48 thoughts on “Maszyna robiąca naukę

  1. …..
    w opinii pana prof. Chmaja „użycie przez projektodawcę określenia „totalitarny” ma na celu wzbudzenie negatywnych odczuć w stosunku do tych osób”.

    Pozamieniali tytuły z narratorów na profesorów.
    XXI wiek to wiek Totalnej transformacji pojęć we wszystkich płaszczyznach.

  2. Prawo nie jest nauką – to jest bełkot akademickich biurf – można za to mówić o filozofii i teorii prawa.

    NB. filozofia to także NIE jest nauka.

  3. „Nie ma nic gorszego niż człowiek wykształcony ponad własną inteligencję” – to cytat z Jerzego Dobrowolskiego.
    Co do Stanisława Lema:

    „Historia teczki Stalina nieco przypomina historię teczki Lecha Wałęsy. Wałęsa stwierdził zaś ostatnio, że „Bolek to była maszyna”. Philip K. Dick, twierdził swego czasu, że Lem nie był wcale autorem sci-fi, nie był nawet realnie istniejącym człowiekiem, tylko projektem komunistycznych tajnych służb o kryptonimie „LEM”. Może więc „Bolek” jest maszyną? Mechem Wałęsą? Można by z tego zrobić scenariusz godny „Ghost in the Shell” czy „Łowcy androidów”…”
    – to z Foxmuldera, ale co do Lema istniały takie podejrzenia. Niektórym nie mieściło się w głowie, że człowiek, jeden człowiek, który nawet studiów medycznych do końca nie dociągnął może mieć tak wszechstronną wiedzę.

    Słuchanie niektórych nałkofcuff „obraża moją inteligencję i wprawia mnie w złość”

  4. Re: Boson
    Cóż, żeby dyskutować, co jest, a co nie jest nauką, należałoby najpierw ustalić wyznaczniki nauki. Nigdy się nad tym nie zastanawiałam, kieruję się zatem powszechnie przyjętymi kryteriami.

  5. Re Pawicz:
    Nie cytuj tego „Nie ma nic gorszego niż człowiek wykształcony ponad własną inteligencję” – bo to cytat, którym najczęściej posługują się ci, co mieli do szkoły pod górkę :))).

  6. A dlaczego nie mam cytować tego, jak co i rusz natykam się na wypociny tych dziwolągów co to z nauką (oprócz prof., hab., dr przed nazwiskami) nie mają absolutnie nic wspólnego. Sama wspominałaś niedawno, że miejsc na studiach powinni zostawić z 10% tego, co jest dzisiaj (czy jakoś tak).
    Przecież nawet w przysłowiu jest: „Lepiej z mądrym zgubić…”, a nie: „Lepiej z profesorem zgubić…”
    A ci, co do szkoły mają pod górkę, ze szkoły mają z górki 🙂

  7. @cogitatiolibretto

    Przykro mi ale Marek Chmaj to owszem profesor ale żaden autorytet….profesorów ci u nas dostatek! a nawet nadmiar. Gdzie on naucza?
    Zobacz: SWPS Uniwersytet Humanistycznospołeczny ,( m.innymi prof. dr hab. Janusz Reykowski). Chmaj to ów ekspert odznaczony w 2015 roku! Słusznie…
    Tuz „nauki”.
    „Nauki społeczne” – obrotowe towarzystwo na usługach władzy.

    Piszesz o KOR-ze i że Lipskiemu nie zatwierdzono habilitacji.
    Krzywdę wyrządzono temu wielkiemu mistrzowi?
    A jaka wielka krzywda spotkała członków KOR, gdy większość zasiadła do kanciatego stołu i doskonale dogadywała się z komunistami?
    Przepraszam ale właśnie ta „opozycja” była potrzebna i koncesjonowana a może nawet inspirowana przez ideologów PRL.

  8. Ciszo, oczywiście że masz rację co do proweniencji KOR-u i odegranej przez niego roli. Wskazałam te fakty jedynie po to, żeby podjąć dyskusję z tezą o obecności w PRL-u legalnie działającej opozycji. To, że nielegalna była w istocie sterowana i potrzebna władzy, to inna kwestia. Miałam na myśli jedynie tzw. „zewnętrzną warstwę” stanu rzeczy, do której odniósł się Chmaj.

  9. Czy pana prof. Chmaja nie można by „potraktować”metodą Klaudiusza Wesołka?

  10. Dodam tylko, by uniknąć niedomówień. To było państwo totalitarne. Jednak nie ci, wymienieni w notce byli prześladowani,
    Prześladowani byli antykomuniści i zwykli Polacy.

  11. Re: Cisza
    Si. Pełna zgoda. Powtarzam – odniosłam się do argumentu Chmaja na dotyczącego organizacji opozycyjnych, na poziomie ogranizacji.

  12. @Cogi
    „W 2004 r. Wesołek przybył na inną z rozpraw prowadzonych przez sędziego Wyrwasa i symbolicznie uderzył go kilkukrotnie w ramię przez togę, informując go, że jako starszy kolega prawnik wymierza mu karę chłosty. Chłostę przerwał dopiero siedzący na sali oskarżony, który uznał, że jakkolwiek nie darzy sędziego przesadną sympatią, to chłosta jest karą zbyt surową.”

  13. @cogi & Cisza
    Zauważcie, że to „rozmywanie i rozgrywanie” pojęć rozgrywa sie na wielu poziomach obecnie.

    KOR – agenci? Kuroń – opozycjonista (dobry) czy stalinista? A Macierewicz? Wszak obaj byli w KORze.

    Jeśli wg Chmaja państwem totalitarnym były tylko III Rzesza, ZSRR i Kambodża Pol-Pota, to znaczy, że UB-cja broni się w oparciu o pretekst, ze dopuściła do istnienia „najweselszego baraku w obozie”. Niezły ruch, jak na gości będących „w czarnej d*”.

    Argument, ze nazwanie SB-kow funkconariuszami państwa totalitarnego ich obrażą, jest śmieszny. Nie ma większej obelgi, niz „ty esbeku”.

    No, chyba, ze to element „zmiay znaczenia słów”

    Chmaj jest opłacony. „za pieniądze patron stawa, za pieniadze dobra sprawa”

  14. A no bo jakiś pismak zauważył. Kiepsko.

    W 9 przypadkach na 10 nikt nie zauważy, a precedens jest.

    „To profesor napisał. Z profesorem pan chyba nie bedzie dyskutował?!” – słyszałem to tyle razy, ze juz mnie na wymioty zbiera.

  15. kurde
    trochę napity jestem
    więc nie rozumiem
    co ma do tego profesora Nauka?

    nauka to chęć zrozumienia świata
    drążenie prawd przyrody’
    tak naprawdę tylko istnieje przyrodnicza
    humanistyczna to wiedza

  16. @cogi
    człowiek jest piosenką
    😉
    to sztuka
    choć często dosyć denna i mało złożona

    tutaj bez poety RK nie da rady
    pewnie sie pojawi
    😀

  17. AdamieKonradzie, druhu,

    Przyszłem i oniemiałem. Oto droga memu sercu federacja blogów stała się miejscem uzurpacyjnej prowokacji, a nawet więcej – prowokacyjnej uzurpacji. To się zdarza. Ale stało sie cos znacznie gorszego: otóż ten występek (by nie użyć słów dosadniejszych) spotkał się nie tylko z przyzwoleniem, ale wręcz z aprobatą i pochwałą. Wobec takiego stanu rzeczy jedyne co mi pozostaje to dumnie zamilknąć.

    Znosiłem różne docinki, afronty i pomniejsze niegodziwości, ale są pewne granice, wyznaczone przez etykę, przyzwoitość i godność, których przekraczać nie wolno. Nie wyobrażam sobie zatem komentowania tutaj, dopóki ten stan się nie zmieni. Być może naiwnie, ale jednak liczę na wyciągniecie daleko idących wniosków. I oczywistych, surowych konsekwencji. Będę zerkał (choć bez przekonania), że przyjdzie opamiętanie.

    Milknę zatem.

  18. @ boson
    „Filozofia nie jest nauką” – patrz pan!

    Gad nie jest zolwiem. Prawda!
    Ale może być! Prawda?

  19. @zolw

    „Filozofia nie jest dyscypliną naukową, lecz działalnością.
    Dzieło filozoficzne składa się zasadniczo z objaśnień.
    Rezultatem filozofii nie są „twierdzenia filozoficzne”, lecz wyjaśnienie twierdzeń.
    Filozofia powinna myśli, skądinąd jakby nieprzejrzyste i rozmyte, uczynić jasnymi i wyznaczyć im ostre granice.”

    Autor: Ludwig Wittgenstein
    Źródło Tractatus Logico-Philosophicus 4. 112

    „Choć filozofia nie jest nauką, jest jednak pewnym poznaniem.”
    B. Wolniewicz

  20. @ Boson

    Jak to było…? Aha, juz wiem: „to jest bełkot akademickich biurf”.

    Używanie do opisu filozofii traktatu filozofa jest troche muenhausenowskie, nierawdaż? Jak wyciaganie sie z bagna własną ręką za własne włosy.

    „Rezultatem filozofii nie są „twierdzenia filozoficzne”, lecz wyjaśnienie twierdzeń.”

    Rozumiem, ze w przeciwieństwie, rezultatem „uprawiania fizyki” nie jest wyjaśnienie działania świata, lecz jedynie „system twierdzeń fizycznych”?

    Aaaa – skoro tak, to przepraszam.

    Ja jestem prosty biolog. Dla mnie „system twierdzeń” to narzędzie do wyjasniania, ale nie cel. Dla mnie istnieje realnie kapusta, a neodarwinizm mi tylko tłumaczy, jak ta kapusta powstała.

    Mozliwe, ze fizycy maja inaczej – w koncu to „przez miedzę” z matematyką.

    Takie mam tylko pytanie. Bozon Higgsa istnieje BO GO WYLICZYLIŚCIE, czy też wpadliście na niego obliczeniowo BO ISTNIEJE?

    mówiąc inaczej – czy gdybyście go nie obliczyli (i nie wykryli pozniej), to by nie istniał?

  21. „Ja jestem prosty biolog. Dla mnie „system twierdzeń” to narzędzie do wyjasniania, ale nie cel. Dla mnie istnieje realnie kapusta, a neodarwinizm mi tylko tłumaczy, jak ta kapusta powstała.”

    To wiele tłumaczy. A co to jest ta kapusta?

  22. Kapusta to gatunek organizmu. Takie specyficznie uporządkowane nagromadzenie mnóstwa fermionów. My się zajmujemy opisami tego uporządkowania i szukamy mechanizmów, które je powodują.

    Ja sie domyslam, że to tłumaczy różnice. Jabłko łatwiej zobaczyć, nie trzeba go liczyć, więc się tak nie odrywamy od realnie istniejących faktów. Dlatego dla nas nauka to nadal jest „wyjaśnianie świata” a nie „konstruowanie twierdzeń na bazie twierdzeń”.

    Z punktu widzenia biologa, filozofia to jest „meta-nauka” i tyle. Dziwi mnie, ze z punktu widzenia fizyka nie. Dałbym głowe, że fizyka kwantowa i klasyczna epistemologia mają kilka wspólnych zagwozdek. Mozliwe, że się naiwnie myle, ale możliwe też, że zawodowi fizycy zza drzew nie widzą lasu .

    Dlatego banalnie pytam: jak jest z tym bozonem Higg’sa? Czy przed sformułowaniem modelu standardowego nie istniał wcale? Czy istniał, identycznie jak moja kapusta, a wyście się go po prostu „doliczyli”?

  23. Z punktu widzenia biologa, jak już, to fizyka to meta-nauka…

    a filozofia NIE jest nauka…

    przepraszam, ale dzisiaj nie dam rady więcej.

  24. „Takie specyficznie uporządkowane nagromadzenie mnóstwa fermionów.”

    … no… słów brakuje… ale trzymaj się „biologu” – na szczęście u mnie egzaminów nie zdajesz.

  25. No widze, ze brakuje. Myślę, że to od tej algebry.

    Na żadne z moich pytan Pan nie odpowiedział, żadnej złośiwości nie skontrował inaczej, niż wedle nudnego schematu „nie wiesz o czym mowie, prostaku”. No i jak tu z panem tańczyć?

    O biologach tez pan niewiele wie. Latajacy za motylkiem facet w korkowym kasku i krótkich gatkach to niebezpieczny stereotyp. Taki sam, jak rozczochrany Einstein z fajką.

    Jak fizyka jest dla Pana meta-nauką, to właściwie nie mam wiecej pytań.

    Ale to pytanie o istnienie bozonu Higgsa podtrzymuję. Istniał, czy nie?

  26. „Prawo nie jest nauką – to jest bełkot akademickich biurf – można za to mówić o filozofii i teorii prawa.”

    Szacun. Ja też głoszę ten nieskomplikowany i oczywisty pogląd od dawna. Dodam jednak, że aby zajmować sie prawem, przedmiotem obrzydliwym, nieścisłym, nie mającym nic wspólnego z obiektywnymi prawami przyrody, trzeba być w założeniu nieuczciwym i miec na mysli złe cele.
    A już po co prawo na poziomie akademickim – zupełnie nie wiem.

    „to jest bełkot akademickich biurf:!!!

  27. „Ktoś jednak dokonuje interpretacji i wykładni ustawodawstwa :).”

    Bo ustawodawstwo jest do …niczego.
    Tu trzeba trochę logiki i rozumienia procesów.

    Przykład 1.
    Wyszła zmiana do ustawy o wycuinaniu drzew.
    Super. Zajęło mi 4 godziny, aby złozyć cała rzecz do kupy.
    To, że nie pisze się od nowa, tylko pisze w tym punkcie zmieniono to, a w innym owo.
    Sa tam absurdy.
    Mogę drzewo wyciąć, ale jesli przystrzygę je tylko zbytnio, to mam problem.

    Przykład 2.
    Prawo o dopalaczach.
    Prawodawca usiłuje w nim wymieniuać zabronione substance chemiczne. A substancji chemichnych jest bez liku i syntetyzuje się nowe. Więc takie ‚prawo” zawsze jest do tyłu. W Australii potrafili uchwalic prawo, które mówi: dozwolone jest to, na co jest pozwoleni z odpowiedniej państwowej instytucji dopuszczającej. I załatwione raz a dobrze. A u nas tego nie potrafią. Debilizm, czy zła wola?

    Przykład 3.
    Dążenie do ustalenia prawdy absolutnej w skomplikowanych sprawach.
    Sprawa przeciaga się i przedawnia, bo sędzia chce wiedzieć czy złodziej ukrad łw 300 czy 350 milionów. A po jakiego? Do pierdal buca na 20 lat, bo tyle max może dotać.

    Przykład 4.
    Tuleya Igor jest sędzią.

  28. Re: Abyssdotpl
    Przykład 4 mnie przekonał :))).
    A tak zupełnie serio: Nie wiem, czy prawo, a może raczej prawoznawstwo można uznać za naukę. Nie mam zdania na ten temat. Tak jest powszechnie traktowane, Chmaj ma tytuł profesora, dlatego też w notce posłużyłam się taką nomenklaturą. Spór o to, czy coś jest nauką czy nie, to odrębny temat, zresztą przerobiony już we wszelkich możliwych formach.

  29. „Spór o to, czy coś jest nauką czy nie, to odrębny temat, zresztą przerobiony już we wszelkich możliwych formach.”

    Tu nie chodzi o spór dla sporu.
    Są katedry prawa i tam sa jacyś profesorowie.
    Obiektywnie rzecz biorąc, to jest tak samo potrzebne, jak gender.
    Naukowcy muszą coś badać albo tworzyć, a ci co robią?

    Prawo powinno być tworzone przez urzędników i sprawdane pod względem logicznym. Najlepiej przez jakichś absolwentów nauk scisłych. Prawo wymagające interpretacji to prawo wadliwe.

Dodaj komentarz