4.lutego Vera Icon.

Może Ci się również spodoba

16 komentarzy

  1. Marek Lipski napisał(a):

    Podziwiam i życzę następnych ,tak refleksyjnych artykułów. Dziękuję.

  2. cisza1 napisał(a):

    Dla wierzących obrazy „nie ludzką ręką uczynione” nie stanowią problemu; wszak dla Boga nie ma NIC niemożliwego.
    Aby nie wierzyć ślepo, angażuje się do badań wizerunków najlepszych naukowców, najchętniej ateistów.
    Wyniki są zaskakujące.
    W Manoppello można zobaczyć wyniki badań antropometrycznych samej twarzy Pana Jezusa:
    * Volto Santo
    * Całunu Turyńskiego
    Są one jednoznaczne:
    „Martwe Oblicze z Całunu Turyńskiego i żyjąca Twarz z Manoppello to ta sama Osoba. Wizerunki tych dwóch twarzy dokładnie do siebie pasują, a więc te dwa obrazy przedstawiają tę samą Osobę. Nałożenie (suprapozycja) folii z obrazem Twarzy z Manoppello na Twarz z Całunu jest graficzno-matematycznym dowodem na to, że mamy do czynienia z tą samą Osobą.”

  3. piko napisał(a):

    z łacińskiego vera — rzetelna, prawa, słuszna, sprawiedliwa

    Ciekawe czy rosyjska Wiera jest od Weroniki (Very)?

    Dzięki za tekst.

  4. cisza1 napisał(a):

    @piko
    O rosyjskich, słowiańskich imionach …zaś.
    Teraz sensacja! We Wilnie…po tych słowach (Płock) do siostry Faustyny:
    „Wymaluj obraz według rysunku, który widzisz,
    z podpisem: Jezu, ufam Tobie” (Dz. 47).
    Ksiądz Sopoćko zlecił malowanie obrazu Jezusa Miłosiernego na początku 1934 r. wileńskiemu artyście malarzowi prof. E. Kazimirowskiemu.. Malowanie trwało około pół roku. On sam pozował a siostra opisywała wygląd twarzy Pana Jezusa.

    Antropolodzy zbadali także to Oblicze i porównali je z obrazami „nie ręką ludzką uczynionymi”. Otrzymali sensacyjne potwierdzenie< : TO ON! Wszystkie parametry twarzy były w tych trzech przypadkach (Turyn, Manoppello, Wilno ) identyczne.:))))

  5. Cogi napisał(a):

    Nie mogę sobie przypomnieć tytułu książki, którą kiedyś czytałam na temat badań, w których potwierdzono autentyczność całunu z Manoppello. Spróbuję znaleźć, bo mam ją gdzieś na półkach.

  6. cisza1 napisał(a):

    @cogitatiolibretto

    Co jest istotne w Santo Volto di Manoppello, to tkanina czyli bisior.

    BISIOR – wiązka jedwabistych nici z wydzieliny gruczołu bisiorowego, leżącego u nasady nogi małża i służą do przytwierdzania się małża do podłoża. Osiągają długość do 6 cm. Bisior nie zrasta się z nabłonkiem małża – jest przytrzymywany mięśniem nogi i w każdej chwili może być porzucony.
    W starożytności i w średniowieczu wyrabiano z bisioru bardzo cienkie i lśniące tkaniny określane jako jedwab morski lub oceaniczny; były one prawdopodobnie najdroższą tkaniną starożytności.
    BISIOR może przetrwać do 5 tys. lat, jest przezroczysty,
    nie da się go pomalować, jest bardzo wytrzymały i cienki.

    Badano, czy nie ma tam śladowych ilości jakichkolwiek pigmentów. Nie było…
    Na tkaninie bisiorowej żadną techniką nie da się nanieść obrazu.
    Tu potrzeba wiary 🙂

  7. cisza1 napisał(a):

    @cogitatiolibretto

    A propos książki. Dwa lata po pożarze, nie mogę szybko znalezć książki, której akurat szukam. Znalazłam …
    Paul Badde :”Powrót boskiego oblicza. Tajemnica chusty z Manoppello”
    O tej pisałaś?

  8. Cogi napisał(a):

    Dokładnie o tej :))).

  9. cisza1 napisał(a):

    @ piko

    Pytałeś o Wierę….gdy wrócisz poczytasz 🙂

    W krajach słowiańskich imiona żeńskie bywają typowo biblijne, takie jak np. wiara, nadzieja i miłość.
    Znam takie Chorwatki: Ljuba,Vjera, Nada.
    Podobnie w Rosji, Serbii: Wiera

  10. Zolw napisał(a):

    Zdarzyło mi się być w Manopello. Oglądałem Wizerunek własnymi oczyma – jest jedna sprawa, które żadne zdjęcie nie przekazuje.

    Gdy spogląda się w oblicze Człowieka z Chusty (a można to zrobić z odległości kilkudziesięciu centymetrów, stojąc na poziomie wizerunku, a więc „twarzą w twarz”) – ma się nieodparte wrażenie spoglądania w oczy żywego człowieka.

    Oto patrzysz na żywe oblicze, zawieszone w przestrzeni, nieruchome, ale jednak nie „namalowane”, lecz żywe. I to nie jest oblicze „pięknego Chrystusa” z księżych obrazków albo jehowickich gazetek, tylko oblicze normalnego, lekko już tknietego wiekiem męzczyzny o dosyć „opryszkowatej” urodzie, sponiewieranego w dodatku, który ma mądre, rozumiejące oczy z iskierkami radości schowanym na dnie.

    Schodzisz stamtąd milczący, jako sceptyk szukasz wyjaśnien. Może to gra świateł na bisiorze, genialne arcydzieło średniowiecznej propagandy z rewelacyjnym wyczuciem materiału, techniki i psychologii… może.

    A w głębi duszy myślisz „Panie Boże (jeżeli jesteś) – chciałbym uwierzyć, że jednak jesteś i że kiedyś przyjdzie mi Cie spotkać z takim właśnie komunikatem dla mnie, jaki zobaczyłem w wyrazie twarzy na Chuście”.

    Tak myślisz. Jako sceptyk myślisz też:”może to genialna propaganda, która działa i na mnie”. Ale jako wnikliwy sceptyk, rozszerzasz: „a może to JEGO propaganda?”.

  11. cisza1 napisał(a):

    @ ZOLW
    Ciekawie piszesz 🙂

    Ważne wg.mnie jest to, że spotkanie z Volto Santo nie pozostawia człowieka obojętnym.
    Czy każdego? Nie wiem…
    Byłam tam też, dla mnie jako osoby wierzącej był to jak nieoczekiwany, niezasłużony i niekonieczny prezent, list pisany przez Boga do mojego serca i rozumu.

    @ All

    Na marginesie:
    Myślę, więc wierzę!
    Różne religie, kulty, sekty a także laickie światopoglądy domagają się od człowieka bezwarunkowego posłuszeństwa dogmatom, których podobno nie mają albo ukrywają….
    Laicyzm jest w tej kwestii jeszcze bardzo zaborczy (przekonanie o możliwości rozwiązana wszelkich problemów dzięki nauce, ekonomii, polityce etc.) a nauka tylko z pozoru wydaje się być neutralną ( ewolucjonizm, dialektyka ).

    Pan Jezus powtarzał wiele razy i wg. tych słów postępował:
    Jeśli chcesz, pójdz za Mną!
    Jeśli chcesz…..to bardzo ważne, wyklucza przymus.
    Bóg nigdy nie odbiera nam wolnej woli ani daru rozumu (myślenia)
    Dotyczy to każdego; także sceptyka, cynika a nawet ateisty 🙂
    Wiara jest łaską, darem darmo danym, każdemu kto „chce” i prosi. Nie wyklucza myślenia, zadawania pytań; wręcz odwrotnie „Fides et Ratio”.

  12. Zolw napisał(a):

    @ Cisza
    Dziekuję za pochwałę. Piszę, jak było.

    Ja nie twierdzę, że „nie wierzę”. Ja po prostu „nie wiem”.

  13. cisza1 napisał(a):

    @ Ja po prostu „nie wiem”

    Ja też ….Dowiemy się, po śmierci :)))))
    Chciałbyś wiedzieć już tu ? Wielu chce i szuka. Byli tacy, którzy dostąpili tego cudu wiedzy ale potem nie chciało się im żyć na tej ziemi.Mistycy…
    Nasze umysły i serca ( myślę o większości ) zbyt ciasne są.

  14. Zolw napisał(a):

    „Chciałbyś wiedzieć już tu ?”

    A kto by nie chciał? Ale wiem, ze to nie o to chodzi 🙂 Jestem dobrej myśli. Obecnie na etapie: „jeśli Go nie ma – powinniśmy Go wymyślić”. To już coś, prawda?

  15. cisza1 napisał(a):

    @ żółwiu….
    Bądz dobrej myśli ale błagam – swoim też to mówię – zostawcie to truchło Voltaire’a w spokoju.
    Mason, pogubiony wewnętrznie idol wszelkich rewolucji…

Dodaj komentarz

Dla triumfu zła potrzeba tylko, żeby dobrzy ludzie nic nie robili- E. Burke.
Przejdź do paska narzędzi