Bóg, śmierć, dusza (2)

Koncepcja nieśmiertelnej duszy powstała najprawdopodobniej w starożytnym Egipcie. Podwładni faraonów wierzyli, że przetrwanie duszy uzależnione jest od istnienia ciała. Stąd mumifikacja i wielkie grobowce jak piramidy, które miały zapewnić spokój zmarłym. Wierzono, że duszy po śmierci potrzebny jest pokarm. Dlatego starożytni Egipcjanie ucztowali przy grobach swoich bliskich.

 

Elementy wierzeń Egipcjan przejęły potem wielkie cywilizacje starożytności: Babilon, Grecja i Rzym. Egipskie wierzenia miały też wpływ na judaizm, a co za tym idzie – religie wyrosłe na jego gruncie. Jak starożytni wyobrażali sobie zaświaty? Wierzono w istnienie podziemi rządzonych przez Hadesa. Aby się tam dostać dusza musiała przebyć rzekę Styks i opłacić przewoźnika – Charona. Stąd zwyczaj wkładania zmarłym monet do ust. Następnie dusza udawała się na sąd. Jeśli człowiek był dobry trafiał na Pola Elizejskie – miejsce wiecznej wiosny i szczęśliwości. Jeśli dusza niczym się nie wyróżniała to lądowała w Erebie, gdzie błąkała się bez celu przez wieczność. Osoby, które naraziły się bogom strącano w otchłań Tartaru, gdzie przez wieki cierpiały różne męki: wtaczały pod górę głaz, który ciągle spadał (Syzyf), przy użyciu sita próbowały napełnić wodą bezdenne beczki (Danaidy), nie mogły nic zjeść bo gałąź zawsze usychała przy próbie zerwania owocu (Tantal).

 

Hinduizm nie posiada jednej doktryny dotyczącej życia po śmierci. Co do zasady umierający hinduista wierzy, że narodzi się na nowo. Cykl ten (nazywany sansarą) teoretycznie może nie mieć końca. Śmierć w hinduizmie jest więc postrzegana jako kolejny etap w wędrówce duszy, która na początku wciela się w przedmiot i przechodzi przez kolejne etapy – wchodzi w roślinę, zwierzę, człowieka a potem bóstwo. Rzadko kiedy po śmierci człowiek może zostać „zdegradowany” i wcielić się w istotę niższego rzędu. Ostatecznym celem wszystkich wcieleń jest wyzwolenie się z kręgu nieustannych narodzin i śmierci, czyli przerwanie sansary i zjednoczenie duszy z absolutem nazywanym Brahmanem. Nie ma jednak konkretnych opisów tego, co miałoby to oznaczać, ani też zgody co do tego, czym jest najwyższe bóstwo. Wielu wyznawców tej religii uważa, że Brahmanem jest nadrzędny Bóg-stworzyciel, z którego wszystko pochodzi i do którego wszystko wraca. Niektóre odłamu uznają go za substancję przenikającą cały wszechświat i wszystko na Ziemi. Takie ujęcie zbliża hinduizm do religii monoteistycznych. Według hinduistów każdy czyn człowieka popełniony za życia wpływa na jego przyszłość (prawo karmy). Karma może być zła lub dobra, w zależności od charakteru uczynków, jakich się dopuszczamy. Stąd przekonanie, że powodzenia, i nieszczęścia, jakie dotykają ludzi, są wynikiem ich działań w poprzednich wcieleniach. Aby przerwać cykl narodzin i śmierci oraz dostąpić zjednoczenia z Brahmanem praktykowane są trzy różne drogi (jogi): miłość, zdobywanie mądrości i bezinteresowność.

 

Śmierć buddysty nie różni się zasadniczo od śmierci hinduisty. W buddyzmie także wierzy się w karmę, sansarę oraz ostateczne wyzwolenie (przebudzenie, oświecenie, nirvanę). Istnieją dwie podstawowe różnice. Po pierwsze w buddyzmie wszystko uznawane jest za nietrwałe, dlatego filozofia ta odrzuca istnienie osobowej, posiadającej podmiotowość duszy. Mówi się za to o „energii”, „mocy”, „myśli” („atman”), która wchodzi w kolejne ciała. Reinkarnacja w tym kontekście jest serią przypadkowych zdarzeń i nie ma ścisłego powiązania tożsamościowego. Druga różnica dotyczy istnienia Brahmana. Budda odrzucił bowiem koncepcję najwyższego bóstwa. Jednocześnie przyznał, że istnieją byty boskie, do których człowiek może w drodze kolejnych wcieleń dojść. Jednak byty te są pośrednie, nie są wolne od cyklu narodzin i śmierci, a w konsekwencji są niedoskonałe. Oświecenie oznacza więc też odejście od pragnienia nieśmiertelności i wyjście poza nią. Nirwanę można osiągnąć poprzez odpowiednie praktyki, przede wszystkim medytację. Przebudzenie to stan wolności od wszelkich pragnień tego świata, włącznie z pragnieniem zbawienia i nieba, tak silnym w naszej kulturze. Takie postawienie sprawy rodzi wiele problemów na gruncie filozoficznym. Czy nirwana również jest nietrwała, czy po jej osiągnięciu osoba nadal istnieje, czy kult zmarłych jest w tej sytuacji niepotrzebny, czy modlitwy do Buddy cokolwiek dają? Warto na koniec wspomnieć, że dużym problemem dla misjonarzy z Zachodu było zrozumienie powyższej filozofii. Budda nie wykluczał istnienia bytów boskich. Co za tym idzie nawracani buddyści uznawali, że chrześcijanie mówią prawdę, ale proponują im niebo, które może i jest prawdziwe, a nawet szczęśliwe, ale nie jest nirwaną.

 

Żydzi nie mają jednego poglądu i dogmatu opisującego życie po śmierci, wiele zależy od konkretnej szkoły rabinackiej. Wspólna jest wiara w nieśmiertelną duszę oraz ogólna zgoda co do nieistnienia piekła. W judaizmie Bóg będzie sądził duszę za czyny, których dopuściła się za życia. Wyrok Boga może być jednak różnoraki, w zależności od konkretnej szkoły. I tak na przykład tradycja kabalistyczna dopuszcza możliwość reinkarnacji duszy. Według innych interpretacji dusza po śmierci idzie od razu do raju lub czegoś na kształt czyśćca (gehinom), z którego po oczyszczeniu ostatecznie trafia do raju. Zdecydowana większość szkół żydowskich nie uznaje istnienia piekła. Zamiast niego dopuszcza się możliwość „śmierci” duszy: jeśli jakiś człowiek nie zasłużył na raj, to jego dusza po prostu przestaje istnieć. Wędrówka człowieka nie kończy się jednak wraz ze śmiercią. Większość Żydów wciąż czeka na przyjście mesjasza, który ma pokonać wrogie armie, doprowadzić do upadku światowe mocarstwa oraz objąć wieczne panowanie nad krajem, w którym nie będzie już zła. Niedługo potem ma dojść do sądu ostatecznego, zmartwychwstania ciał i odnowienia raju, powrotu do ogrodu Eden sprzed grzechu Adama i Ewy.

 

Muzułmanie wywodzą się z tradycji judaistycznej. Podobnie jak Żydzi i chrześcijanie wierzą w nieśmiertelną duszę. Jednym z pięciu filarów wiary islamu jest też wiara w sąd ostateczny. Co zatem dzieje się z duszą muzułmanina tuż po śmierci? Przybywa po nią anioł, który zanosi ją przed bramy nieba. Tam dusza jest sądzona i dowiaduje się, czy została zbawiona. Potem wraca do swojego ciała, gdzie oczekiwać ma na sąd ostateczny. Po złożeniu ciała muzułmanina do grobu znów przybywają aniołowie. Jest ich dwóch (o imionach Munkar i Nakir) i stawiają duszy cztery pytania: kto jest Bogiem, kto jest prorokiem, jaka jest twoja religia i w którą stronę świata zanosisz modlitwy. Jeśli zapytany odpowie poprawnie, to otrzyma przedsmak szczęścia, które czeka go w niebie. Jeśli zaś niepoprawnie, to karą będzie ból, który stanie się jego udziałem w piekle. Gdy nadejdzie dzień sądu Bóg ożywi wszystkie stworzenia żyjące przez wieki na ziemi, a dusza i ciało połączą się na nowo. Następnie Allah odprawi sąd nad każdym człowiekiem. Jego barwne opisy znajdziemy w Koranie. Bóg będzie dysponował księgami z zapisanymi dobrymi i złymi czynami ludzi oraz wagą, by ocenić dobro i zło popełnione przez człowieka. W sądzie uczestniczyć będą mogli też prorocy, w tym Jezus. Koran daje też barwne opisy raju i piekła. To ostatnie przedstawione jest jako przerażające miejsce pełne cierpienia i bólu. Niebo zaś pokazane jest jako ogród, w którym zbawieni otrzymają wieczną młodość, wolność od bólu i chorób oraz wszystko to, czego pragną. Wśród opisów Koranu znajdziemy m.in. wzmiankę o „małżonkach bez skazy”, które będą w niebie. Według tradycji chodzi o hurysy, wiecznie młode i piękne dziewice, które będą rodzić zbawionym dzieci i usługiwać im. Najwyższą nagrodą dla muzułmanina w raju będzie możliwość oglądania oblicza Allaha. Jednak o przyznaniu tej nagrody decydować może tylko sam Bóg.

 

Ateizm sam w sobie zasadniczo wyklucza możliwość życia pozagrobowego. Doktryna ta zakłada, że życie jest tylko jedno, a śmierć oznacza definitywny koniec, po którym już nic nie następuje. Mimo tego, wiele osób deklarujących się jako ateiści – nie wyklucza istnienia życia po życiu, wskazując jedynie na niemożliwość określenia jego formy.

 

Afirmacja wolności osobistej jest jeszcze inną drogą w stronę śmierci: „Żyj całkowicie, a nie będziesz bał się śmierci; żyj częściowo, a strach przed śmiercią zawsze będzie ci towarzyszył”. Wymaga jednak odsunięcia się od presji społecznej: „Buntownikiem jest ten, kto nie przeciwstawia się społeczeństwu, kto rozumie całą jego grę i po prostu wychodzi z niej. Ono staje się mu obojętne. Nie jest przeciw niemu. I to jest piękno buntu: wolność. Rewolucjonista nie jest wolny, bo ciągle z czymś walczy – jak może być wolny ? Ciągle przeciwstawia się czemuś. Jak działając przeciw czemuś, może być wolny ? Wolność oznacza zrozumienie. Trzeba zrozumieć grę i widząc, że z jej powodu dusza nie może się rozwijać, że z jej powodu nie możesz być sobą, po prostu wychodzisz z niej bez szramy na duszy. Przebaczasz, zapominasz i żyjesz, nie trzymając się społeczeństwa ani w imię miłości, ani w imię nienawiści. Dla buntownika społeczeństwo po prostu znikło. Może żyć w świecie albo odejść od świata, ale nie należy już do niego; jest autsajderem.” „Bóg, los, przeznaczenie – wszystko to należy do tej samej kategorii: zrzucania swojej odpowiedzialności na coś, co nie istnieje. Porzuć je całkowicie, ponieważ porzucenie ich uczyni z ciebie jednostkę w pełni odpowiedzialną za swoje działania. Dopóki nie weźmiesz odpowiedzialności za siebie, nigdy nie staniesz się silny, nigdy nie staniesz się niezależny, nigdy nie posmakujesz wolności. Możesz być wolny. Ale ceną jest przyjęcie pełnej odpowiedzialności.”

 

Na zakończenie pozwólcie na jeszcze jeden cytat – jest… zaskakujący!

 

Osoba religijna jest po prostu religijna; nie jest ani hinduistą, ani muzułmaninem, ani chrześcijaninem, ani buddystą – nie ma takiej potrzeby. Jest prawdomówna, szczera, współczująca, kochająca, ludzka – tak ludzka, że niemal reprezentuje boskość w świecie.

 

[cytaty za:

http://www.se.pl/wiadomosci/ciekawostki/zycie-po-smierci-w-islamie-judaizmie-hinduizmie-buddyzmie-i-chrzescijanstwie_212329.html

http://wiadomosci.onet.pl/religia/jak-wyglada-smierc-w-religiach-chrzescijanstwo-islam-buddyzm/0kmnjqp

http://lubimyczytac.pl/cytaty/9373/autor/osho ]

You may also like...

8 komentarzy

  1. Lula322 napisał(a):

    „Osoba religijna jest po prostu religijna; nie jest ani hinduistą, ani muzułmaninem, ani chrześcijaninem, ani buddystą – nie ma takiej potrzeby. Jest prawdomówna, szczera, współczująca, kochająca, ludzka – tak ludzka, że niemal reprezentuje boskość w świecie.”

    Prawda ,sama prawda i tylko prawda ( i git)

    i jeszcze to co słyszałam ostatnio
    -ważne by takie zwykłe , codzienne życie przeżyć dobrze,ciesząc się nim , będąc w zgodzie z sobą i religią ( tak mniej więcej)

    Pozdro

  2. lordJim napisał(a):

    I to jest klu 🙂

  3. Lula322 napisał(a):

    klux

    🙂

  4. Lula322 napisał(a):

    To jeszcze skoro możemy organizować sobie koncert życzeń : w naszych ” aktywnych” komentarzach brakuje opcji : pod jaką notka kto się wypowiada:

    LORDJIM MÓWI:
    I to jest klu 🙂
    Zdjęcie profilowe Lula322
    LULA322 MÓWI:
    „Osoba religijna jest po prostu religijna; nie jest ani hinduistą, ani…
    Zdjęcie profilowe cisza1
    CISZA1 MÓWI:
    @nohood cisza1 pi

  5. lordJim napisał(a):

    zgadza się, przez małe x 🙂

  6. cisza1 napisał(a):

    @lula322
    Nic nie mówię :))

  7. adamkonrad napisał(a):

    obsesja wiecznego życia
    🙂
    to tylko instynkt zwierzęcia w nas
    osobiście mam nadzieję się nie bać, nie poczuć zwierzęcego lęku
    „ojojoj taki byłem fajny, chcę jeszcze
    to takie ważne, bym był
    dajcie mi jeszcze pobyć to niego dupą przebiję”

    nie jest, życie toczy się dalej
    nic się nie kończy, dzieci się rodzą
    w ich głowach kiełkują te same myśli
    dojdą tam gdzie może ja tylko miałem nadmierną ambicję
    niestosowną do umiejętności

    i być może właśnie to życie, płynące i wypełniające
    coraz nowe miejsce – jest tym ‚czymś’
    nie to co się w mojej głowie kołacze

    miliardy ludzi
    każdy umierał, nikt tutaj nie nawalił, każdy potrafił
    więc czego się bać? każdemu się udaje

    ludzie chcą trwać
    nawet jeśli ich trwanie jest nudne
    nawet jeśli brudne
    chcą
    to biologia
    i ta chęć, czyni wiarę o życiu wiecznym bardzo podejrzaną
    będziemy ją podejrzewać o samo – oszukanie
    tak, będę się wiecznie gdzieś pałętał, przecież to niemożliwe
    by świat sobie poradził bez moich złotych myśli
    😀

    możliwe

    oczywiście nie tylko o własny byt chodzi
    także o pamięć o bliskich – niemożliwe że ich już nie ma

    a jest tak jak jest
    jeśli coś z człowieka świadomości ma przetrwać – to przetrwa, w co by nie wierzył
    jeśli nie
    to nie, choćby sobie poduszkę z wiary zbudował

    lęk końca
    ostatecznej straty siebie
    oraz innych
    straszna sprawa

    a może nie taka straszna
    jeśli w uśmiechu jednego człowieka
    dostrzegamy uśmiech drugiego, może już nie obecnego

    może ma przetrwać uśmiech
    a nie wykrzywiona nim gęba

  8. roarian napisał(a):

    warto pisywać dla takich komentarzy, Adamie.
    Dziękuję Ci.

Dodaj komentarz:

Przejdź do paska narzędzi