Salony Madame de Staël i intelektualne stręczycielstwo

Jako ikona wpisu:

Reprodukcja: wiki.org

Madame de Staël, portret pędzla François Gérarda

(ze zbiorów pałacu w Wersalu)

No cóż, pora na remanenty i jako pierwszy tekst do przeniesienia, lekko jeno zmieniony (zaktualizowany)..

Obserwując siermiężne figury retoryczne mające na celu zwiększenie popularności portalu zwanego szumnie nie wiedzieć czemu „Salonem”(24), opowiem państwu troszeczkę o prawdziwych salonach zbierających nietuzinkowe umysły, jakie prowadziła jedna z moich miłości.

Spróbuję też w sposób delikatny wyłuszczyć po co owe salony zostały przez Nią do życia powołane.

To historyczna postać, kobieta.. Anne-Louise Germaine Necker, baronowa de Staël-Holstein, znana jako Madame de Staël, powieściopisarka i publicystka francuska pochodząca z francuskojęzycznej części Szwajcarii. Była córką genewskiego bankiera Jacques’a Neckera (później ministra finansów króla Francji Ludwika XVI) i pochodzącej z terenów późniejszego kantonuVaud Suzanne Curchod. Nawet nie wiedziałem czemu ja tak lubię ten region Suisse, w którym sobie teraz wakansuję,

no i proszę.

Wychowywana przez matkę, córkę kalwińskiego pastora, odebrała staranne domowe wykształcenie w zakresie sztuki i muzyki. Uczyła się tańca i recytacji, ćwiczyła dykcję, była częstym gościem teatrów. Znała język angielski i łacinę. Wyrastała w środowisku intelektualistów, którzy spotykali się w ..

UWAGA!!

salonie prowadzonym przez jej matkę (hrabia de Buffon, Jean-François Marmontel, Friedrich Melchior von Grimm, Edward Gibbon, Guillaume-Thomas Raynal, Jean-François de La Harpe i inni) i w wieku 14 lat swobodnie brała udział w toczonych tam dysputach.

Młoda i piękna Anne-Louise, aha i nieprzeciętnie inteligentna, co niby jak mawia dorastający bloger Gaudi: „nie świadczy wcale o mądrości”, to jednak inteligencja przyciąga jak najbardziej płeć przeciwną..

i nie bez kozery, bo niby surowa Maman nigdy tego nie wymówiła, ale w istocie swej było to stręczycielstwo (ów salon), tyle że intelektualne. No bo proszę Szanownych córkę trzeba za maż wydać, najlepiej bogato, a jak Bóg da, to nie za idiotę, no może i idiotę, byle inteligentnego..

I ba – bam..

W 1786 r. poślubiła starszego od siebie o 17 lat barona Eryka Magnusa Staël von Holstein, szwedzkiego ambasadora we Francji, który jak wspominają kroniki był akuratnym bogatym i inteligentnym idiotą, bo przedkładał politykę nad towarzystwo młodej, ślicznej i inteligentnej Anne-Louise. Jednak zbyt niezależna od sztokholmskich instrukcji polityka Staëla von Holsteina doprowadziła do nadzorowania jego dyplomatycznych poczynań przez innych wysłanników szwedzkich w Paryżu – formalnie mu podporządkowanych. A królem w Szwecji był wtedy Gustaw III, który w 1788 roku, a więc w dwa lata po ślubie Anne-Louise z Erykiem Magnusem rozpoczął wojnę przeciwko Rosji bez wcześniejszego wypowiedzenia. Zrozumiale, że ambasador był jeszcze bardziej zajęty uprawianiem polityki, a Anne-Louise nudziła się coraz bardziej, jednak..

a co tam i tak to stronicowanie mnie złapie..

opowiem zatem troszeczkę o tej wojnie i liznę nieco po postaci szwedzkiego władcy, bo akurat ta wojna i tam gdzie liznę, to miłe momenty dla naszej równie pięknej, co mściwej polskiej duszy.

Gustaw III kierując osobiście operacjami w Zatoce Fińskiej, odniósł 9 lipca 1790 roku świetne zwycięstwo nad Rosjanami w bitwie morskiej pod Ruotsinsalmi (Svenskund). Jednak zawarty 14 sierpnia tego samego roku traktat pokojowy w Värälä kończył tę wojnę na zasadzie status quo ante bellum, czyli bez zmian terytorialnych. Mimo tego Katarzyna II wyrzekła się ingerowania w wewnętrzne sprawy Szwecji oraz uznała konstytucję z 1772 roku.

Dokopał Kaśce, aż miło..

aha i takie gdybanie..

Gdy wybuchła rewolucja francuska działał tworząc koalicję konserwatywnych władców przeciw niej. Nie wykluczał nawet desantu na ziemi francuskiej. Jednak Gustaw III zmarł tragicznie 29 marca 1792 roku w Sztokholmie, po postrzale w plecy w czasie zamachu przeprowadzonego na zlecenie Katarzyny II (eeh) przez wczesną odmianę rosyjskiej KGB, co prawda rękami szwedzkich przeciwników reformy monarchii zapowiedzianej przez króla, ale jednak i szkoda, bo nie wiadomo, czy ten desant nie byłby kroplą, która przechyliłaby szalę i kto wie co byśmy dzisiaj pisali o Wojnach Wandejskich.

Tak..

inny ciekawy aspekt to Gustaw III należał do wielkich miłośników teatru. Był protektorem sztuk pięknych, literatury i nauki. W 1786 roku założył Akademię Szwedzką. Korespondował z Diderotem i Wolterem, pisał dramaty historyczne. I tu mała dygresja: jak władca tak światły nie zauważył, ze właśnie owi francuscy filozofowie tworzą jedna ze sprężyn rewolucji francuskiej tzw. „Encyklopedię”, którą to rewolucję potem chciał orężnie zwalczać?

Bon.. lećmy dalej..

Opublikował anonimowo traktat O niebezpieczeństwie wagi politycznej albo wykład przyczyn, które zepsuły równoważność na północy, od wstąpienia na tron rosyjski Katarzyny II, który przełożony na język polski w 1790 roku, odegrał pewną rolę w propagandzie politycznej stronnictwa reform Sejmu Wielkiego w Rzeczypospolitej.

Tu Gustaw III był nad wyraz bystry, co?

Wróćmy teraz do jednej z dam mego serca..

 Anne-Louise jako baronowa de Staël von Holstein wiodła życie aktywne, urozmaicone i pełne zaskakujących zwrotów. O mężu, szlachetnym idiocie zapomnijmy razem z Nią.

Jako osoba inteligentna, bah!, błyskotliwa, Anne-Louise nie mogła znieść paru rzeczy, wśród których pustka intelektualna i brak męskiego towarzystwa wokół był zaczynem do prowadzenia domu otwartego, jednak w manierze à la Maman, czyli zapewne jeszcze w czasie jej pierwszego pobytu w Paryżu, zaraz po ślubie w 1786 roku powstał pierwszy Jej salon, skupiający miejscowe i dojeżdżające środowisko intelektualistów: Idea w zasadzie była podobna, jak w domu Jej matki, to znaczy stręczycielstwo intelektualne połączane z iście modliszkowatym pożeraniem umysłów, z jednym ale..

Anne-Louise była już mężatką.

Sporo podróżowała, była baczną obserwatorką życia politycznego i wszędzie otwierała się na świat w podany wyżej sposób, otwierając podwoje salonu, a z braku pod ręką męża, szlachetnego idioty – również czasami drzwi sypialni.. Szczególnie burzliwy romans łączył ją z poznanym w 1794 r. pisarzem i francusko-szwajcarskim politykiem, Benjaminem Constantem. Poza romansami zajmowała się również publicystyką społeczno-polityczną, eseistyką i krytyką literacką.

To Anne-Louise spopularyzowała we Francji pojęcie „Romantyzm” i szereg dzieł romantycznych autorów niemieckojęzycznych, dotychczas słabo znanych w tym kraju. Swą reputację literacką ugruntowała zwłaszcza trzema pozycjami: Lettres sur les ouvrages et le caractère de Jean-Jacques Rousseau (1788), De l’influence des passions sur le bonheur des individus et des nations (1796), De la littérature considérée dans ses rapports avec les institutions sociales (1800).

Nie znosiła wręcz kurdupli i tak podpadła Napoleonowi Bonaparte, bo dala mu po prostu kosza, jako słabszemu w posturze i na intelekcie.

Wydalona z Francji na jego osobisty rozkaz w 1803 r. – podstawa – niebezpieczne intrygi mające na celu obalenie „jakobińskiego dziecka rewolucji” i zakaz zbliżania się do granic Paryża na mniej niż 40 mil.

Wzruszyła po takim swoistym „banie” tylko ramionami i osiadła w Szwajcarii, w rodzinnym pałacyku swego ojca w Coppet nad Jeziorem Genewskim, gdzie otworzyła kolejny salon i tam skupiła wokół siebie krąg intelektualistów, określany obecnie mianem Grupy z Coppet, któremu przewodziła przez 15 lat. Grupa ta była jednym z najważniejszych ośrodków wymiany myśli i tworzenia idei w ówczesnej Europie. W tym czasie opublikowała kolejne dzieła: Delphine (1802), Corinne ou l’Italie, tłumaczenie polskie Korynna (1807) oraz De l’Allemagne (1810/1813).

Dzieła te piękne współgrały z jej bogatym życiem intymnym, zwłaszcza, że owdowiała w 1802 roku.

W 1811, jako kobieta 47letnia usłyszała cichy szept swych „motylków” szepczących z intymnych sfer basta basta..

i ustabilizowała się na tyle uczuciowo, że wyszła ponownie za mąż, za młodszego od siebie o 25 lat genewczyka, oficera armii francuskiej, Alberta de Rocca.

Od sławetnego „bana” w 1803 roku nienawidziła szczerze korsykańskiego kurdupla.

U każdej normalnej kobiety istnieje szalenie cienka granica miedzy miłością, a nienawiścią, a u kobiety inteligentnej dochodzi do tego interpretacja.

Polityka i świadomość, że wzgardzony dawniej mężczyzna jest jednocześnie potwornym tyranem, burzycielem dawnego świata potęgowała tę nienawiść stwarzając z Anne-Louise zdecydowaną przeciwniczkę polityczną Napoleona Bonaparte i to aktywną, bo swoimi i cudzymi dłońmi skreśliła niejeden paszkwilancki wiersz, czy panegiryk, opisujący wady, słabości, te prawdziwe i urojone zło i piętnujące polityczną łapczywość małego generała.

A w tym czasie ON..

sprzedał w 1803 Stanom Zjednoczonym za 15 milionów dolarów terytorium Luizjany..

koronował się 2 grudnia 1804 na cesarza Francuzów..

26 maja 1805 w katedrze w Mediolanie koronował się na króla Włoch..

dokopał całej kontynentalnej Europie w bitwach pod Marengo, Ulm, Austerlitz, Frydlandem, Somosierrą, Wagram, pod Jeną i Auerstedt..

ponosząc jednak klęski na morzu pod Abu Kirem oraz Trafalgarem.

 W 1812 cesarz postanowił, wobec słabnącego sojuszu z Aleksandrem I i narastającego napięcia międzynarodowego, wypowiedzieć wojnę Imperium Rosyjskiemu i zabrać, być może złośliwie, męża Anne-Louise na wyprawę do Rosji, razem z Wielką Armią oczywista oczywistość.

Jako kochająca żona Anne-Louise w 1812 r. opuściła Coppet i najpierw towarzyszyła ukochanemu, a gdy z przyczyn militarno-politycznych stało się to niemożliwe to okrężną drogą w towarzystwie intelektualistów oczywiście, przez Rosję i Szwecję dotarła do Anglii, cały czas prowadząc ożywioną korespondencję i spotykając się z czołowymi postaciami życia kulturalnego i politycznego (m. in. z Puszkinem w Petersburgu). W Rosji zgromadziła notatki do publikacji De la Russie et des royaumes du Nord, która ukazała się drukiem dopiero po jej śmierci. W Anglii wydała Sapho oraz Réflexions sur le suicide (1813), bo trzeba Szanownym Czytaczom wiedzieć, że biedny małżonek zamarzł był na śmierć gdzieś w czasie odwrotu z Rosji, cóż, c’est la vie.

Do Francji wróciła wiosną 1814 r. i pod opiekuńczymi skrzydłami Restauracji otwarła ponownie swój salon towarzyski w Paryżu. Znowu było pięknie, aż do końca..

zmarła piękną śmiercią w ramionach dyskretnego kochanka wkrótce po ataku paraliżu, jaki dosięgnął ją gdzieś w antyszambrach na balu u diuka de Decazes, w wieku 51 lat, a było to 14 lipca 1817 roku. Pozostawiła nieukończone Considérations sur les principaux événements de la Révolution française, opublikowane pośmiertnie w 1818 r.

Uff..

Czas na jakiś morał, refleksję..

jako poeta widuję często jej eteryczną postać..

rozmawia chętnie ze swym skromnym wielbicielem..

ostatnio prosiła przekazać Debiutantce takie przesłanie,

jak to Anne-Louise – wierszem:

Chłop i żmija

W bajkach antycznego Greka Ezopa

Jest wzmianka o uczynku miłosiernym chłopa

I o pewnego węża postępku łajdackim.

Chłop wyszedł zimnym rankiem po chrośniak do sadu,

Aż tu przed bramą wąż mu do nóg pada plackiem:

Przeziębły, wpółskostniały, przysypany szronem,

Już zdychał, już ostatni raz kiwnął ogonem.

Chłop zlitował się nad tą mizeryją gada,

Wziął go za ogon, niesie nazad w chatę,

Kładzie go na przypiecku,

Podściela mu kożuszek jak własnemu dziecku

(Nie wiedząc, jaką wezmie od gościa zapłatę);

Póty dmucha, póty chucha,

Aż w nieboszczyku dobudził się ducha.

Nieboszczyk wąż jak ożył, tak się wnet nastrożył:

Rozkręcił się, do góry wyprężył się, syknął

I całym sobą w chłopa się wycela,

W swojego dobrodzieja, w swego zbawiciela

I wskrzesiciela!

„A to co się ma znaczyć” zdziwiony chłop ryknął,

To ty w nagrodę, ze ja twemu życiu sprzyjom

Jeszcze chcesz mnie ukąsić? A ty żmiijo!”

I wnet porwawszy dubasa,

Tnie węża raz pod ucho, drugi raz wpół pasa.

Odleciał ogon w jeden, a pysk w drugi kątek;

Rozpadło się żmijisko na troje żmijątek…

Darmo drgają

I biegają

Ogon za szyją, za ogonem szyja:

Już nie zmartwychwstanie żmija.

Przytrafia się to często, że dobry człek jaki

Niewdzięcznika przygarnie;

Ale trafia się częściej, że niewdzięcznik taki

Przepada marnie.

Duszek Madame de Staël

razem z innym duchem Jean de La Fontaine

a szepty ich spisał

RobertzJamajki

źródła: wiki.org

You may also like...

7 komentarzy

  1. Cogi napisał(a):

    Czapki z głów za wiedzę i umiejętność przekazania jej w taki sposób, że czyta się to jednym tchem. To naprawdę sztuka, bo autorzy historycznych tekstów mają zazwyczaj tendencję do przynudzania. Ten jest rewelacyjny.

  2. boson napisał(a):

    pretensjonalny i infantylny ten wpis – ile masz lat? serio pytam

  3. robertzjamajki napisał(a):

    @boson

    Hm, powiedzmy ze to jest wpis dla pretensjonalnych panienek, do których ciebie raczej zaliczyć nie w sposób..

Dodaj komentarz

Przejdź do paska narzędzi