Studenci i wykładowcy.

Może Ci się również spodoba

4 komentarze

  1. rk1 napisał(a):

    nie wiem jak wyglądaja praktyki na politechnikach.
    na uniwersytecie to byl horror. o niebo lepsze byly dydaktyczne
    (ale tylko dla tych ktorzy sie nie brzydzą dziecmi :D)

  2. abyssdotpl napisał(a):

    To wynika z faktu, że na uniwyersytecie jest więcej teorii niż praktyki.
    No to jak zrobić praktyki?

    Na PW to była cukrownia, lub jakieś zakłady chemiczne, lub POlkolor, lub FSO.
    Jakiś konkret i przykład, choćby negatywny (FSO).

    A jednak był tu jakis przmysł i sie kręciło.
    Studenci mogli zobaczuć po co to wszystko.
    Teraz trzeba to odbudowywać.

    Jak pomyśleć, że studentów dziennikarstwa wysyłano na praktyki do GW, to…
    Deprawacja za młodu.

  3. Cogi napisał(a):

    A ja uwielbiałam praktyki studenckie. W szkole podstawowej przepracowałam na pełnym etacie miesiąc, bo nauczyciel, u którego je odbywałam, stwierdził, że sobie radzę, a on jest poetą, więc będzie siedział w domu i tworzył :))). Zawsze chciałam wykonywać ten zawód, który wykonuję zaś praktyki utwierdziły mnie w przekonaniu, że to praca dla mnie, taka która będzie mnie fascynować i którą będę wykonywać z przyjemnością.

  4. abyssdotpl napisał(a):

    Czyżby uczyła Pani w szkole podstawowej?
    Zawód wart każdych pieniędzy gdy jest wyonywany dobrze.
    Zaś potępienia wiecznego, gdy jest wykonywany źle.

Dodaj komentarz

Dla triumfu zła potrzeba tylko, żeby dobrzy ludzie nic nie robili- E. Burke.
Przejdź do paska narzędzi