You may also like...

45 komentarzy

  1. cisza1 napisał(a):

    @ cogi

    Narażę się ale nie umiem godzić się na goo…o!

    Z wieloma ocenami autora jako obserwatora PRL-owskiej rzeczywistości można się nie zgodzić, ale książkę warto przeczytać.
    Czytam właśnie. Wato to przeczytać?

    „Jestem skromnym pedagogiem, a nadto kobietą, i nigdy bym się nie odważyła wystąpić w kwestiach obcych memu życiowemu przygotowaniu i wykształceniu, z tym większym jednakowoż zaangażowaniem gotowa jestem, jako nauczyciel j. polskiego, bronić interesów naszej pięknej mowy polskiej./…./
    Jeżeli przy tym pomylę „kurwę” z „pizdą” lub „chuja” z „pierdoleniem”, proszę mi wybaczyć, ja naprawdę jestem początkująca i nie rozporządzam stosowną rutyną
    Nabrać rumieńców, chuj mu w dupę. Natomiast rzecz się ma, kurwa, odwrotnie. I w tym jest sęk, obywatele! Temu trzeba będzie zaradzić, jak Boga kocham i trzy palce w dupie! Jeżeli byt, kurwa, określa świadomość, to musimy świadomości pomóc stanąć na nogi i odzyskać równowagę. Musimy zadbać, towarzysze, aby ta świadomość zaczęła wreszcie odbijać życie poprawione. Bo ona coś się, kurwa, wzdraga! Ona odbija, kurwa, z bytu to, co najżałośniejsze! Wybiera sobie, kurwa, elementy zjebane na amen, a nie dostrzega tego, co piękne, wzniosłe i szlachetne. A kto ma jej pomóc, kurwa, jak nie Partia? Ha? Czy nie jest to ewidentne, job wasza mać?

    Czytaj! Czytałaś?
    Jesteś wrażliwa a to, co ten ćpun i samobójca pisze propagujesz?
    A niech mnie wywalą z tego towarzystwa…nie będzie mi żal!
    Nie rozumiem doprawdy Twego gustu 🙁

  2. Cogi napisał(a):

    Nie jestem zwolenniczką wrzucania wszystkich do jednego worka ani kierowania się się stereotypami. Cytat, który przytoczyłaś obrazuje to, o czym pisałam w notce i jest logiczny wyłącznie w kontekście całego tekstu. Niczego nie propaguję, niekoniecznie też trzeba czytać moje notki. Ćpun i samobójca powiadasz? Zanim kogoś ocenię, przypominam sobie, że może trzeba by najpierw wejść w jego buty i przebyć jego drogę. Ale nie w tym rzecz. Ocenianie literatury w kontekście biografii twórcy jest bardzo złudne. Nie mówiąc już o tym, że warto wydawać oceny, kiedy się coś pozna w całości. To rzecz jasna wyłącznie moje zdanie.
    Czy zdanie „A niech mnie wywalą z tego towarzystwa…nie będzie mi żal!” mam rozumieć w ten sposób, że póki ja tu jestem, Ty sobie nie życzysz tu być?

  3. cisza1 napisał(a):

    @że póki ja tu jestem, Ty sobie nie życzysz tu być?

    Nie, to oczywiste.Piszę od dawna i jasno się wyrażam. Skąd ta myśl?
    To, że się nie zgadzam na propagowanie tego autora to tylko przyczynek do dyskusji.
    Chciałabyś inny cytat?
    Są nauczyciele (sic!) propagujący tego autora w szkołach.
    „A niech mnie wywalą z tego towarzystwa…” sama się oddalam :((

  4. Cogi napisał(a):

    To nie jest autor przeznaczony ani dla dzieci, ani dla młodzieży, ale dla wyrobionego, oczytanego odbiorcy, który ma możliwość weryfikacji literackiego obrazu świata, miejsca tekstu wśród innych pozycji literackich, świadomość językową i wiedzę na temat celowości użycia wulgaryzmów w beletrystyce. Szczerze mówiąc, nie znam ani jednego nauczyciela, który omawiałby z uczniami na jakimkolwiek poziomie tę powieść.

  5. Zolw napisał(a):

    „Ćpun i samobójca”? Mówicie o Witkiewiczu?
    Za jego stylem literackim nie przepadam, ale wizję świata miał proroczą. Pacykarzem też był interesującym.

    A tak na poważnie – przeciez te obscena Skrzyposzka zacytowane przez Ciszę, to zamierzony przez pisarza chwyt stylistyczny . Tym bardziej, że włożony w usta „nauczycielki języka polskiego”, więc niemal łopatologicznie prowokacyjny.

    Przekonałyście mnie, Panie. Wezmę i przeczytam 🙂

  6. Anonim napisał(a):

    Mam sąsiada, który klnie jak szewc. Od zawsze się zastanawiałem dlaczego?
    Wreszcie się wyjaśniło – to „zamierzony chwyt stylistyczny”. Choć nie jest on „nauczycielką języka polskiego” intuicyjnie wyczuwa jak należy mówić, by dotrzeć nawet do nauczycielek języka polskiego.
    Nie przeczytam!
    Co roku ukazuje się ze 100 tysięcy nowych tytułów, nawet promila z tego nie jestem w stanie przeczytać, dlaczego miałbym akurat to czytać? Ubogaci mnie to? Jak?

  7. Cogi napisał(a):

    Poznanie jest celem samym w sobie, drogi Janie :). To chęć poznania stworzyła naukę i pozwoliła nam na rozwój :))). Gdyby nie ona, latałbyś z jeszcze z maczugą :))).

  8. Zolw napisał(a):

    „dlaczego miałbym akurat to czytać?”

    Tego, dlaczego Ty, Janie, miałbyś to przeczytać, to nie wiem. Ja przeczytam z ciekawości.

    Co do „chwytu stylistycznego” – czy sądzisz, ze pisarz Skrzyposzek nie potrafił posługiwać się językiem bez wulgaryzmów? Bo ja zakładam, ze potrafił (szkoły skończył itd.). A jednak ich użył. Przeczuwam, ze nie po to, zeby – jak czynił to Jerzy Urban – sprzedać swój produkt lumpeninteligencji, lecz po to, zeby w okreslony sposób odzwierciedlić emocje tej akurat bohaterki. Nie wiem, bo ksiązki nie czytałem jeszcze; spekuluję tylko.

    Mnie taki zabieg stylistyczny nie oburza. Widziałeś kiedyś erotyki Picassa? Te zdeformowane baby z biustem wyrastającym z boku ciała. Te przerysowane genitalia obu płci w akcie penetracji. Toć na pierwszy rzut oka to takie same dziwaczne i odrażające wulgaryzmy… a jednak nikt nie odmawia Pablowi Picasso artystycznej wielkości. Można nie lubić i nie oglądac Picassa (na przykład ja tak mam), ale to nie znaczy, ze należy z tego paragrafu skreślić przekaz dzieła.

    Podejrzewam zresztą, że ani Picasso, ani Skrzyposzek nie dbaliby o to, że istnieją grupy ludzi, do których ich dzieło nie dociera – więc nie czytaj i sypiaj spokojnie.

  9. Pawicz napisał(a):

    „Poznanie jest celem…” – tak gadasz, boś z Poznania :)))
    Ale dlaczego miałbym poznawać akurat to? Hę? Dosyć się takiego języka nasłucham. Potrzebuję wzniosłości, albo chociaż szczerości. A co tam jest? Nauczycielki polskiego tak k… i ch… rzucają? W życiu takiej nie spotkałem, choć ich spotkałem niemało :)))

  10. Cogi napisał(a):

    Tylko Ci się tak wydaje, że nie spotkałeś :))).

  11. Pawicz napisał(a):

    Dla mnie ta twórczość Picassa, o której wspomniałeś, jak również twórczość Skrzyposzka to taka sama (prawie) stylistyka, jak flaga w psiej kupie.
    Z całą pewnością ani Picasso, ani Skrzyposzek, nie dbaliby o takich odbiorców jak ja.
    Wolę spać spokojnie, a goliznę, czy wulgaryzmy wolę w innych wydaniach. Subtelniejszych, bardziej zawoalowanych, np. takich:

    Pierre mieszkał samotnie w Angoli
    podobnie jak Dolly, atoli
    poznali się w maju
    i odtąd jak w raju
    już Dolly ma Pierre’a, Pierre — Dolly

  12. facet2017 napisał(a):

    Ja myślałem, że do zareklamowania jakiegoś pisarza wystarczy wskazać jakiś interesujący wciągający fragment jego dzieła, a tu się okazuje, że atraktorem może być mowa rodem z karczmy w ustach „nauczycielki języka polskiego”..

  13. piko napisał(a):

    Nie znam Skrzyposzka, trudno mi dyskutować o jego twórczości i biografii. Natomiast komentarz @cisza1 sprawił, że pojawiło się nowe pole dyskusji – doboru środków wyrazu (formy) do treści.
    Temat bym podzielił na takie podpunkty:

    • czy każdy środek ekspresji jest dozwolony? Tak, tylko autor musi się liczyć z konsekwencjami:
      a. prawnymi jeżeli naruszy przepisy
      b. ostracyzmu kulturowego/obyczajowego jeżeli naruszy pewne tabu czy pojęcie dobrego smaku istniejące w danej społeczności
    • czy istnieje związek formy z treścią, czy należy dostosowywać formę do treści? Tak, jeżeli nie dostosuje to istota przekazu zostanie zatracona/pomniejszona/wypaczona.
    • czy Artysta tworząc ma się liczyć z odbiorcą? Nie, ale musi zdawać sobie sprawę z konsekwencji takiej postawy.

    – czy wszystko co wychodzi spod pióra, pędzla czy partytury jest sztuką? Oczywiście nie.

    Co sądzę o zacytowanym fragmencie książki? Pomimo że jest to tylko fragment wyrwany z większej całości uważam, że facet był lekko „psychiczny”.

  14. Zolw napisał(a):

    Drogi Piko, napisałeś:

    „Pomimo że jest to tylko fragment wyrwany z większej całości uważam, że facet był lekko „psychiczny”.”

    A ja myślę, że wizjonerem był po prostu. Czy sądzisz, że w „marszach racic” nie brały udziału nauczycielki jezyka polskiego? Sądzisz, że TVN-y nagrywały wyłacznie wypowiedzi praczek*), kucharek**) oraz byłych pracownic sektorów erotycznych? Obawiam się, że wątpię. Skrzyposzek po prostu dostrzegł, co czai się u wielu pod cienką skorupką ogłady.

    Życie dawno przerosło i kabaret, i wizje Skrzyposzka.

    *) z całym szacunkiem dla innych praczek
    **) … i innych kucharek.

  15. Cogi napisał(a):

    Re: Piko, Facet 2017
    Powieść „Wolna Trybuna” napisana została w konwencji groteski. Autor – w celu ukazania absurdalności i niedorzeczności rzeczywistości PRL-u, która prowadziła do deformacji mentalności społeczeństwa – posłużył się jaskrawą deformacją świata przedstawionego. Dlatego jego bohaterka – nauczycielka języka polskiego posługuje się tak plugawym językiem. Pisałam już o tym, że ocena tego utworu na podstawie wyrwanego z kontekstu fragmentu jest niedorzeczna.
    Rozumiem, rzecz jasna, że są odbiorcy, których wulgarność języka razi do tego stopnia, że dyskwalifikuje to dla nich cały tekst. Niemniej, moim zdaniem, jest to nieprzyjmowanie do wiadomości, że taka rzeczywistość również istnieje. Można ją akceptować albo nie, ale wypieranie jej obecności, nie sprawi, że zniknie.
    Co zaś się samego Skrzyposzka tyczy… nie mam uprawnień, ani wiedzy pozwalającej stwierdzić, czy ktoś był psychiczny, czy nie. Biogram Skrzyposzka znam jedynie z opracowań historycznoliterackich. Wiem, że koszmarnie cierpiał i z jakiegoś powodu lekarze nie byli w stanie uśmierzyć ani nawet złagodzić niewyobrażalnego bólu, jaki cierpiał. I ten ból stał się przyczyną jego samobójstwa. Pisarz zdawał sobie sprawę, że on sam jest odpowiedzialny za stan swojego zdrowia.
    Z pewnością był postacią kontrowersyjną i bardzo ekscentryczną. Za najważniejsze uważał tworzenie. Jak wielu artystów przed nim. Ten fakt wskazuję bez śladu emocji, mimo że taka hierarchia wartości jest mi zupełnie obca. Staram się żyć zgodnie ze swoją. Czy jest lepsza niż ta, którą przyjęli inni? Nie wiem, mam nadzieję. Dopuszczam jednak myśl, że mogę nie być bez skazy. Dlatego też rzadko wydaję kategoryczne sądy o ludziach. Zanim uznam kogoś za kompletnie bezwartościowego, robię najpierw rachunek sumienia, ile mam sobie do zarzucenia.
    Nie zamierzam bronić Skrzyposzka, ani jego wyborów, ani systemu wartości. Jeśli jednak chodzi o ocenę „Wolnej Trybuny” zalecałabym przed oceną tego tekstu najpierw go przeczytać bądź po przeczytaniu fragmentu stwierdzić „nie jest to literatura po którą miałbym/miałabym ochotę sięgnąć” zamiast ex cathedra wyrokować, że jest to zła literatura tylko dlatego, że mnie się nie podoba, bo to ostatnie trąci nieco pychą.

  16. prop napisał(a):

    „Drogi Piko” próbował zwrócić Twoją uwagę na niedobrany do hm… pewnej wrażliwości – cytat. Wcześniej wzburzyła się tym samym Cisza. Twoja reakcja (wobec spodni?) była odmienna. W poprzedniej wymianie uwag poruszyłem tzw. efekt kuli śnieżnej – że łatwo, postępując impulsywnie, wywołać lawinę…
    Temperament polemiczny, miłość własna, łatwość wzbudzania się – to wszystko kiedyś regulowała kindersztuba (na nieco wyższym poziomie – urodzenie); po wojnie ten świat przestał istnieć, a siła przewodnia była raczej… wiadomo.
    Nie mniej jednak staroświeckie zasady (Gość w dom – Bóg w dom) są na ogół znane, a jak tak – dlaczegóżby ich nie stosować? No chyba, że Gość – recydywista: to ten przypadek (bo nie śledzę przecież) Cogi?

  17. Zolw napisał(a):

    „Twoja reakcja (wobec spodni?) była odmienna.”

    „Wobec spodni” ?

    Czy nie wspominałeść przypadkiem o kindersztubie?

  18. Cogi napisał(a):

    Po pierwsze, to nie ja zacytowałam ten fragment tekstu Skrzyposzka, więc trudno mi się z tego tłumaczyć.
    Po drugie, nie dostrzegam w mojej odpowiedzi do Ciszy i odpowiedzi do Piko jakiejkolwiek różnicy. Wybacz, ale stwierdzenie, że moje reakcja wobec spodni była inna – to już nawet nie brak elegancji, ale coś znacznie bardziej dosadnego.
    Rozumiem też, że uważasz, że zdanie Ciszy „Jesteś wrażliwa a to, co ten ćpun i samobójca pisze propagujesz? A niech mnie wywalą z tego towarzystwa…nie będzie mi żal!” było eleganckie, natomiast moja riposta już nie? No to ciekawe, bo mnie właśnie to zdanie zrobiło mi ogromną przykrość. Nie oczekuję, że wszyscy będą się zgadzać ze mną, ale nie widzę powodu, żeby informować mnie, że z kimś tak chamskim i głupim, kto „propaguje” (swoją drogą, gdzie tu propaganda?) teksty narkomanów i samobójców, nie chce się mieć do czynienia. Tym bardziej, że z całych sił staram się nikogo nie dyskredytować, z nikogo nie kpić, ani nie okazywać mu wyższości. I wydawałoby się, że mogę tego również oczekiwać od innych.
    Ponieważ jak widzę, jest to jedynie moje subiektywne zdanie, najwyraźniej to ja mam problemy społeczne. Moją miłość własną trudno urazić, nie uzależniam jej od stosunku innych do mnie – kpina była chybiona. Nie uważam też, że brakuje mi kindersztuby, chyba, że – jak już napisałam – niektórym wolno więcej.
    Rzeczywiście, jest mi przykro i w moim odczuciu jesteś bardzo niesprawiedliwy. Niemniej postaram się już tu więcej nie bruździć swoją pozbawioną elementarnej kultury osobą, uganiającą się za spodniami.

  19. prop napisał(a):

    Przypomnę anegdotę (znaną): „Hrabio! owijaj w bawełnę! – Próbowałem – nie skutkuje”. Chodzi też o skutek, Żółwiu: co by nie tracić czasu po próżnicy; w inkryminowanym przez Ciebie przypadku podkreślenia wymagało intencjonowanie przekazu w zależności nie od treści (jakby wydaje się być winno).

    Miło, że zwróciłeś swą uwagę na formę, mniej, ze nie na treść.

  20. Zolw napisał(a):

    Kwestię kindersztuby odkładam na bok. Albo się ją ma, albo się nie cierpi, bo nie dostrzega się jej braku.

    Co do obyczajów – gość ma nie tylko tradycyjne prawa, ale i zobowiązania. Wbrew zdziczałym przekonaniom niektórych, tradycyjne zasady gościnności nakladają tyle samo więzów dobrego zachowania na obie strony.

    Zaś co do meritum:
    „intencjonowanie przekazu w zależności nie od treści”

    Ja nie zauważyłem. Zauważyłem konsekwentne rozwijanie myśli z wcześniejszych wypowiedzi. Możliwe, że dostrzegasz wiecej. To może być nawet postrzeganie hiper-zmysłowe.

    Bawi mnie to nieco, bo znam autorkę osobiście. W ciągu przeżytego pół wieku niewiele poznałem osób, które w dyskusji z kimś zwracałyby mniej uwagi na płeć dyskutanta.

  21. facet2017 napisał(a):

    Oho, przewrażliwiona, jakie to czytelne. I pospolite.

  22. Cogi napisał(a):

    Najwyraźniej jestem zbyt pospolita.

  23. rk1 napisał(a):

    @Cogi:

    fochem go! fochem!

    😀

  24. Zolw napisał(a):

    @ Facet2017

    „I pospolite.”

    Czy ja wiem? Chyba nie bardziej, niż arogancja i sprowadzanie wszystkiego do „spodni” albo „cycków”. To jest dyskusja spod budki z piwem i zupełnie obok tematu..

    Zatem, co do prezentowanych standardów wychowania, z mojej strony EOT. Chyba, ze masz jakieś uwagi co do meritum.

  25. prop napisał(a):

    skoro zechciałeś, Żółwiu, odpowiedzieć (tak obszernie) nie mierząc się wyeksplicytowanym kardynalnie poziomem autora tych kilku postów: Twój argument „znam osobiście” całkowicie mnie przekonał: niegodnym dawać responsu, niech mi się zaliczy za pokutę, że Cię rozbawiłem.

  26. Cogi napisał(a):

    RK1: Przestań mnie rozśmieszać :))), bo jestem naprawdę wkurzona!

  27. Cogi napisał(a):

    Propatrian: Ach jaka wysublimowana złośliwość. Dobrze, że chociaż Zolw był godny odpowiedzi. Rzeczywiście, Twoje uwagi były znacznie bardziej eleganckie niż moje.

  28. Zolw napisał(a):

    @ propatrian

    „Twój argument „znam osobiście” ”

    To nie był argument w dyskusji. To było wskazanie źródła rozbawienia.

    Uważasz, że gdybym nie znał autorki, złagodziłbym zdanie co do przebiegu sporu? Jeśli tak – jesteś w grubym błedzie.

    Ale proponuję – zostawmy to, bo gadamy o dupie Maryni.
    Skrzyposzek miał prawo pisać, jak chciał,
    Autorka ma prawo omawiać, co chce,
    Cisza1 ma prawo cytować „chuje” i „kurwy” z tekstu skonstruowanego przez Skrzyposzka i się na nie stroszyć.

    Powiem wiecej – blog to miejsce, gdzie w dyskusjach MOŻNA I NALEŻY się spierać.

    A Skrzyposzek wizjonerem był, bo 30 lat temu skonstruował nauczycielke z KOD-u
    (Tu cytat: „ten cały PiS naeży wywieźć do Oświęcimia i zagazować”).

    I co? Wyszło na Skrzyposzkowe!

  29. rk1 napisał(a):

    @Cogi (00:04):

    Nieważne kto jak tańczy
    Lecz by wzruszenia trzymał na kolanach

  30. prop napisał(a):

    Cogi! Dobrze, iż się poskarżyłaś: należało mi się. Gdybyś dała mi szansę pozostać na tej platformie mimo przykrości, jakie Ci dziś uczyniłem – daję słowo, że to się nie powtórzy: mam po prostu kłopot z chęcią łagodzenia cudzych sporów: tu każde słówko okazuje się być granatem. Zwłaszcza „spodnie” (nawet, jeśli w przenośni).

  31. Cogi napisał(a):

    RK1: To znaczy, że moim obowiązkiem jest akceptować chamskie odzywki? Mogę sobie być dziecinna, infantylna, pospolita i nadmiernie emocjonalna, ale nie widzę powodu, dla którego mam pozwalać trzymać wzruszenia na kolanach. Po to, żeby udawać, że mnie to nie rusza? Rusza mnie i wcale nie uważam, że to coś złego.

  32. prop napisał(a):

    ach, widzę Twój komentarz, Cogi, teraz, jak skończyłem pisać swój: nie jest on następstwem. Dajmy już temu wszystkiemu spokój – każde z nas jest chyba zawiedzione, nie sądzisz?

  33. Cogi napisał(a):

    Przykro mi, że jesteś zawiedziony. I nawet nie bardzo już chcę wiedzieć, czym. Dajmy.

  34. rk1 napisał(a):

    @Cogi (00:21)
    == To znaczy, że .. =

    mam wątpliwość, czy pytanie mnie o interpretacje jest rozsądne.. 🙂

    Moj Pierworodny Spadkobierca (moja krew, moja szkoła) mial omówic jakis kawałek bodajże pieśni o Rolandzie, gdzie ten gośc sie żegnał z rycerstwem, Bogiem i kims tam jeszcze.

    Zgodnie z prawdą napisał że „Roland przed śmiercią turlał się po ziemi”.
    Pani od polskiego nie byla zadowolona 🙁
    Młody tez sie zniechęcił i poszedł na matematykę.

  35. Cogi napisał(a):

    Pani nie była zadowolona, bo Roland się nie turlał. Wlazł na wzgórze, położył się na mieczu i tylko głowę odwracał raz w stronę słodkiej Francji, a raz Hiszpanii :))).

  36. rk1 napisał(a):

    To było cholernie dawno. pewnych detali juz nie pamietam.
    ale ok – rozglądał sie umierając. ze Spadkobierczyni zrobie humanistkę 🙂

  37. piko napisał(a):

    No nareszcie jakaś kontrowersja i lekka sprzeczka.

    Żółw napisał:
    „Pomimo że jest to tylko fragment wyrwany z większej całości uważam, że facet był lekko „psychiczny”.”

    A ja myślę, że wizjonerem był po prostu.

    A ja twierdzę, że jedno (psychiczny) nie wyklucza drugiego (wizjoner) i nie ma to nic do tego co powiedziałem o formie.

    Napisałem tekst o „czarnym marszu”
    http://piko.salon24.pl/730424,aborcja-protestowac-kazdy-moze-troche-lepiej-lub-troche-gorzej
    gdzie zastanawialiśmy się z @cisza1 i @trzmielką skąd tyle wulgarności w tych kobietach. Proszę poczytać komentarze.

    Do mnie bardziej trafia psychologiczna i socjologiczna analiza zjawiska niż epatowanie odbiorcy taką formą jak w zacytowanym fragmencie. Blair w „1984” genialnie i wizjonersko przedstawił przyszłość nie bluzgając.

    ps. w kwestii formalnej
    Szkoda że nie ma guzika „komentuj/odpowiedz” pod każdym komentarzem (tak jak na S24 kiedyś)

  38. piko napisał(a):

    @cogitatiolibretto

    W każdym wybitnym twórcy, naukowcu jest element wariactwa/szaleństwa. Podejrzewam, że bez tego nie byliby wybitni.

    Pisząc „psychiczny” nie wartościowałem człowieka. W komentarzu odniosłem się krytycznie tylko do „artystycznych środków wyrazu” zaprezentowanych we fragmencie.

    Być może że ta drobna sprawa przysłoniła wartość całego dzieła – to nie dobrze, bo jak widać zraziła osoby wrażliwe i spowodowała, że nie zapoznają się z całością. Może szkoda …

    Jeśli idzie o mnie to taki tekst zniesmacza mnie ale go przejdę i pójdę dalej.

    Czy byłbym w stanie obejrzeć cały spektakl „Golgota Picnic”? Być może tak ale bardziej z chęci analizy co jeden dureń może zaprezentować i jak odbiorcy na durnia reagują.

  39. Cogi napisał(a):

    Piko: To za Tobą się podobno uganiam :). Jako za mężczyzną – mam nadzieję, że jesteś przystojny równie jak inteligentny.
    Ad rem: Zdaję sobie sprawę z tego, że są odbiorcy, którzy pewnych środków wyrazu nie akceptują. Dla mnie to nie ma znaczenia. Wartość powieści, o której pisałam, polega na czymś innym. Trudno mi stwierdzić nawet jednoznacznie, na ile utalentowany był pisarz – przedstawiłam jego tekst jako ciekawe zjawisko literackie. Nie porównywałabym jednak „Wolnej Trybuny” z „Golgota Picnic”. Skrzyposzek nie uderza w niczyją intymność, profanując jakąkolwiek religię.

  40. piko napisał(a):

    @cogitatiolibretto

    A to się porobiło …

    Jesteśmy niby w przestrzeni wirtualnej ale jesteśmy prawdziwi, wyrażamy emocje i to jest OK. Proszę nigdzie nie odchodzić.

    Co do tekstu – nie porównuję twórczości Skrzyposzka z tym lewakiem/bydlakiem Garcią. Może niepotrzebnie wymieniłem go w komentarzu.

    Na koniec zacytuję Józefa Mackiewicza („Nie trzeba głośno mówić”):

    „(…) Niemiecka okupacja robiła z nas bohaterów, a sowiecka zrobiła z nas gówno. Niemcy do nas strzelali, a Sowieci biorą gołymi rękami. My do Niemców strzelamy, a Sowietom wpełzamy w dupę. (…)”

    Też zostały użyte mocne słowa ale niektóre oceny ich wymagają. Tekst był pisany w 1969. Na szczęście nie udało się przerobić wszystkich ale spora część tych przerobionych ma dalej wpływ na naszą rzeczywistość. Jest też duża grupa która tego nie widzi.

  41. wawel24 napisał(a):

    Żółw napisał:

    „Skrzyposzek miał prawo pisać, jak chciał,
    Autorka ma prawo omawiać, co chce,
    Cisza1 ma prawo cytować „chuje” i „kurwy” z tekstu skonstruowanego przez Skrzyposzka i się na nie stroszyć.
    Powiem wiecej – blog to miejsce, gdzie w dyskusjach MOŻNA I NALEŻY się spierać.”

    Podpisuję się pod jego słowami 🙂

  42. piko napisał(a):

    @wawel24
    Jak w tym dowcipie żydowskim.

    Do rebego przychodzi Josek i skarży się że Mosiek go oszukał.
    Rebe wysłuchał Joska i mówi – no racja po twojej stronie.
    Za chwilę przychodzi Mosiek i opowiada jak to Josek go źle potraktował.
    Rebe wysłuchał Mośka i mówi – i ty masz racje.

    Całej sprawie przysłuchuje się uczeń rebego i pyta go zdziwiony:
    – jak to jest, przecież Josek i Mosiek nie mogą mieć w tej sprawie jednocześnie racji.

    Na co rebe – i ty masz rację.

  43. wawel24 napisał(a):

    Piko 18:37

    Ale numer 🙂
    Ten sam dowcip chciałem wczoraj w komencie pod tą notką wpisać :))

  44. piko napisał(a):

    🙂
    Bo my to są numeranci z tej samej półki.

  45. facet2017 napisał(a):

    Ja ten dowcip też chciałem wpisać pod tą notką, ale wybrałem jutrzejszy termin, bo innych nie mam wolnych.

Dodaj komentarz:

Przejdź do paska narzędzi