To i owo o filmie

To i owszem w ramach remanentu z 2013, bo dziś bym dodał parę filmów, a tak to proszę bardzo, czasami mnie jakiś film zafascynuje, niekoniecznie z najwyższej półki, zresztą co to za polki stworzone przez lewackich wykolejeńców? Hehe?

RobertzJamajki

Image result

Królestwo niebieskie

Film ten jest dla mnie pełen zaskoczeń, zadziwień i objawień. Zaskoczeniem jest na pewno świetnie ujęta rzeczywistość średniowieczna, czas kiedy nasz kontynent był wyludniany przez wielkie i małe wojny, zarazy i właśnie Krucjaty. Wyraźnie uwypuklony jest problem ogałacania kraju, w tym przypadku Francji nie tylko z najlepszego rycerstwa, ale i fachowców. Wszyscy oni emigrują prędzej, czy później dosłownie do Ziemi Obiecanej, szukając początkowo Boga, a w rezultacie lepszych warunków do egzystencji i spokoju po prostu. Problem emigracji z kraju najlepszych jego mieszkańców istnieje przecież do dzisiaj i może dlatego mnie, jako emigrantowi i Polakowi łatwo było to zagadnienie wplecione zgrabnie w fabułę filmu zauważyć.
Zadziwia mnie w tym filmie doskonale wyrysowanie postaci, nawet tych z dalszego planu. Ludzie autentycznie przedstawieni z kompletnymi światopoglądami Wieków Średnich. Martwa natura, z robakami wyjmowanymi z jabłek, pejzaże i te ze skromnych wsi i niespecjalnie epatujące architekturą późnoromańską zamki suwerenów.
Objawienia w sferze artystycznej są umiejscowione już w dekoracjach ówczesnej Ziemi Świętej.
Akcja filmu toczy się w czasach wypraw krzyżowych. Po stracie żony i syna, kowal Balian (Orlando Bloom) traci także wiarę w Boga. Jego życie zmieniają jednak odwiedziny słynnego rycerza, Godfryda z Ibelinu (Liam Neeson), ojca Baliana.

Brałem udział w wojnie między dwoma suwerenami, przyczyn nie pomnę.
Proponuje ci wojnę między dwoma bogami, lepiej płatną
Obaj wyruszają w drogę do Ziemi Świętej, w której panuje chwilowy rozejm między chrześcijanami i muzułmanami. Podczas tej podróży, pod wpływem ojca, Balian przeistacza się w prawdziwego rycerza.

Tam na końcu świata nie liczy się urodzenie, lecz to na co Cię stać, kto nie miał we Francji ziemi, tam włada miastem, a kto władał miastem, tam zebrze w rynsztoku.
W Jerozolimie … Królestwo sumienia, królestwo Niebieskie
I właśnie Jerozolima przedstawiona w tym filmie, jeszcze pod panowaniem Krzyżowców zadziwiła mnie klimatami Orientu, a nawet dalekim czarem Antyku, który tak bardzo nostalgicznie uwielbiam.

..jeśli Bóg powierzył Ci zadanie, otoczy Cię opieka, jeśli nie, to niech Bóg Cię błogosławi.
Jednoczesne skomplikowany świat duchowy Jerozolimy, miasto trzech wielkich religii i ten moment w jego historii, tak długiej, jak historia naszej cywilizacji.. jest to moment spokoju i pozornego szczęścia mieszkańców, żyjących w symbiozie, każdy w zgodzie z własnymi zasadami. Niestety jest tutaj wątek wyraźnie przerysowany, a chodzi o rolę Zakonu Templariuszy, jako elementu destrukcyjnego scenariusza. Z logicznego punktu widzenia wykonują oni z drobiazgową precyzją plan walki o odzyskanie w całości Ziemi Świętej. Jednak widz jest tutaj zmanipulowany przez ukazanie właśnie Templariuszy, jako kompletnych Schwarz charakterów, którzy burzą ów idylliczny i utopijny w istocie świat prawie ze synkretycznie ujmowanych problemów religijnych, świat gdzie interesy komercjalne wygasiły pierwotne idee Krucjat. To nie mogło się udać, jak pokazała historia, a jednocześnie historia – ta prawdziwa, zapamiętała właściwie, jak to było naprawdę u schyłku chrześcijańskiego Królestwa Jerozolimy, ale o tym trochę dalej.
Postacie, które przewijają się w filmie są oparte na historycznych pierwowzorach i niekiedy rzeczywiście, jak w przypadku Renalda de Chatillon widzimy małostkowość, krótkowzroczność polityczną i zwykłą prywatę, która nie jest zabiegiem scenarzysty, ale choć tak było naprawdę, to akurat ta postać zapisała i piękne karty w historii Krucjat, o czym oczywiście dalej, jak zwykle. Widzimy w filmie również upadek tego idyllicznego Królestwa Sumienia po Bitwie pod Hittin. Ogólnie jednak za klęskę w Bitwie pod Hittin (4 lipca 1187 roku) winę ponosił osobiście król Gwidon z Lusignan, który nie posłuchał rady Rajmunda z Trypolisu i ruszył na Saladyna bez odpowiedniego zaopatrzenia w wodę pitną, co w tych rejonach, wtedy i do dnia dzisiejszego jest warunkiem podstawowym, ważniejszym od odpowiedniego uzbrojenia wojska. Ta przegrana bitwa jest rzeczywiście punktem zwrotnym w historii krucjat, bo blisko 20tysieczna armia Franków uległa w niej kompletnej zagładzie (10 000 zabitych około 9500 dostało się do niewoli), ogałacając miasta i ziemie będące pod panowaniem Chrześcijan z sil zbrojnych. Po tej bitwie Saladyn, władca muzułmański mógł i odbił Jerozolimę oraz wiele innych miast dla Islamu. Miało to trwale skutki, które na stale uczyniły Bliski Wschód arabskim. Jednak scenarzysta i reżyser filmu zasiali w sercach widzów niepokój w postaci właśnie głupio upartych Templariuszy, którzy swą postawą spowodowali upadek Królestwa Jerozolimy. Nie całkiem tak było, bo wiadomo, ze odpowiedzialnością należy raczej obarczyć samą wizję utrzymania tych ziem w rekach chrześcijańskich bez zaplecza ludzkiego, bo same kontyngenty wojskowe przybywające na statkach z Europy były kroplą w morzu potrzeb ludzkich a tak było od Pierwszej Krucjaty. Nie można było wygrać walki z żywiołem islamskim bez naturalnego przyrostu ludności na terenach okupowanych i bez powiedzmy latynizacji ludności tubylczej. A ta nie następowała, właśnie dlatego, ze Frankijscy wielmoże kurczowo trzymali się europejskiego modelu państwa feudalnego, nie próbując nawet w jakikolwiek sposób, poza siłowym, wpłynąć na integracje ludności tubylczej z kulturą europejską, sami zaś z umiłowaniem przyjmowali obyczaje wschodnie. Pewnie dlatego scenariusz zamienił Beliana z Ibelinu z rozpasanego wschodniego satrapy jerozolimskiego jakim był w istocie i historycznie, na człowieka z ludu (kowala), który robi karierę trochę w stylu amerykańskim (straszny banał).

Gotfryd z Ibelinu był mojej postury i miał zielone oczy… niebieskie;
Chodź z nami Panie.

Tak w Jerozolimie filmowy Belian zostaje rozpoznany przez sługi swoje, no no..
niezła identyfikacja.
Historyczny Belian brał udział w Bitwie pod Hittin, jednak będąc w straży tylnej udało mu się wyrwać z końcowego okrążenia i z nielicznym oddziałem zbiec do niebronionej Jerozolimy.
Faktycznie kierował obroną Jerozolimy i wynegocjował jej poddanie z Saladynem.
Filmowy Balian jest jednak pokazany, jako mąż opatrznościowy,
który odradza samą wyprawę na Hittin.

Kiedy nie rządzę, drżę o islam.
To słowa wypowiedziane przez Saladyna. Nie wiadomo mi, czy faktycznie te słowa kiedykolwiek padły z ust tego wielkiego wodza, polityka i mecenasa nauk wszelakich. Jednak paść miały prawo.
Otóż w filmie oprócz innych postaci historycznych jest również przedstawiony król Baldwin IV Trędowaty. Postać to wielka, choć zmarł właśnie na trąd w wieku zaledwie 24 lat i tu można gdybać, co by było z chrześcijańskim Bliskim Wschodem, gdyby nie trąd. Gdy miał lat zaledwie piętnaście odniósł wielkie zwycięstwo nad wojskami Saladyna pod Montgisard. W roku 1177 Saladyn ruszył z Egiptu na czele blisko 30tysiecznej armii, by odbić Ziemie Świętą z rąk Chrześcijan. Przeciwko niemu wyszedł oddział zaledwie 375 ciężkich rycerzy (w tym 140 Templariuszy) i około 3500 pikinierów pod dowództwem nominalnym króla Baldwina, a faktycznym właśnie owego „czarnego charakteru”, niesfornego Renalda de Chatillon (dowództwo jazdy i ogólne), któremu w dowodzeniu pomagał … Belian z Ibelinu (dowództwo piechoty). Król nie brał udziału w samej bitwie, ale spowodował bardzo ważny dla jej końcowego wyniku przypływ sil duchowych swojej nielicznej armii ponieważ najpierw zasłabł, a potem po modlitwie wstał samodzielnie na równe nogi, co spowodowało taki niebywały wzrost morale wśród rycerstwa, ze roznieśli w puch pięciokrotnie liczniejsze siły Saladyna. Sam Sułtan Egiptu (Saladyn) zbiegł prawie samotnie z pola bitwy, a było to 25 listopada 1177 roku i miał zatem prawo Saladyn wypowiedzieć pamiętne zdanie: Kiedy nie rządzę, drżę o islam.
Potem (historycznie) było różnie i film jest zgodny z faktami dopiero przy Bitwie pod Hittin. Faktem jest, ze Saladyn wyczekiwał zmiany władzy w Jerozolimie, ale pewnie najśmielszych marzeniach nie przypuszczał, ze królem na skutek zbiegu okoliczności i intryg zostanie lekko ociężały umysłowo Gwidon z Lusignan..

Cóż.. klimaty i zapachy Wschodu oczarowały mnie w tym filmie, wiec nie dziwie się siermiężnym Krzyżowcom, ze ulegali ich czarowi.
Na Wschodzie ludzi dzieli tylko błysk światła.. mówi Sybilla do Beliana zdmuchując płomień świecy przed popełnieniem grzechu cudzołóstwa..

You may also like...

Dodaj komentarz

Przejdź do paska narzędzi