List otwarty do Heleny (co kochała, lecz za mąż nie wyszła*) – w ramach żądanych „przeprosin”

 

Pod moim wpisem z przebrzmiałej już historii niemieckiego gwałtu na europejskiej demokracji, pojawiła się Helena z kodowskim przesłaniem o „tragedii narodowej”. I akurat w momencie, kiedy poprosiłem o jedynie merytoryczne, tj. dot. tematu notki, wypowiedzi, zapowiadając, że niemerytoryczne – usunę.

I cóż – musiałem niestety usuwać; w tym – Heleny; po prostu: kobyłka u płota…

 

Helena bardzo to przeżyła (jakoś inni – nie); skarżyła się na mą opresję i u Nohooda i u Erka; Szefu wytłumaczyłem – się zdziwił nawet – Twój blog, przecież!

„Pod” Erkiem dałem taki wpis:

oj Helu, oj niebożę: nie wszyscy, tylko ja, i nie w ogóle, tylko konkretnie wtedy, bo sprawa była dla Ciebie za trudna i zaczęłaś szczytować – bałem się, że to może być niebezpieczne dla Ciebie…

I tam mnie dopadła:

Wyciąłeś moje komentarze, ponieważ się z nimi nie zgadzałeś. I, podobnie jak w przypadku naszej koleżanki Daani (którą pozdrawiam), nie byłeś agresywny, tylko kurwica Tobą telepnęła.

 

Tak to już jest, Heleno, jak komu nie mieści się w głowie, że można mówić prawdę (prawdą też jest, choć o to tu mniejsza, że nigdy dotąd nie kasowałem komentarzy, nawet wzmiankowanej Danuśki).

I tak to już jest, Heleno, że jak się samemu tzw. rzeczywistość z helenim wdziękiem podkolorywuje, to się i samemu w ten myk wierzy…

A jak to w praktyce wygląda, Heleno? A tak na ten przykład:

w tym tygodniu nie było brydża i wyraźnie mam zespół odstawieniowy. Brakuje mi tych kart w dłoni, tego dźwięku tasowania, smaku advocata w ciężkiej lampce z grubym dnem…

Helena informuje w tym passusie, iż „gra w brydża”; niby nic takiego, ale „brydż” to sprawa poważna, oznaka siły intelektu, to nie makao, co nie?

Przyjmij do wiadomości, Heleno, że istnieją dwa rodzaje „brydża”: Twój „brydż” i brydż – dyscyplina sportowa (ligi, turnieje, olimpiady brydżowe). To, co Ty uprawiasz z psipsiółkami (sącząc jajecznicę), to zabawa towarzyska o nieokreślonych regułach – o tzw. grze na przymus nigdy nikt tam nie słyszał, prawda? Żeby nie było: mówię Ci to jako b. zawodnik.

 

To zatem chciałem Ci – niniejszym listem – przekazać, Heleno:

jest miejsce na rozrywkę, ale jest też na poważne sprawy; skoro Ci się to myli czasem, zrozum chociaż, że oczywiste reakcje nie są winą innych: dzwon bije Tobie.

 

 

*przenośny cytat z tytułu radzieckiego filmu obyczajowego (1966 r) w reżyserii Andrieja Konczałowskiego.

You may also like...

60 komentarzy

  1. Arthur.King pisze:

    „Przyjmij do wiadomości, Heleno, że istnieją dwa rodzaje „brydża”: Twój „brydż” i brydż – dyscyplina sportowa (ligi, turnieje, olimpiady brydżowe). To, co Ty uprawiasz z psipsiółkami (sącząc jajecznicę), to zabawa towarzyska o nieokreślonych regułach – o tzw. grze na przymus nigdy nikt tam nie słyszał, prawda? Żeby nie było: mówię Ci to jako b. zawodnik.”


    No toś przeprosił Helcię 🙂
    Będzie zadowolona….

  2. rk1 pisze:

    @

    jakis czas temu mój nieodżałowany HeluTek wyznał
    u zacnego Wącham-se-palce Provo:

    „Czyżbys został lewakiem prawej strony?
    Jeśli tak, to znam to uczucie, bo ja jestem prawakiem lewej strony.
    I wiesz co Ci powiem, z mojego doświadczenia… Masz prze***ane. ”

    Chciałbym zobaczyć tę lewą stronę, gdzie HeluTek ma prze**ane
    jako ten prawak. Tak ze względów czysto poznawczych.

    @HeluTek: wrzuć link, jeśli TO dzieje się w necie?

  3. prop pisze:

    zauważyłem te paluchy…
    zbok jeden

  4. Arthur.King pisze:

    Erek —-ja Helence wierzę, że ona cierpi za to, że się friendli z pisiakami 🙂

  5. Cogi pisze:

    Po pierwsze, wszyscy jesteście okropni. Najpierw mnie opieprzacie (w ramach opieprzu grupowego), że się tu pałętam, zamiast pisać na PT, a sami stąd swoich czcigodnych nie zamierzacie ruszyć. Ot, męska konsekwencja. Ponieważ zaś zdiagnozowałam u siebie na podstawie opisów w Internecie świńską grypę, sepsę i zapalenie płuc, a co za tym idzie, długo nie pożyję, będziecie mieć wyrzuty sumienia, że pod koniec życia czułam się wykluczona i zmarginalizowana.
    Po drugie Propatrianie, mój jakże cenny (choć jego treści nie pamiętam, ale na pewno był cenny) komentarz też usunąłeś brzydalu :D.
    A po trzecie, uwielbiam brydża, nie do końca wprawdzie rozumiem zasady licytacji, ale zawsze liczę na to, że będzie kontra, bo największą frajdę sprawia mi rekontrowanie 😀 . Niestety, nikt nie chce grać ze mną w parze.

  6. ProvoCatio pisze:

    @ PROPATRIAN

    a kiedys było ” kochany Provosiu”. dzień dobry Propatrianku jeden.

  7. ProvoCatio pisze:

    @ RK1

    ale sie pastwisz od samego rana. nic nie wiem, nic nie wiem.

  8. ProvoCatio pisze:

    @ ARTHUR.KING

    na pewno tak jest Arturze. ja też wierze HeluTkowi.

  9. ProvoCatio pisze:

    @ COGI

    pszePani, pszePani, a bo ten z II b się znowu przezywa…

  10. Cogi pisze:

    Provo:
    Gdzie berecik?

  11. Anonim pisze:

    Cogi, spróbuj w parze z dziadkiem.

  12. Cogi pisze:

    Anonim:
    Co się nabijasz? 😀
    Każdy gra, jak lubi 😛

  13. ProvoCatio pisze:

    @ COGI

    ja nie moge…jak był berecik, to wszystkich uwierał. teraz so panze i każdy che berecik 🙂

  14. rk1 pisze:

    @Arthur & Provo:

    Ależ ja tez wierzę naszemu najjedyńszemu HeluTkowi.
    Ani przez chwilę nie zwątpiłem.

    Chciałbym tylko to zobaczyć
    to prawakowanie na lewej stronie.
    jak napisałem wczesniej – ze względów poznawczych:
    zobaczyc i te lewą stronę i to heluTkowe prawakowanie.
    (juz mniejsza o prze**ane – choc tez chcialbym zobaczyc czym sie
    owo po lewej stronie przejawia).

  15. rk1 pisze:

    @Provo: wyjmij palce z nosa (fe), nałóż berecik. cały internet Cie prosi 🙂

  16. rk1 pisze:

    @Provo:

    mnie twój berecik nie uwierał. nawet budzil lekutką zazdrość.
    ale potem sobie przypomnialem, czyj jest blog modowy
    i wszystko stalo sie jasne.

  17. ProvoCatio pisze:

    @ RK1

    ja tam bym sobie HeluTka ze wszystkich stron pooglądał i szeptałbym jej waleczne słowa do uszka w języku włoskim, które brzmiałby ja dzwięczenie cynowej miski i przywodziłyby na myśl smak wina płynącego z fontan w castelli romani…

    teraz to nikogo nie uwierał …i nie blog modowy, tylko miodowy.

  18. ProvoCatio pisze:

    @ ups…a sie zatkało.

  19. prop pisze:

    Gupole kochane! Zostawić was na godzinkę, to rozrabiacie jak pijany zając 🙂
    Ja tu zasuwam po kolanach (http://naszeblogi.pl/45835-lotnicze-marzenia-amber-gold-faceci-w-czerni-i-smolensk)
    a wy… No dobra (pod warunkiem, że nie będzieta podpuszczać Provo o berecik) – opowiem żart:
    – Czy byłem tu wczoraj? – pyta gość barmana w nocnym lokalu.
    – Był pan.
    – I przepiłem pięć tysięcy?
    – Tak.
    – Uff… Co za szczęście! A już myślałem, że zgubiłem.

    To męski żart, Cogi: dla Ciebie (jako iż cudownie zmartwychwstałaś) nędzie odpowiedź szpecjalna (tylko to potrwa chwilę)…

  20. prop pisze:

    Alleluja Cogi!
    Zakazane najbardziej nęci, przyznaj się 🙂
    Twoja opowieść o brydżu rozbawiła mnie do łez – kochana jesteś (i utalentowana – sam bym lepiej takiej zmyły nie wymyślił).
    Ale i – niestety! – pamiętliwa jak jaka zołza: ja tu piszę (w notce), że prócz Heleny nikt się nie skrży, a tu proszę: bęc! I to pomimo jasnych wyjaśnień…
    W sumie, to nie wiem, czy nie trzymać Cię za słowo („noga moja tu więcej nie postanie”), bo z jednej strony „baba z woza” – a z drugiej… tak, nie bójmy się tego słowa: tęskniłem.

  21. Cogi pisze:

    Prop:
    „baba z woza” – przekora nie pozwala mi dotrzymać słowa 😀
    Zresztą dawno bym już nie dotrzymała, gdyby nie te świńskie grypy, sepsy i zapalenia płuc.

  22. ProvoCatio pisze:

    @ PROPATRIAN

    tera to gupole kochane a wcześnie było ” zboku”. eh…Propatrianku kochany…no kto po drzewach sie tak wspina…?

  23. Cogi pisze:

    Mnie się podoba:
    „Wraca mąż kompletnie zalany w środku nocy do domu. W drzwiach wita go strasznie wkurzona małżonka z wałkiem w ręku. A on:
    – Kochanie, oszalałaś? Trzecia w nocy, a ty kluski robisz?”

  24. ProvoCatio pisze:

    @ COGI

    moi tez się podoba 🙂

    ” przyłapał mąż żone z kochankiem i już wymierza sprawiedliwosc, tyle że kochanek okazał sie ciut silniejszy i ąż się męża, żonie żal zrobiło i krzyczy do mężą :

    • rogami go Rysiu, rogami go”
  25. Anonim pisze:

    @Cogi
    Dla równowagi:
    Dwóch kumpli się spotkało i jeden pyta:
    – Żona ci głowy nie suszyła, że o drugiej w nocy wróciłeś?
    – Nie! Ona wróciła o trzeciej 🙂

  26. Cogi pisze:

    Wraca mąż pijany do domu, żona otwiera ze złowieszczą miną, a on do niej:
    – To jak cię po wszystkich knajpach szukam, a ty sobie w domu siedzisz?

  27. Pawicz pisze:

    @Cogi
    Mąż wraca nad ranem. Żona w progu:
    – Co robiłeś?
    – W szachy grałem.
    – To czemu wódką śmierdzisz?
    – A co? Mam śmierdzieć szachami?

  28. prop pisze:

    Dla Provo (przy okazji: maupa?) – wróć! – dla Kochanego Provo & Co. (Cogi, mam nadzieję, se poszła):

    Mąż wyjechał w delegację, a żona postanowiła zrobić mu niespodziankę i kupiła nowiutką szafę do ich wspólnej sypialni.
    Przyjechała ekipa, zmontowała szafę.
    Po jakimś czasie obok domu przejeżdżał tramwaj i szafa się złożyła.
    Zdesperowana kobieta dzwoni do firmy i tłumaczy co się stało. Przyjeżdża ekipa montuje szafę i dzieje się tak kilka razy.
    Przy kolejnym razie kierownik ekipy monterskiej mówi:
    – Wie pani co, muszę wejść do szafy i zobaczyć od środka co się dzieje.
    Wchodzi do szafy. W tym momencie wraca mąż i wchodząc do sypialni krzyczy z zachwytem:
    – Kochanie cóż za wspaniała szafa. I otwiera drzwi od szafy, a gość ze środka:
    – Wal pan w ryj, bo i tak nie uwierzysz, że na tramwaj czekam.

                                                   ***
    

    Starsze małżeństwo pojechało na wycieczkę do Chicago. Na miejscu mąż orientuje się, że w torbie nie ma mapy, więc zwraca się do żony:
    – Halina, gdzie ka schowałaś mapy?
    – Nie brałam żadnych map.
    – Jak to k
    a nie, przecież ci ka mówiłem, że ka masz spakować mapy. Teraz się ka tutaj nie odnajdziemy.
    W tym samym momencie do pary podchodzi jeden z mieszkańców i pyta:
    – Państwo z Polski, tak?
    – Tak, a jak pan się zorientował? – pyta mąż.
    – No, po tej k
    ie. – odpowiada przechodzień.
    Mąż odwraca się do żony i mówi:
    – Widzisz Halina? Ciebie to już k***a nawet w Chicago znają.

  29. Pawicz pisze:

    Wnuczka pyta babcię:
    – Babciu! Kto to jest kochanek?
    Babcia nagle szybko podbiega do szafy i otwiera ją. Z szafy wypada kościotrup:
    – Na śmierć zapomniałam!

  30. ProvoCatio pisze:

    @ PAWICZ

    Babcia pyta wnuczka:

    • wnusiu, ugotować ci jajeczka?
  31. Cogi pisze:

    Prop:
    Nie poszła 😀

  32. Cześć dekownicy 🙂

  33. @provo

    Provo, Ty nie prowo.., tylko berecik na główkę 😉

  34. Cogi pisze:

    SyzyfOptymista:
    Trzeba znaleźć hackera, żeby im zamknął tę stronę. Wtedy pójdą na PT.

  35. ProvoCatio pisze:

    @ SYZYFOPTYMISTA

    a czy te oczy moga kłamać? 🙂

  36. Wlasnie, wlasnie.

    Wszyscy sobie pojda na PT, a ja tu zostane, jak ten Himilsbach.

    „Znowu sam bede robil.”

  37. @Cogi

    Oczywiście masz rację, musimy się za jakimś rozejrzeć… 😉

  38. ProvoCatio pisze:

    @ GENERAL ROKUROTA

    tabletki samogwałtu już w sprzedaży 🙂

  39. Cogi pisze:

    General Rokurota:
    Myślałam, że jak Himilsbach z angielskim.

  40. @Provo

    Owszem, owszem, ale dla uwiarygodnienia potrzebna jest beretka 😉

  41. @General

    Nie zostawimy Ciebie tutaj, zabierzemy razem z pomidorami 😉

  42. ProvoCatio pisze:

    @ SYZYFOPTYMISTA

    bedzie, bedzie…wszystko w odpowiednim czasie 🙂

  43. @Provocatio

    No to mnie uspokoiłeś 🙂

  44. ProvoCatio pisze:

    @ SYZYFOPTYMISTA

    ja to chyba jestem lekiem na całe zło 🙂

  45. @Provocatio

    Na pewno jesteś… ziółkiem….. 🙂

  46. ProvoCatio pisze:

    @ SYZYFOPTYMISTA

    że niby medycyna onomatopeica czyli alternatywna ? 🙂

  47. @Provocatio

    Szamańska.. 😉

  48. yassa pisze:
    • Tu nie hotel!! O której to sie wraca?!!
    • Jakie wraca? Po gitare przyszłem……
  49. ProvoCatio pisze:

    @ SYZYFOPTYMISTA

    no to jest biznes…tanio sprzedam dla Coryllusa 🙂

  50. Pawicz pisze:

    Mąż wraca nad ranem. Żona:
    – Piłeś!
    – Nie piłem!
    – Piłeś!
    – Nie piłem
    – To powiedz: Gibraltar!
    – Giblal…, Gibrar… no dobra! Piłem!

  51. piko pisze:

    Gajowy wraca późno do domu i zastaje żonę z kochankiem w łóżku.
    Żona uciekła w popłochu a kochanek stoi nagi przed gajowym, który mierzy z dubeltówki w jego przyrodzenie.

    Kochanek trzęsącym głosem:
    – panie daj mi szansę
    na co gajowy:
    – ok, możesz rozhuśtać.

  52. prop pisze:

    Wy to nic empatii w sobie nie macie… wesołkujecie sobie…
    A Bohaterka smutna! Siedzi w kącie i… no mniejsza:
    Heleno! Nadejdź, by rączki ucałować (można było)!

    psss
    te dwie, co knują: sio mi tu stąd, na grzędę!

  53. Lula322 pisze:

    @All

    Kurna- po kilkadziesiąt komentów przy notkach tutaj- na PT-po kilka

    Sio stąd .
    Ruszyć zasiedziałe tyłki !

    Wasz Lul

    🙂

  54. ProvoCatio pisze:

    @ LULA322

    Szefowo! to może lepiej my już sobie rozhuśtamy? 🙂

  55. piko pisze:

    Baca rozwodzi się gaździną.
    Sędzia pyta bacę o powód.
    – a wysoki sądzie seksualnie mi nie odpowiada.
    Na to Stasek z Murzasichla
    – gupoty gazdo prawicie, całej wsi odpowiada a wam nie odpowiada?

  56. prop pisze:

    Łał! Szefowa się rozdarła..

    • Tato, a dlaczego kogut pieje tak wcześnie rano?
    • Bo jak się synu kury obudzą, to nie ma już żadnych szans, żeby go ktoś usłyszał..
  57. Lula322 pisze:

    @proarian

    Dziękuję

    Ty już wiesz jak poruszyć moje czułe serduszko

    🙂

  58. piko pisze:

    Turysta zobaczył jak baca smutny siedzi pod skałką i się giba na boki.
    – co wy tu baco robicie?
    – a wahom się.
    – jak to.
    – wczoraj my byli na weselu, żone zgwałcili a mnie pobili
    – no i?
    – dziś zapraszają na poprawiny, żona idzie a ja sie wahom.

  59. Lula322 pisze:

    @ Szef

    Siema. Nic dziś o huśtaniu bo mi ten wyraz dzisiaj konotuje

    🙂
    Przez Was !

  60. ProvoCatio pisze:

    @ LULA322

    miałem na myśli żeby rozhustać PT, Szefowo kochana 🙂

Dodaj komentarz:

Przejdź do paska narzędzi