Owidiusz, Marcjalis i Gajusz Petroniusz.

Istotnymi źródłami jednak są też prace dotyczące prawa rzymskiego, które po części szczegółowo zajmują się prostytucją. Tak więc w pandektach znajduje się dopiero obszerna i dokładna definicja prostytucji. Równie obfite są teksty epigraficzne, przede wszystkim graffiti z Pompei. Na końcu, głównie w tekstach nie rzymskich, a egipskich, spisanych na papirusie istnieje wiele wypowiedzi dotyczących gospodarczego rozmiaru prostytucji. W większości przypadków chodzi o pisma z okresu około 200 do 300 lat p.n.e. Źródła literackie dotyczą w większości miasta Rzym. Następne wypowiedzi dotyczą rzymskiej prostytucji z okresu późnej republiki i cesarstwa rzymskiego do wzmocnienia chrześcijaństwa za czasów Konstantyna I Wielkiego w późnym antyku. Temat prostytucji nie kończy się jednak także w tym czasie, pomimo ostrych traktatów pisarzy chrześcijańskich.

W starożytnym Rzymie, jak i w innych miejscach regionu, gdzie istniało zjawisko niewolnictwa, można było używać niewolników wedle upodobania, stanowili oni bowiem własność prywatną. Niewolnica znajdowała się poza sferą praw dotyczących zdrady małżeńskiej: jej partner nie mógł przedstawić jej tego rodzaju zarzutów, i to niezależnie od tego, czy jej kochankiem był jej właściciel, czy też ktoś inny. Prawa potępiające właścicieli za prostytuowanie swych niewolników były tak mało skuteczne, że były wielokrotnie obwieszczane i potwierdzane od I do IV wieku n.e., podobnie jak ustawy uznające stosunki seksualne między właścicielem a niewolnikiem za zdradę małżeńską.

Pomimo tego prostytucja kwitła w Rzymie i to w wielu miejscach: prostytutki zajmowały się nierządem w domach, oberżach, ulicach, pod arkadami jak i przed drzwiami ich własnych domostw, a nawet na cmentarzach. Klientów wabiły w wyrafinowany sposób, np. rozdając ciasteczka w kształcie fallusa.

Jednak Rzym, to nie tylko reforma armii za Mariusza..

Bardzo wcześnie, bo już od II wieku p.n.e., prostytutki zostały spisane w specjalnym rejestrze i musiały odtąd posiadać pozwolenie na wykonywanie zawodu. Jako obywatelki zostały uznane za niegodne. Reprezentowały różnego rodzaju pozycje społeczne: od najmarniejszych, jak w przypadku córek niewolników, do luksusowych kurtyzan, których usługi miały bardzo wysoką cenę. Podkreślić jednak nalezy, że w przeciwieństwie do innych kultur, u Rzymian praktycznie nie było luksusowej prostytucji z wymyslnymi dewiacjami, rozumianej tak, jak w wiekach srednich ponieważ bogaci mężczyźni mogli obchodzić się ze swoimi niewolnikami bez żadnych konsekwencji. Świadczenie usług seksualnych miało miejsce w dużej mierze w niższych warstwach społeczeństwa, gdyż w tych wyższych utrzymanie prostytutki było uważane za mecenat. Tylko niewielka liczba prostytutek przyciągała bogatych klientów, a zawdzięczała to głównie swojej seksualnej biegłości. Ochrona państwowa niewolników nie istniała, gdyż państwo przyznało prawa tylko właścicielom.

Stan liczebny prostytutek był odnawiany przez napływ niewolników, spowodowany przez działania wojenne oraz przez piratów: np. w Delos codziennie sprzedawano 10.000 niewolników. W całym cesarstwie co roku dziesiątki tysięcy dzieci i nastolatków zaczynało uprawiać nierząd.

Z nowych badań wynika, jak wcześniej przypuszczano, że istniała sporadyczna liczba dobrowolnych prostytutek. Pojęcie dobrowolny oznacza tu jednak tylko, że kobiety nie były zmuszane do sprzedaży swego ciała przez właścicieli. Jednym z pierwszych edyktow wydanych przez Oktawiana Augusta byl zakaz zawierania prostytutkom małżeństwa z osobami niezhańbionymi. Nasuwa ta informacja przypuszczenie, że istniała jakaś warta wzmianki liczba wolnych prostytutek. Wiadomym jest, że były kobiety, które sporadycznie wynajmowały pokój w domach publicznych i oferowały się klientom na własny rachunek. W Rzymie istniała także tak zwana prostytucja wymuszona przez ojca. Materiały źródłowe dotyczące tego zjawiska pojawiają się jednak dopiero za czasów panowania cesarzy Teodozjusza I Wielkiego i Walentyniana. Za ich panowania zostały uchwalone ustawy, które ustalały, że ojciec traci prawo do rozporządzania (patria potestas) córką, jeśli ją prostytuował.

Podłoże prostytucji wolnych kobiet w starożytnym Rzymie nie wiele różniło się od dzisiejszego. Zaliczyć do tego należy przede wszystkim: bazę ekonomiczną, brak wykształcenia i trudne wydarzenia w związkach rodzinnych, ale także lenistwo i pazerność na pieniądze. Nierzadko poprzez uprawianie prostytucji było można zarobić dużo pieniędzy szybciej i lżej, niż zajmować się ciężką pracą fizyczną, na przykład przy produkcji tkanin. Z drugiej strony można mówić też o koszmarnym losie niewolnic. Najwięcej mówi odkryta w północnej Afryce ołowiana obroża noszona zapewne przez krnąbrną prostytutkę. Wyryto na niej napis: Dziwka – zatrzymaj mnie, bo uciekłam z miasta Bulla Regia. Ponadto źródła poświadczają orgie z prostytutkami, podczas których bito kobiety sandałami, przypalano i smagano batem. Stosowano także aborcję, która była bardzo prymitywna i szkodliwa w ówczesnej formie. Stosowano zaklęcia, amulety, toksyczną biel ołowiową czy gąbki nasączone octem.

Najbiedniejsze z nierządnic, te najniższego stanu, paradowały całkiem nago lub w pasach z sitowia i słomy. Pozostałe nosiły krótkie tuniki lub togi bez rękawów, często w kolorze zielonym. Cechą wspólną rzymskich ladacznic były zielone buty. Znakiem rozpoznawczym była też blond peruka zrobiona z końskiego włosia lub z naturalnych włosów ludzkich. Czasami przyozdabiano ją wieńcem z kwiatów lub złotymi klamrami. Nie wolno było nierządnicom nosić długiej wstążki, którą mężatki przewiązywały sobie włosy, purpurowej bielizny, a w niektórych okresach czasu, haftów i ozdób ze złota. Na nogi najczęściej zakładano owe zielone pantofle lub sandały.

Cdn..

RobertzJamajki

23 lutego 2017

You may also like...

1 Response

Dodaj komentarz

Przejdź do paska narzędzi