Wszystkie drogi prowadzą do Londynu – życiorys I

You may also like...

10 komentarzy

  1. boson napisał(a):

    Reblogged this on boson.

  2. nagor napisał(a):

    Kurtyna zazwyczaj oddziela dwa światy , tych co grają i tych co mają słuchać .
    Przedostać się za kurtynę z widowni mogą wyłącznie wybrani , a odwrotnie , zależy od upodobania . Mało istotna jest materia z której , kurtynę wykonano bo jest głównie dla tych co mają słuchać na widowni.
    Ps
    ja z tej widowni ..jak by co… ” kwiatuszki ” , to dla mnie literki i trudno ich piękno ocenić…..

  3. boson napisał(a):

    niesamowite… teraz dopiero sam zobaczyłem to „u Infelda”:

    „Równocześnie zacząłem pracować w Związku Zawodowym Nauczycielstwa Szkół Żydowskich. Na pewno pod wpływem Josepha przystąpiłem natychmiast do jego najbardziej radykalnej frakcji. … Moja współpraca z tą szkołą, jak długo żyła pani Kalecka, układała się znakomicie.”

  4. boson napisał(a):

    „Kalecki skrótowo opisał motywy, którymi się za każdym razem kierował. Zaczął od podania się w 1937 r. do dymisji z warszawskiego Instytutu Koniunktur, gdzie wówczas pracował (sam przebywał wtedy, od 1936 r., zagranicą na stypendium Rockefellera).”

  5. boson napisał(a):

    „Naoczny świadek pisze o jednym z jego referatów:

    „Po przyjeździe do kraju wystąpił na pamiętnym Zjeździe Ekonomistów w 1956 r. z referatem o teorii wzrostu gospodarczego. Referat wzbudził sensację, bo nie miał nic wspólnego z obowiązującą doktryną marksistowską, ukazując zupełnie inne zasady myślenia”.

    Jednocześnie tenże Kalecki otrzymał nagrodę państwową w 1966 r., dr h.c. Uniwersytetu Warszawskiego w 1964 r., dr h.c. Wyższej Szkoły Ekonomicznej we Wrocławiu w 1965 r. (na przyznanie doktoratu honorowego przez uczelnie władze też musiały wyrazić zgodę). Był Kalecki odznaczony b. wysokim komunistycznym odznaczeniem „Sztandaru Pracy” (1964). Co nie najmniej ważne, w latach 1955-1957 pracował w Urzędzie Rady Ministrów jako radca I zastępcy Prezesa RM, zaś w latach 1957-1964 w Komisji Planowania przy Radzie Ministrów – początkowo jako przewodniczący Komisji Planu Perspektywicznego, następnie jako doradca naukowy Przewodniczącego Komisji Planowania. W latach 1957-1964 był przewodniczącym polskiej delegacji do Komisji Ekonomicznej Rady Wzajemnej Pomocy Gospodarczej.”

  6. veri napisał(a):

    Wiki : ( Kalecki ) ” Był synem Abrama ( .. ) Narodowość polska ” –

    idzie to, w ramach realności pożenić ?

    ” Ten od najmłodszych lat miłośnik komunizmu ” ( Infeld ) –

    pożenię to z takimi słowy : „Judaizm to komunizm a komunizm to judaizm ” ( rabin, Stephen Wise … http://en.metapedia.org/wiki/Stephen_Wise )

  7. boson napisał(a):

    @veri

    ach, co tam – toż to kabała i jej efekty uboczne

  8. cisza1 napisał(a):

    @ Jakże oni swobodnie tę „żelazną kurtynę” w te i z powrotem przekraczali?

  9. boson napisał(a):

    @cisza1

    „MacLeish Archibald. Poeta amerykański. Laureat nagrody Pulitzera.

    W 1958 w Paryżu na konferencji UNESCO zaproponował mi znany komentator telewizji amerykańskiej CBS Ed Marrow odbycie rozmowy z MacLeishem i Arturem Rubinsteinem na temat sztuki w epoce cywilizacji technicznej. Organizował to jego asystent Dan Shorr. „Możemy tę rozmowę odbyć zaraz, póki jestem w Paryżu” – zaproponowałem. „W Paryżu pan nas nie interesuje – odpowiedział Shorr – Musi pan wrócić do Warszawy. Cały smak tej rozmowy polega na tym, że pan będzie mówił spoza tak zwanej „żelaznej kurtyny”, Rubinstein z Europy, a MacLeish z Ameryki. Sfilmujemy jednocześnie waszą rozmowę, a całość opracuje Marrow.

    Gdy wróciłem do Warszawy, ekipa amerykańska zmontowała w moim mieszkaniu piekielnie skomplikowaną aparaturę łączącą Warszawę z Paryżem, a Paryż z Ameryką. Nie widzieliśmy się na ekranach, ale słyszeliśmy się doskonale…”

    To było bezpośrednie połączenie (w 1958!!) z mieszkania A. Słonimskiego…

  10. cisza1 napisał(a):

    @ Rodzinka miała wtedy telefon! Taki ebonitowy, czarny z tarczą.
    ON w sklepie też miał…pióra Pelikan, Watermann i inne „delikatesy”
    Niedawno wyszedł i zobaczył JĄ.
    Mówili szeptem…..słuchali radia.
    ONA wiedziała więcej niż koleżanki, koledzy…
    I tak zostało do dziś…
    A pani z konsulatu USA siedziała nadal.

Dodaj komentarz

Przejdź do paska narzędzi