Bóg, śmierć, dusza (1)

Intuicja ludzka pragnie kontynuacji – bez niej „nie byłoby” Boga.
Pominąwszy współczesne rozważania, Nasza cywilizacyjna tradycja przedstawia się następująco:

Śmierć jest dla nas (katolików) bramą, przez którą przedostaje się on do świata, w którym mieszka Bóg. Według nauczania Kościoła po śmierci każdego czeka sąd szczegółowy przed Bogiem. Podczas tego sądu Bóg rozważy wszystkie uczynki ludzkie, w perspektywie miłości oraz swojej wiedzy i pełnej znajomości człowieka. Katechizm Kościoła stwierdza, że jedyną rzeczą, z jakiej sądził będzie Bóg, jest miłość. Sprawiedliwość Boża zostanie wymierzona, jednak nie tylko ona będzie miała znaczenie. Współcześnie podkreśla się nierozerwalną więź między sprawiedliwością Boga a jego miłosierdziem. W tym ujęciu wszystkie grzechy już zostały odpuszczone dzięki ofierze Jezusa na krzyżu. Sąd szczegółowy ma więc polegać na oskarżaniu człowieka przez szatana (nazywanego zresztą w Biblii oskarżycielem) i obronie duszy przez Jezusa. Po dokonaniu sądu dusza trafia do nieba lub czyśćca, gdzie może odpokutować swoje winy i zbliżyć się jeszcze bardziej do miłości Boga. Czyściec jest więc miejscem cierpienia, ale nie wywołanego bólem, ale zrozumieniem swojej niedoskonałości. Duszom w czyśćcu mogą pomóc ludzie na ziemi poprzez modlitwę. Sąd szczegółowy poprzedza sąd ostateczny, który ma odbyć się na końcu czasów. Wtedy nastąpi zmartwychwstanie wszystkich ludzi, a Bóg ujawni całą swoją wiedzę na temat dobra i zła, jakie istniało na świecie. Zbawieni trafią do nieba, zaś osoby potępione do piekła. Z różnych objawień znamy przerażające opisy piekła.
Należy w tym miejscu jasno postawić sprawę zdobywającej coraz większą popularność „idei”, że po sądzie ostatecznym piekło pozostanie puste: to tzw. apokatastaza, czyli powszechność zbawienia; zakłada ona, że wszyscy ludzie, a nawet szatan ostatecznie powrócą do pierwotnej jedności z Bogiem – trzeba jednak pamiętać o słowach Jezusa, iż prędzej wielbłąd przejdzie przez ucho igielne, niż bogaty wejdzie do Królestwa Niebieskiego – co oznaczać ma przecież (oprócz użytej przenośni: nawet gdy ktoś opływa [we wszystko], życie jego [wieczne] nie jest zależne od jego mienia Łk 12,15) zaprzeczenie tej „idei”.
Na temat nieba Kościół wypowiada się krótko mówiąc, że jest to „miejsce lub stan wiecznej szczęśliwości”. Niektórzy teologowie sugerują, że raj miałby wyglądać jak za czasów Adama i Ewy. Inni dodają, że ludzie będą tam żyć w pełnej komunii z Bogiem i sobą nawzajem. Sama Biblia mówi jednak, że „ani ucho nie słyszało, ani oko nie widziało” tego, co Bóg przygotował swoim dzieciom.
Warto zwrócić jeszcze uwagę, że doktryny kościoła rzymskokatolickiego dotyczące śmierci i duszy nie są do końca oparte na Biblii ale na filozofii greckiej (Sokrates – jak go cytuje Platon – uważał, że człowiek ma duszę, która żyje dalej po śmierci ciała i nigdy nie umiera); kilka przykładów :
1. Śmierć jest zaprzeczeniem życia. Tylko człowiek żyjący ma świadomość tego co się z nim dzieje i wokoło niego.
Ecc 9:5-6 Zaprawdę, żywym jest wiadomo, że umrą; zaś zmarli nie wiedzą o niczym i już nic nie zyskują, nawet pamięć o nich idzie w zapomnienie. Zarówno ich miłość, jak i ich nienawiść, i zawiść już dawno zniknęły; więc już nigdy nie będą mieć udziału w niczym, co się dzieje pod słońcem.
2. Karą za grzech jest wieczna śmierć.
Rz 6:23 Gdyż zapłatą za grzech jest śmierć, lecz darem łaski Bożej jest życie wieczne w Chrystusie Jezusie, naszym Panu.
3. Tylko dusza (a nie człowiek) może w nagrodę trafić po śmierci do nieba.
J 3:13 I nikt nie wstąpił do nieba, oprócz Tego, który z nieba zstąpił – Syna Człowieczego.

– należy bowiem zwrócić uwagę na „podwójne” użycie słowa: dusza; w Biblii słowo to jest tłumaczeniem hebrajskiego nefesz i greckiego psyche. Ze sposobu użycia tego słowa w Biblii wynika, że „duszą” jest także człowiek lub zwierzę bądź też życie, którym cieszy się człowiek albo zwierzę – w tym znaczeniu dusza jest… śmiertelna:
Rdz 2:7 Bóg przystąpił do kształtowania człowieka z prochu ziemi, i tchnął w jego nozdrza dech życia, i człowiek stał się duszą żyjącą.
Rdz 2:19 A Bóg kształtował z ziemi wszelkie dzikie zwierzę polne i wszelkie latające stworzenie niebios i zaczął przyprowadzać je do człowieka, żeby zobaczyć, jak nazwie każde z nich; i jak ją człowiek nazwał – każdą duszę żyjącą – tak się nazywała.
J 11 Ostrzem miecza pobili wszystko co żywe, obłożywszy klątwą. Nie pozostawiono żadnej żywej duszy, a Chasor spalono.
Ez 18:4 Oto dusze wszystkie moje są, jako dusza ojcowska tak i dusza synowska moje są; dusza, która grzeszy, ta umrze.
Rdz 3:19 Prochem jesteś i do prochu wrócisz.
Rdz 2:7 informuje, że Adam stał się duszą żyjącą. Nie otrzymał duszy; sam był duszą — jako cała osoba. Pismo Święte mówi, że dusza może wykonywać pracę, pragnąć pożywienia, zostać porwana, cierpieć na bezsenność i tak dalej (Kapłańska 23:30; Powtórzonego Prawa 12:20; 24:7; Psalm 119:28). Duszą był w tym znaczeniu cały człowiek: Kiedy ktoś umiera, umiera dusza (Ez 18:4).

Dla naszych Braci w Chrystusie – Protestantów i Prawosławnych – w kwestii śmierci nie ma zasadniczych różnic (od doktryny katolickiej). Poszczególne odłamy chrześcijaństwa kładą większy nacisk na różne praktyki, które mają prowadzić do zbawienia. Podstawową różnicą, która wymaga wspomnienia, jest ekskluzywizm zbawczy obecny w różnych wspólnotach na całym świecie. Chodzi m.in. o Adwentystów Dnia Siódmego, Świadków Jehowy czy darbystów. Kościoły te zakładają, że tylko one posiadają monopol na zbawienie i wykluczają wszystkich innych ludzi z możliwości dostąpienia nieba. Sytuacja ta bierze się z dosłownego rozumienia słów Apokalipsy św. Jana, w której możemy przeczytać o 144 tysiącach zbawionych. Chrześcijanie powszechnie uznają tę liczbę za symbol, jednak niektóre kościoły protestanckie przypisują jej znaczenie dosłowne. Prowadzi to do różnych patologii, wzajemnego niezrozumienia i oskarżeń o sekciarstwo. Niekiedy takie wspólnoty „wyinterpretowując” różne znaczenia z Biblii wyznaczają kolejne daty „końca świata”, co w skrajnych przypadkach doprowadzało już do zbiorowych samobójstw. Z punktu widzenia historii do ekskluzywizmu zbawczego przyczynił się sam Kościół katolicki, nakładając na inne wspólnoty (m.in. kościół prawosławny) klątwy w związku z rzekomymi odstępstwami od doktryny. Teraz podziały zasypywane są przez ruch ekumeniczny, a wzajemne klątwy już dawno zostały zdjęte.

***

Z perspektywy ludzi żyjących wciąż mamy niewielką wiedzę, którą streścić można w kilku zdaniach. Każdy kiedyś umrze. Śmierć budzi lęk. Wiara daje nadzieję, że śmierć jest bramą otwierającą drogę do nowego życia. Śmierć może przynieść światu coś dobrego. Miłość może przetrwać śmierć.

P.S.
O wyobrażeniach innych cywilizacji w tej Sprawie – w części drugiej

You may also like...

1 Response

  1. tadeusz2017 napisał(a):

    Liczba zbawionych=144 tysiące.
    Szkoda, że w tej dosłownej interpretacji nie uwzględniają słów Jezusa Chrystusa, który powiedział: u Ojca Mojego jest mieszkań wiele.
    Wiele, czyli nie do wypowiedzenia liczba.
    I może kres czasów zależy od pełnego zagospodarowania tych przygotowanych mieszkań.

    „Z perspektywy ludzi żyjących wciąż mamy niewielką wiedzę..”
    Tak, niewielką, a w tym zgiełku dodatkowo coraz mniejszą.
    Dusza-Życie-Śmierć.
    Wszystko co żyje ma -nieznany dla nauki- pierwiastek życia.
    W przypadku człowieka, to dusza nieśmiertelna, a w przypadku pozostałego życia dusza śmiertelna.
    Mówi się: woda daje życie, pożywienie daje życie.
    Błąd: nie daje, a tylko podtrzymuje.
    Życie nie zawiera się w procesach fizjologicznych, czy też biologicznych (jak w przypadku roślin).
    Jak na razie, mimo tak potężnego potencjału laboratoryjnego, nie udało się wyprodukować byle jakiego nasienia, byle jakiego chwasta/trawy. Nasienia takiego który zawierałby życie, aby przynajmniej zakiełkowało na dwie godziny.
    Więc w czym problem skoro mamy potężne mikroskopy elektronowe?
    Cóż tu można powiedzieć skoro nieznana jest budowa jądra atomu.

Dodaj komentarz:

Przejdź do paska narzędzi