Katarzyna Emmerich

Może Ci się również spodoba

14 komentarzy

  1. izaluka napisał(a):

    Dzięki @CISZO za tę notkę.

    Bł. Anna Katarzyna Emmerich miała również wizję misternego burzenia Kościoła przez masonerię świecką i kościelną.

    Fragmenty:

    „Widziałam różne części ziemi. Mój przewodnik wskazał mi Europę i pokazując mi piaszczyste miejsce, wyrzekł te znaczące słowa: „Oto wrogie Prusy”. Pokazał mi następnie punkt najbardziej wysunięty na północ mówiąc: „Oto Moskwa niosąca ze sobą wiele zła.” (A III.133)*

    Mieszkańcy odznaczali się niesłychaną pychą. Zobaczyłam, że zbrojono się i pracowano wszędzie. Wszystko było ciemne i zagrażające. Zobaczyłam tam świętego Bazylego i innych (przyp. wyd. franc.: na Placu Czerwonym jest katedra św. Bazylego). Ujrzałam pałac o lśniących dachach. Na nim stał szatan na czatach. Widziałam, że spośród demonów związanych przez Chrystusa w czasie jego zstąpienia do piekieł, kilku się niedawno rozwiązało i wskrzesiło tę sektę (masonerii). Zobaczyłam, że inne zostaną uwolnione… (19.10.1823) ….

    Zobaczyłam Kościół św. Piotra i ogromną ilość ludzi pracującą by go zburzyć. Ujrzałam też innych naprawiających go. Linia podziału pomiędzy wykonującymi tę dwojaką pracę ciągnęła się przez cały świat. Dziwiła mnie równoczesność tego, co się dokonywało. Burzyciele odrywali wielkie kawały (budowli). Byli to w szczególności zwolennicy sekt w wielkiej liczbie, a z nimi – odstępcy. Ludzie ci, wykonując swą niszczycielską pracę, wydawali się postępować według pewnych wskazań i jakiejś zasady. Nosili białe fartuchy, obszyte niebieską wstążką i przyozdobione kieszeniami z kielniami przyczepionymi do pasa. Mieli szaty wszelkiego rodzaju. Byli pomiędzy nimi ludzie dostojni, wielcy i potężni w mundurach i z krzyżami, którzy jednak nie przykładali sami ręki do dzieła, lecz kielnią oznaczali na murach miejsca, które trzeba było zniszczyć. Z przerażeniem ujrzałam wśród nich także katolickich kapłanów. Zburzono już całą wewnętrzną część Kościoła. Stało tam jeszcze tylko prezbiterium z Najświętszym Sakramentem. (A. II. 202-203)”…

    http://www.fronda.pl/a/apokalipsa-wg-bl-katarzyny-emmerich,45708.html

    Pozdrawiam serdecznie

  2. izaluka napisał(a):

    Bardzo się cieszę, że Mel Gibson rozpoczął prace nad nowym filmem. Będzie to obraz wg scenariusza Randalla Wallace (Braveheart – Waleczne Serce), który podjął już prace nad scenariuszem, a Jezusa Chrystusa prawdopodobnie znów zagra Jim Caviezel.

  3. cisza1 napisał(a):

    @ Witaj Droga Izaluko!

    Widziała wiele, widziała „do przodu”…nawet czasy przyszłe, uznane na 100% jako nam współczesne: widziała dwóch papieży.
    Gdy znajdę ten fragment zamieszczę.
    Odniosę się też do twego komentarza…zaś.
    Pozdrawiam bardzo seerdecznie

  4. cisza1 napisał(a):

    ” style=”margin-top:0″ alt=”Znalezione obrazy dla zapytania jim caviezel foto” height=”393″ width=”260″ />

  5. nohood napisał(a):

    Tak nieświęcie – aż chcę się zacytować Szekspira… O tych rzeczach na niebie i ziemi, o których nie śniono w filozofii…

  6. cisza1 napisał(a):

    @aleksandraniemirycz
    1.Też „nieświęcie” – w Saragossie to dopiero działo się 🙂
    Są protokoły, dokumenty, wszystko co trzeba.Noga odrosła a pochowana po amputacji zniknęła.
    2. Bardzo „nieświęcie” : gdyby to Anioł albo Maryja albo jeszcze sam Pan Jezus przyszedł do filozofa i symbolicznie „kopnął” go w tyłek tak, żeby siniak pozostał – i tak nie uwierzy.
    Pozdrawiam

  7. cisza1 napisał(a):

    @izaluka 19:21
    „Byli pomiędzy nimi ludzie dostojni, wielcy i potężni w mundurach i z krzyżami, którzy jednak nie przykładali sami ręki do dzieła, lecz kielnią oznaczali na murach miejsca, które trzeba było zniszczyć..”

    Skąd my to znamy? Są tacy, którzy posługują się ” użytecznymi idiotami” a sami pozostają w cieniu. To dotyczy niszczenia wszystkiego, co dobre i piękne. Nic im nie zagraża, po ludzku patrząc.
    Odwrotnie – są „na topie”, pewni siebie.
    Jednak z perspektywy duchowej, to trupy!
    To opis współczesnej walki lewactwa z KK, tego zewnętrznego i wewnętrznego.

  8. cisza1 napisał(a):

    Na fotografii aktor Jim Caviezel.
    Dużo było filmów, w których aktorzy odważyli się grać Pana Jezusa i różnie z tym bywało; najczęściej fatalnie. Charakteryzacja nie pomagała. Z pod „farby” patrzył na widzów niezbyt wiarygodny aktor.
    W przypadku Jima Caviezela jest inaczej. Jest niemal idealny 🙂

  9. lavadocerebral napisał(a):

    @Cisza1 – 9 Lutego o 21:23
    Pisze Pani: Dużo było filmów, w których aktorzy odważyli się grać Pana Jezusa i różnie z tym bywało; najczęściej fatalnie. Charakteryzacja nie pomagała. Z pod „farby” patrzył na widzów niezbyt wiarygodny aktor.
    W przypadku Jima Caviezela jest inaczej

    Jestem bardzo ciekawy Pani opinii o tym co spowodowało, że właśnie temu aktorowi udało się tak dobrze wcielić w rolę przedstawianej przez niego postaci?
    Jakie byłu kryteria oceny jego prestacji. Jak można by w kilku słowach opisać te cechy, które udało mu się tak doskonale przekazać?

    Opis postaci i zachowań Nazarejczyka znamy głównie z przekazów i opisów.
    Có więc było owym ‚gewisse Etwas’, które w wykonaniu Jima Caviezel potrafiło tak trafnie zbiżyć graną przez niego ‚wersję’ do oczekiwań widzów?

    Z góry dziękując Pani za ewentualne zgłębienie tego wątku,
    serdecznie pozdrawiam.

  10. cisza1 napisał(a):

    @LAvado…
    Postaram się na miarę moich możliwości a raczej intuicji 🙂

  11. cisza1 napisał(a):

    @ LAVADOCEREBRAL
    Może oddajmy głos aktorowi, zanim ja się wypowiem. Dobrze?

    „Musiałem wiele razy doświadczyć, jak przeróżne moce próbowały odwieść mnie od nakręcenia tego filmu. Miałem 33 lata, kiedy zaczęły się prace nad filmem, byłem więc w wieku Jezusa. Wciąż nachodziły mnie wątpliwości, czy jestem godzien grać Jezusa. Ivan Dragićević dodawał mi otuchy i mówił, że Bóg nigdy nie wybiera sobie najlepszych, i że on to widzi również na swoim przykładzie.
    /…/
    Bez Medziugorja nigdy nie zagrałbym tej roli, gdyż tu otworzyło się moje serce po raz pierwszy na modlitwę i sakramenty. Wiedziałem, że muszę być blisko Jezusa, jeśli mam Go zagrać. Chodziłem codziennie do spowiedzi i na adorację Najświętszego Sakramentu. Na Mszę św. przychodził też Mel Gibson, ale pod warunkiem, że odbywała się ona w języku łacińskim. To było dla mnie dobre, gdyż w ten sposób uczyłem się też łaciny./…/
    Największym wyzwaniem filmu nie było nauczenie się tekstów w języku łacińskim, aramejskim i hebrajskim, jak z początku przypuszczałem, ale fizyczne trudy, które musiałem pokonać. W ostatniej scenie miałem zwichnięte ramię, które wciąż wyskakiwało ze stawu, kiedy ktoś uderzał w krzyż. Przy biczowaniu zostałem dwa razy uderzony pejczem i miałem ranę długą na 14 cm, moje płuca były pełne wody, zachorowałem na zapalenie płuc. Do tego dołożył się chroniczny brak snu – przez wiele miesięcy wstawałam codziennie o 3 nad ranem, bo samo nakładanie makijażu trwało 8 godzin.
    Dla mnie film „Pasja” jest jednym wielkim filmem miłości. Jednocześnie widzę też, jak kontrowersyjny jest Jezus, może więcej nawet niż dawniej był. Doświadczam tego, że wiara w Chrystusa staje się źródłem radości, mimo iż stworzenie jest zagrożone przez wiele czynników, które mogą wzbudzać w nas strach. Sądzę, że Bóg nas w tych dniach szczególnie powołuje i że musimy odpowiedzieć na to wezwanie – w naszym sercu i naszym życiem”.
    Wywiad z Jimem Caviezelem przeprowadził Christian Stelzer,

    http://www.duchprawdy.com/wywiad_z_jimem_caviezelem_pasja.htm

  12. cisza1 napisał(a):

    Nikt jak on sam nie jest w stanie „wejść” w sferę duchową ..dlatego dałam fragmenty wywiadu.
    Wiara aktora i pokora…
    Inną sprawą ale równie ważną jest fizyczność.
    Z obrazu na Całunie Turyńskim wiemy, jak wyglądał Pan Jezus.
    Jim Caviezel jest klasycznie przystojnym mężczyzną i spełnia doskonale wymogi „wcielenia się” w Człowieka z Całunu.
    Jako, że twarz, spojrzenie i mimika są zwierciadłem duszy człowieka, całość postaci „zagrała” idealnie ( ponoć tylko kolor oczu zmienili ? ). Talent aktorski i inteligencja aktora (nauczył się aramejskiego) dopomogły.
    Takie są moje refleksje…
    Serdecznie pozdrawiam

  13. lavadocerebral napisał(a):

    Dziękuję za cytaty i link do wywiadu Stelzera z Jimem.

    Ponieważ film oglądałem już dość dawno temu, postanowiłem wyskrobać chwilkę czasu w weekend i ponownie go obejrzeć, a nastepnie zapoznać sie z wywiadem i wówczas zastanowić się chwilkę dlużej nad znaczeniem wypowiedzi Caviezela, co do trudów i przeciwności jakie spotykały twórców podczas realizacji filmu.
    Nadal ciekawi mnie też co o – nieoczekiwanym z początku – powodzeniu filmu i o wyjątkowych osiągnięciach aktorskich Caviezela sądzą inni.
    Raz jeszcze serdecznie dziękując,
    pozdrawiam.

Dodaj komentarz

Dla triumfu zła potrzeba tylko, żeby dobrzy ludzie nic nie robili- E. Burke.
Przejdź do paska narzędzi