Istota bytu

Siedział na progu i patrzył jak zahipnotyzowany w niebo. W zasadzie to absolut, byt pozazmysłowy obserwował jego niepozorną postać. Biedny nie zdawał sobie z tego sprawy, był pod silnym wrażeniem spektaklu, który rozpoczynał się właśnie przed nim,  nad nim i w nim.

Ciężkie jak ołów chmury zasłoniły brudną kotarą resztki zachodzącego słońca, szare elewacje okolicznych bloków stały się jeszcze bardziej szare. Obłoki spiętrzały się w gigantyczne kształty, sprawiały wrażenie jakby nie były w stanie same unosić się w powietrzu, jakby miały zaraz z hukiem runąć na ziemię przeciążone nadchodzącą burzą.

Z każdym pobrzmiewającym gromem  doznawał uczucia bojaźni i zarazem chęci uczestnictwa w tym demonicznym  przedstawieniu. Schować się – zostać, bać się – podziwiać , taki dysonans wprawił jego jaźń w jakiś mistyczny stan.

Siedział na balkonie niby taki zwykły, niepozorny, mały ale czuł, że uczestniczy w czymś wielkim, niepojętym, że oto przed nim otwiera się zagadka bytu.

I gdy pierwszy srebrzysty zygzak przeciął nieboskłon, gdy łoskot gromu powoli zanikał w wielokrotnym echu, usłyszał zza pleców słowa :

Marian – zdejmij pranie z balkonu bo się zanosi na deszcz.

To co usłyszał było gorsze od gromu, wichury i trąb jerychońskich. Nic nie mówiąc odwrócił się twarzą w kierunku skąd dobiegł głos. W progu balkonu, na tle przewalających się czarnych chmur, zarysowała się w świetle błyskawic jego groźna sylwetka.

Chwilę jeszcze postał nie wiedząc co ma zrobić. W końcu zebrał się w sobie i wycedził przez zęby straszne słowa:

Sama se zdejmij

Może Ci się również spodoba

29 komentarzy

  1. Tak jest.

    Bez kobiet bysmy zgineli!

  2. piko pisze:

    Zgadzam się w 100%

  3. Pawicz pisze:

    Tak, przypominam sobie taki kawał rysunkowy:
    Marian Krzaklewski jakby na cokole w pozie cezara, wpatrzony w niebo.
    A obok dymek z napisem:
    – Marian, przestań się wygłupiać i wreszcie wynieś śmieci!

  4. Włóczęga pisze:

    „-Marian a ty jeszcze mnie kochasz,czy ty mnie nie kochasz?”

  5. Tadeusz_K pisze:

    Piko
    ===
    „Siedział na progu i patrzył jak zahipnotyzowany w niebo.”

    Hmm..
    Dokładnie tak…

  6. Tadeusz_K pisze:

    Piko
    „spektaklu, który rozpoczynał się właśnie przed nim, nad nim i w nim.”

    – dobrze to ujęte..

    „powoli zanikał w wielokrotnym echu, usłyszał zza pleców słowa :”

    -piękne są tylko chwile.

  7. Zolw pisze:

    „Das ewig weibliche zieht uns hinan” rzekł był Goethe.

    Niemcy to jednak barany!

  8. Cogi pisze:

    Ona: Nie rozumiem, przed chwilą się kochaliśmy, było tak cudownie. A teraz on leży i wpatruje się w sufit. Nie wiem, o czym myśli. Pewnie jest na mnie zły albo rozczarowany. Wydaje mi się, że już mnie nie kocha. Na pewno ma inną i teraz myśli o tym, że wolałby, żeby to ona leżała obok niego zamiast mnie. To dlatego, że jestem za gruba i zaczynam się starzeć. Na pewno chce mi powiedzieć, że odchodzi. Nie chce mi się żyć, bo moje życie bez niego nie ma sensu. Jak mogło do tego wszystkiego dojść. Przecież kiedyś mnie kochał…
    On: O, mucha na suficie. Jak ten skurczybyk potrafi tam siedzieć i nie spaść.

  9. Tadeusz_K pisze:

    Cogi

    Jak ten skurczybyk potrafi…
    ====

    Ktoś musi zadać sobie podstawowe pytania dotyczące jutra.
    🙂

  10. piko pisze:

    Zapodam post scriptum do wydarzenia.
    ———————————————–

    To co usłyszał było gorsze od gromu, wichury i trąb jerychońskich. Nic nie mówiąc odwrócił się twarzą w kierunku skąd dobiegł głos. W progu balkonu, na tle przewalających się czarnych chmur, zarysowała się w świetle błyskawic jego groźna sylwetka.

    Chwilę jeszcze postał nie wiedząc co ma zrobić. W końcu zebrał się w sobie i wycedził przez zęby straszne słowa:

    Sama se zdejmij

  11. piko pisze:

    @cogi & ALL

    Myśli kobiet w czasie miłosnego uniesienia:

    Kochanka:
    – kocha – nie kocha, kocha – nie kocha, …..

    Płatna kochanka:
    – zapłaci – nie zapłaci, zapłaci – nie zapłaci, ….

    Żona:
    – pomaluje sufit – nie pomaluje, pomaluje sufit – nie pomaluje, …

  12. Cogi pisze:

    Piko:
    Pomaluje 🙂

  13. Trzmielka pisze:

    Cogi, Piko:

    Albo zapłaci, żeby ktoś inny pomalował 😉

  14. Zolw pisze:

    Może jeszcze udać, że nie umie pomalować, żeby konkurent do wdzięków pomalował, dla okazania swojej lepszości.

    Tak właśnie człowiek wykorzystuje siły przyrody do swoich własnych celów!

    Człowiek – to brzmi dumnie!

  15. piko pisze:

    @Cogi @trzmielka @zolw

    Jak widać zawsze jest pozytywne rozwiązanie.

    A jak pranie kobita powiesiła to niech zdejmuje i nie odrywa człowieka od poważnych spraw.

  16. lordJim pisze:

    Tym bardziej, że te chwile przychodzą tak rzadko i człek by się chciał nimi poupajać na maxa ?

  17. Cogi pisze:

    Zolw:
    Będzie gorzej, jak ten, co pomalował sprawniej wykorzysta siły natury :]

  18. Cogi pisze:

    Piko, Lord Jim:
    Oczywiście. Niech sobie pranie zgnije. W końcu prawdziwy refleksyjnie nastawiony mężczyzna może chodzić z gołym zadkiem, zamiast się zniżać do takich przyziemnych czynności jak zbieranie prania 😉

  19. Zolw pisze:

    Prawdziwie mądry męzczyzna znajdzie odpowiednio troskliwą kobiete, ot, co!

  20. Prawdziwy mężczyzna pierze sam w pralni Libre service, suszy tamże, a w tak zwanym międzyczasie (między praniem, a suszeniem) może udowodnić kobiecie, jak wspaniale gotuje, a w czasie gotowania skomponować wiersz lub odę 🙂

  21. Cogi pisze:

    Zolw:
    Chcę to zobaczyć 😀

  22. Ah i macie to:

    Jeżeli pranie czyste, a miłość wierna,
    Czuła tęsknota, najuczciwsze chęci,
    Siła w pragnieniu wysuszenia szlachetna,
    To koniec błądzenia w ślepym labiryncie,

    Jeśli na czole myśl niecna jest wypisana,
    Głos jej (cudowny) przerywany westchnieniem,
    Lękiem lub wstydem mowa zniekształcana,
    Powoduje wpierw bladość, a potem rumieniec,

    Jeżeli chcesz mieć droższą nad siebie,
    Jeżeli z jej oczu łzy szczęścia wyciskać
    Karmcie się miłości bólem w potrzebie.

    Gotując dla ciebie – z miłości zginę
    Płonąc przy garnkach, komponuję wiersz,
    Sobie przypiszę szkodę, tobie – winę.

    🙂

  23. piko pisze:

    @robertzjamajki

    Robercie z Jamajki tej bliskiej Żeromskiemu,
    Jak Alp szwajcarskich szczyty czyste.
    Mowa twa kojąca jak plusk fal jeziora
    Co się w górskim niebie przegląda.

    Pranie, gotowanie, kobieta – to jedność cudowna,
    Co dom ciepłem napełnia i woń czystości roztacza.
    Bez niej my to licha istota poznania niegodna
    Nie zgłębim my absolutu głodnym będąc i w brudnych gaciach.

  24. piko pisze:

    @cogi
    Zaraz zgnije.

    Z doświadczenia wiem, że pranie potrafi sporo wytrzymać.

  25. Cogi pisze:

    Piko:
    Matko jedyna!!! Nie chcę tego wiedzieć 😀

  26. Tadeusz_K pisze:

    Piko
    dedykacja

  27. cisza1 pisze:

    @piko
    I gdy pierwszy srebrzysty zygzak przeciął nieboskłon, gdy łoskot gromu powoli zanikał w wielokrotnym echu, usłyszał zza pleców słowa :

    Marian – zdejmij pranie z balkonu bo się zanosi na deszcz.

    Wiem, jak było. Niejedną burzę przeżyłam …:

    Grzmot – echa grzmotu.
    Marianek nie usłyszał, gdy ona zatroskana – „Kochanie wracaj…a przy okazji….zdejmij…”
    Do jego ogłuchłych grzmotami i strachem uszu dotarła tylko końcówka „zdejmij….”

  28. piko pisze:

    @cisza1
    Ciszo ty działasz jak oliwa na wzburzone fale.

    Na pewno tak było i Marian zdjął pranie i potem wspólnie patrzyli na wiosenną burzę.

    Taką jak pokazał @tadeusz2017.

  29. piko pisze:

    @tadeusz2017

    Z podziękowaniem

    ps.

    Czasami chciałbym być gitarą.

Dodaj komentarz:

This site uses Akismet to reduce spam. Learn how your comment data is processed.

Przejdź do paska narzędzi