Czy studenci mają przeciwko czemu protestować?

Może Ci się również spodoba

28 komentarzy

  1. rk1 napisał(a):

    „Na badaniach naukowych koncentruje się obecnie kilka segmentów naukowych, w Polsce nieobecnych. ”

    o co chodzi?

  2. Cogi napisał(a):

    O to, że jest na świecie kilka znaczących instytucji/uniwersytetów prowadzących istotne badania naukowe. Żaden z nich nie znajduje się w Polsce.

  3. rk1 napisał(a):

    masz na myśli wszelkiej masci „chumanistów”, ze juz o psudonaukach nie wspomne. zapomniałas o naukach scisłych i przyrodnicznych. tu nie jest az tak źle.
    prosze poprawic!

    😀

  4. Cogi napisał(a):

    Ja też jestem humanistką – i to czystej krwi, magistrem filologii polskiej i doktorem historii. I nie uważam ani jednego, ani drugiego kierunku za pseudonaukę. To, o czym pisałam, dotyczy też nauk ścisłych i przyrodniczych (w domu mam nauczyciela akademickiego – przyrodnika). Nie jest lepiej.

  5. rk1 napisał(a):

    alez konstrukcja ” wszelkiej masci „chumanistów”, ze juz o pseudonaukach nie wspomne” wyraźnie odróżnia polonistyke i historie od pseudonauk.

    a domowy przyrodnik wprowadza Cie w błąd.
    no ale nie będę narazł miru domowego.. cofam ten sęk 😉

  6. Cogi napisał(a):

    Moje wnioski wynikają z własnych obserwacji, a nie relacji domownika, zatem śmiało mogę podjąć dyskusję z odmiennym od mojego stanowiskiem 🙂

  7. rk1 napisał(a):

    Tylko w Warszawie: mocna matematyka, informatyka, fizyka (także w rankingach, w ktorych teoretycznie Polska nie ma szans), chemia, troche słabiej biologia (na dobrym poziomie ta molekularna). ad fizyki i chemii – trzeba takze wspomniec o instytutach PAN (to tez uczelnie, jesli definiujemy tak miejsce gdzie ksztalca sie studenci).

    przez „moc” rozumiem poziom ksztalcenia, wspolprace miedzynarodowa (nie tylko proste wyjazdy postdocowe. glownie udzial w miedzynarodowych projektach). publikacje w renomowanych czasopismach pochodzące i ze wspolpracy i z aktywnosci wylacznie rodzimej.

  8. Cogi napisał(a):

    Erku, ja pisałam o badaniach. Ile w Polsce w ciągu ostatnich 20 lat powstało publikacji, które drukuje się albo chociaż cytuje się Nature albo w Science?

  9. rk1 napisał(a):

    natomiast rzeczywiście nic dobrego nie słyszalem o humanistach 😛

    oczywiście faktem jest, ze niektore z nauk humanistycznych siła rzeczy mają charakter „lokalny”.

  10. rk1 napisał(a):

    twierdzenie, że wyniki badan naukowych na swiatowym poziomie sa publikowane wylacznie w tych dwoch czasopismach jest dość.. ekstrawaganckie? 😉

  11. Cogi napisał(a):

    Powtarzam, pytam o badania naukowe. Jest kilka elitarnych kierunków, które dobrze kształcą.
    A co w ogóle słyszałeś o humanistach? Bo ja zaryzykowałabym tezę, że najlepszymi specjalistami w dziedzinie filologi polskiej są jednak Polacy :).

  12. rk1 napisał(a):

    PS. równie ekstrawaganckie jak twierdzenie ze tylko nobliści są naukowcami,
    a reszta to rzemieślnicy 😀

  13. Cogi napisał(a):

    Z tego, co mi wiadomo porównywalną punktację z np. Nature na świecie ma w naukach przyrodniczych jest poniżej 30, nie chce mi się liczyć jak to jest z Science. Ale zapytam inaczej, ile takich publikacji pojawiło się w czasopismach 50-punktowych w ciągu ostatnich 20 lat?

  14. Cogi napisał(a):

    Sorry Winetou, ale porażająca większość z Was obecnych naukowców to rzemieślnicy :).

  15. rk1 napisał(a):

    mialo byc: rzemieślnicy i tandeciarze.

    btw: sporo tych naukowców-noblistów nie publikowalo w Science i Nature.
    musi to noblisci-tandeciarze.

    o jakiej punktacji mowisz? IFy, MNiSW?

  16. rk1 napisał(a):

    == Sorry Winetou, ale porażająca większość z Was obecnych naukowców to rzemieślnicy :). ==

    to prawda. dobry rzemieślnik to skarb. także w nauce. także w światowej.

    Ty twierdzisz, że w Polsce sa głownie tandeciarze. to nie jest prawda.

  17. rk1 napisał(a):

    Punktacja MNiSW istnieje po to by 80-90% ośrodków „naukowych” nie znalazła sie poza skalą (z dołu). ale zostaje te 10% dobrych i bardzo dobrych – także w skali swiatowej. wymienilem je wyżej.

  18. Cogi napisał(a):

    W perspektywie światowej to jest prawda. Poza nielicznymi wyjątkami. Uważam zresztą, że poniekąd odpowiedzialny jest za to feudalny system zawodowy na uczelniach. Kiedy już jesteś belwederski, wszyscy mogą Ci skoczyć i zbierasz śmietankę, robiąc wszystko, żeby kopnąć za wysoko włażących niebelwederskich. Ta choroba się nazywa profesoroza (btw. wybacz, jeśli jesteś belwederski, nie odnoszę to do nikogo personalnie i uwierzę na słowo, że jesteś z tych wyjątków :))).
    Co zaś do rzemieślników – guzik prawda. Dobrym rzemieślnikiem to powinnam być ja – jako nauczyciel w szkolnictwie elementarnym. Wy ponad to powinniście być jeszcze mistrzami.

  19. Cogi napisał(a):

    Ok, jaką ile te wymienione przez Ciebie ośrodki mają publikacji w czasopismach najwyżej punktowanych w IFy?

  20. rk1 napisał(a):

    jestem wyjątkowy 🙂

  21. Zolw napisał(a):

    @RK1

    Dobry rzemieślnik to skarb, pod warunkiem, ze jest ktoś, kto skorzysta z rzemiosła.

    Dobry rzemieślnik-przyrodnik z Polski, jeśli jest naprawdę dobry, zostanie bez trudu podkupiony do Lozanny, Vageningen, albo niektórych uczelni w Rajchu, że już nie wspomnę o 2/3 uczelni z USA. Będzie tam solidnie pracował pośród innych przybyszów z całęgo świata, na chwałę uczelni-gospodarza. I będzie to uważał za życiowy sukces, a gdy czasami wpadnie do Polski – wszyscy będą się z dumą prężyć – „look, he’s one of us!” (patrz Cieszewski albo Binienda np.) . No i Bóg z nimi – bo my tu nie mówimy o osiągnięciach naukowych, tylko o Uniwersytecie jako instytucji społecznej.

    Jeśli mamy kształcić elitę, która poprowadzi społeczeństwo ku świetlanej przyszłości, to uniwersytet ma być miejscem, gdzie kwitnie błyskotliwa dydaktyka, krytyczne życie intelektualne (seminaria, kluby dyskusyjne, koła i stowarzyszenia zainteresowań) i gdzie cały czas tetnią połączenia między nauczycielami a uczonymi (ta relacja „misztrz – uczeń”). W mojej rodzimej uczelni, która jest akademią zawodową przemianowaną na uniwersytet profilowany (stara kadra przyjęła to z zażenowaniem, nowej to wisi) tak NIE JEST. Jestesmy miejscem, w którym stada coraz gorzej przygotowanych przez szkoły średnie studentów ze znudzeniem czekają, aż minie ustawowy okres 3+2 lat, po których mogą otrzymać dyplom. Taka jest rzeczywistość :))))))))

    Studiowałęm tuż przed upadkiem komuny. Było siermięznie, nie było praktycznie dostępu do zachodniej literatury, ale miałem pewnośc, że kadra wyciśnie ze mnie siódme poty, zmusi mnie do dojścia do granic moich możiwości i że po pierwsze – będę się przy tym nieźle bawił, a po drugie – wysiłek się opłąci, bo posiadanie takiego akurat dyplomu będzie znaczące. I chyba w tym tkwi clou – studia i uniwerek nic nie znaczą, bo papier o ich ukończeniu absolutnie nie gwarantuje, ze posiadacz jest w jakikolwiek sposob „dojrzalszy intelektualnie” od reszty zjadaczy chleba.

  22. Cogi napisał(a):

    Nie uczysz o algorytmach czasem? Moje dziecko strasznie jojczy, że nic nie rozumie, wywalą go i będzie musiał iść studiować na Wyższej Szkole Gotowania na Gazie i Integracji Europejskiej ;).

  23. rk1 napisał(a):

    @Zolw:

    wszystko to prawda.

    == stada coraz gorzej przygotowanych przez szkoły średnie studentów ze znudzeniem czekają ==

    Gospodyni twierdzi w notce ze powinni protestowac.
    Ze powinni domagac sie by ich wyeliminowano :))

    wspomniales o elitarnosci. nie da sie jej pozenic z egalitarnoscia i masowoscia.
    a tlumy nie rzuca sie by forsowac tworzenie elit.
    Takie decyzje moga wyjśc jedynie „z góry”.

    dotychczas gora grała na wskazniki przydatne w propagandzie
    (poziom skolaryzacji, czy jakos tak). znaczna wartoscia dodana
    bylo ukrycie bezrobocia i pacyfikacja niezadowolenia spolecznego.
    mlodziez bezrobotna pod trzepakiem jest znacznie bardziej
    niebezpieczna niz mlodziez studiujaca. a ta mlodziez po studiach,
    w przeciwienstwie do tej pierwszej juz znacznie latwiejsza
    do spacyfikowania (z naturalnych przyczyn: diametralna roznica
    miedzy 18 i 24 latkami).

  24. Zolw napisał(a):

    @RK1

    Okazuje się, że zgadzamy się zarówno co do opisu stanu, jak i co do prawdopodobnbnych przyczyn.

    A zatem – czto dziełat’?

  25. rk1 napisał(a):

    swoje, proszę Żółwia, swoje.
    bo to możemy.

  26. Zolw napisał(a):

    Bardzo celnie! Kiwam z uznaniem gadzim łbem!
    Serio!

  27. Pawicz napisał(a):

    Pierwszy wykład z japonistyki. Profesor do studentów w auli:
    – Dzisiejszy wykład poświęcimy zagadnieniu, jak rozpoznać, gdzie jest góra, a gdzie dół podręcznika.

Dodaj komentarz

Dla triumfu zła potrzeba tylko, żeby dobrzy ludzie nic nie robili- E. Burke.
Przejdź do paska narzędzi